29 września 2013

Post nie zakupowy, ale paczkowy

W tym miesiącu okazuje się, że nie kupiłam nic kosmetycznego. Moje zakupy w ostatnim czasie były niewielkie, ale nie spodziewałam się, że dojdzie do tego, że nic nie kupię. Mam wystarczającą liczbę kosmetyków i okazało się, że więcej mi akurat nie było potrzeba. Skupiłam się raczej na zużyciach.
Jednak mimo wszystko coś nowego trafiło do mnie za sprawą KKcenterHk. Mogłam sobie znów coś wybrać i skusiłam się na stempelek i płytkę do zdobienia paznokci. Jak do tej pory oglądałam tylko wiele takich zdobień. Chciałam sama wypróbować jak się używa tych stempelków :))


Czytaj dalej »

28 września 2013

Oddanie kosmetyczne

Witajcie,

Mam trochę kosmetyków, których nie używam - szkoda, aby tylko leżały. Mogą się jeszcze komuś przydać. Dlatego postanowiłam zorganizować oddanie kosmetyczne. Na początku chciałam zaznaczyć, że są tutaj kosmetyki używane. Ich zużycie nie jest duże, a termin przydatności do zużycia jeszcze długi.


A są to:
- baza pod podkład KOBO - zużycie około 5%
- SEPHORA błyszczyk do ust w odcieniu 22 deep rose-shimmery - użyty dwa razy.
- OLAY hydrożel nawilżający na dzień przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej - zużycie ok. 10% 
- ELF sypki podkład mineralny SPF 15 - zużyłam odcień porcelain oraz fair. Odcienie light oraz beige były tylko zesłoczowane.
- MIYO potrójne cienie do powiek, odcień Appletini - zużycie minimalne.
- ESSENCE cień do powiek w kremie z limitowanej kolekcji Cirsus circus - zużycie ok 5%.
- CATRICE szybkoschnący i nabłyszczający lakier nawierzchniowy  - zużycie ok 10%.
- WIBO eliksir z jedwabiem - zużycie ok 10%.
- ESSENCE lakier do paznokci kolor numer 110 modern romance - użyty dwa razy.
- DONEGAL ozdoby na paznokcie - zostało 6 naklejek.
+ dorzucę do tego jeszcze kilka próbek kosmetyków: Joanna Sensual nawilżająco-łagodząca emulsja, BANDI antyoksydacyjny krem pod oczy, BANDI kojący krem dla skóry tłustej, BANDI ECOSKIN CARE kojący balsam do ciała.

Dodam jeszcze, że kolory podkładu E.L.F. prezentują się jak na zdjeciu. Zostały tylko te dwa ciemniejsze odcienie.


Zużycie kremu Olay wygląda tak:


Jeżeli komuś nie przeszkadza, że są to używane kosmetyki, a chciałby je otrzymać wystarczy, że w komentarzu pod postem napisze po prostu słowo CHCĘ. Wszystkie te kosmetyki otrzyma jedna osoba, którą wybiorę na podstawie mojego widzimisię. A co :)) Zgłoszenia przyjmuję przez 6 dni, czyli do 3 października. Myślę, że tyle czasu wystarczy. Wyniki postaram się podać do niedzieli.

Zapraszam wszystkie chętne osoby do zgłaszania się.
Czytaj dalej »

26 września 2013

Olejek BUSAJNA

Dziś chcę przedstawić Wam kolejny ciekawy olejek, który otrzymałam od Pachnącej Krainy, a mianowicie olejek Busajna. 

Zaczniemy od tego co to jest olejek Busajna ?
Z ulotki dołączonej do olejku wyczytałam, że: "jest to specjalnie stworzony olejek z mieszanin olejów, maceratów i wyciagów roślinnych, które zostały tak dobrane by pomagały, leczyły, nie zapychały porów, by skóra mogła swobodnie oddychać i mieć odpowiednie nawilżenie, odżywienie w mikroelementy, witaminy, kwasy tłuszczowe. Są to odpowiednio dobrane w proporcjach składniki by nie było ich ani za dużo ani za mało".

Czytaj dalej »

24 września 2013

SYNESIS - szampon ziołowy

Na szampon ten skusiłam się dzięki ofercie promocyjnej, która była jakiś czas temu dostępna w sklepie internetowym producenta. Wydał mi się ciekawy, a i jego cena przystępna. 


Czytaj dalej »

20 września 2013

Little Hotties Bomb Cosmetics

Czasem zdarza mi się przypadkowo natrafić na coś fajnego. Ta też było z tymi mini woskami. Zaczęło się od wyprawy do galerii handlowej. Akurat tego dnia znajdowało się tam wiele stanowisk różnych wystawców z branży kosmetycznej - począwszy od oferty na zabiegi pielęgnacyjne w salonach, aż po różne kosmetyki. Na stoisku Organique natknęłam się właśnie na te mini woski. Pani miała ich tam niestety tylko kilka, dlatego skierowała mnie do jej sklepu. Tam właśnie nabyłam mój drugi kominek (za 12 zł) oraz kilka wosków na wypróbowanie ich. Dopiero w domu, gdy zaczęłam szukać informacji na ich temat, okazało się, że weszłam w posiadanie mini wosków zapachowych marki Bomb Cosmatics zwanych Little Hotties


Czytaj dalej »

17 września 2013

LIRENE, Youngy 20+ płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z wit. E

Płyny micelarne to jest to, co najbardziej lubię stosować do demakijażu. Dlatego bardzo zaciekawił mnie ten, który otrzymałam w paczce od Pań Erisek. Pochodzi on z linii Youngy 20+, która jest nowością marki. A producent kusi nas, aby go wypróbować tym, że jest to:
nawilżająca fiesta meksykańska z papają,
która oczyszcza i usuwa makijaż. 
Egzotyczny zapach papai przenosi na werandę meksykańskiej hacjendy, 
gdzie trwa huczna fiesta z lokalnymi mariachi! 
Hola amigos!


Czytaj dalej »

15 września 2013

Olejek Abu Dhabi Kwiaty Emiratów

Dzięki współpracy z Pachnącą Krainą mogłam poznać kilka ciekawych produktów. Prezentowałam Wam już recenzje szamponu wzmacniającego włosy z tataraku oraz oleju arganowego. Kosmetyki te bardzo lubię używać, a dziś chciałam przekazać Wan moje wrażenia z używania olejku Abu Dhabi Kwiaty Emiratów.

Od producenta:
ABU DHABI to zapach który mogą stosować tak samo kobiety jak i mężczyźni. Tylko w znany sobie sposób tamtejsi perfumiarze robią maceraty i pozyskują zapachy eteryczne z kwiatów, skórek, pestek czy miąższu. Olejek nie tylko perfumuje, ale odżywia i pielegnuje skórę. Olejek Abu Dhabi nadaje się również do kąpieli. Zapach uniesie się w całej łazience i domu. Podczas tej kąpieli będzie można poczuć klimat Dalekiego Wschodu i arabskiej egzotyki
Źródło: kartonik dołączony do olejku


Czytaj dalej »

13 września 2013

The Secret Soap Store - peelingi cukrowe

Lubię przygotowywać w domu peeling kawowy, jednak od czasu do czasu mam ochotę wypróbować też inne. Będąc jakiś czas temu w SuperPrarmie skusiłam się na dwa peelingi cukrowe do ciała. Bardzo mnie one zaciekawiły, a dodatkowo były na promocji. Kupiłam dwa warianty zapachowe:

pomarańcza z kokosem
róża z migdałami


Od producenta:
Cukrowy peeling do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych i urzekającym zapachu. Dzięki zawartości masła Shea głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając, że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Kryształki cukru usuwają martwy naskórek i idealnie wygładzają ciało, masaż pobudza krążenie dotleniając komórki skóry, wspomaga proces regeneracji naskórka.
Sposób użycia: peelingiem kolistymi ruchami masować wilgotną skórę, szczególnie miejsca wymagające regeneracji. Zabieg powtarzać 2-3 razy w tygodniu.


Peelingi znajdują się w okrągłych, zakręcanych, plastikowych słoiczkach. Pozwala to wykorzystać cały produkt, aż do ostatniego ziarenka cukru. Zawartość opakowania zabezpieczona jest wewnętrzną folią ochronną, na której nadrukowane jest logo marki. 


Konsystencja tych peelingów jest troszkę dziwna. Opisałabym je jako "suche". Do tej pory peelingi cukrowe, które używałam były "mokre", tzn. posiadały jakąś bazę żelową, która je scalała. Te peelingi ciężko się rozprowadzają po skórze, a dodatkowo mogą się z niej osypać. Niestety tracą przez to na wydajności. Znikają z opakowania w bardzo szybkim tempie (jeden wystarcza średnio na 8 użyć). To byłoby jedyne do czego mogę się przyczepić do tych peelingów. Tak poza tym to zawierają dużo drobinek cukru, które dobrze złuszczają. Pod wpływem pocierania o skórę zaczynają się topić, ale nie robią tego zbyt szybko. Dzięki temu dobrze usuwają martwy naskórek i wygładzają skórę. Nie wysuszają skóry. Pozostawiają na niej nawilżającą warstewkę, która z czasem wchłania się. Podoba mi się ten efekt. Nie ma tu mowy o żadnym tłustym i nieprzyjemnym filmie na skórze. 


Jeśli chodzi o ich zapachy, to bardzo mi się one podobają - są przepiękne. Wersja pomarańczowa pachnie obłędnie pomarańczowo. Podobno też kokosowo, ale ja tu kokosa nie wyczuwam wcale. Wersja różana z kolei ma śliczny różany zapach. Dusi on zapach migdałów, który nie jest wyczuwalny. Jako bonus dołączone są do tych peelingów odpowiednio kawałki skórki pomarańczy, płatków róży i migdałów. Co wygląda fajnie, ale mi przeszkadza, bo zostaje to potem w wannie.

Pojemność: 200 ml

Cena: ok 18 zł, ja kupiłam je na promocji za 13,99 zł za sztukę

Skład:
- pomarańcza z kokosem: Sucrose, Sodium Chloride, Soybean Oil, Caprylic / Capric Triglyceride, Laureth-4, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Parfum, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Pronus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Oil, Silica, Fucus Vesiculosus Extact, Cera Alba, Cocos Nucifera, Benzic Acid, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol, Poyaminopropyl Biguanide, Ethylhexylglycerin, Citrus Dulcis, d-Limonene, Cinnamal, Linnalool, Benzyl Alcohol, Eugenol.

- róża z migdałami: Sucrose, Sodium Chloride, Soybean Oil, Caprylic / Capric Triglyceride, Laureth-4, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Parfum, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Pronus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Oil, Silica, Cera Alba, Rosa Canina, Prunus Dulcis, Benzic Acid, Dehydroacetic Acid, Phenoxyethanol, Poyaminopropyl Biguanide, Ethylhexylglycerin, Citronellol, Geraniol, Linalool.

Używałyście tych peelingów z The Secret Soap Store ???
Czytaj dalej »

11 września 2013

L'Oreal Volume Million Lashes Excess Noir

Mam już kilka sprawdzonych tuszy do rzęs. Jednak lubię też testować i poznawać inne. Jakiś czas temu bardzo lubiłam używać maskarę Volume Million Lashes (tą złotą wersję). Ostatnio zachciałam wypróbować czy bardzo różni się od niej wersja Volume Million Lashes Excess Noir (złoto-czerwona).


Zaczniemy może od kilku słów od producenta:

Objętość bez umiaru. Czerń bez umiaru. Rzęsy którym nie można się oprzeć. Odkryj najnowszą maskarę Volume Million Lashes Excess Noir, która łączy zniewalającą głębie czerni z:

Legendarnym efektem miliona rzęs
Wyjątkowym podkreśleniem spojrzenia
Objętością bez umiaru
 
Zniewalająca głębia czerni dzięki pigmentom „neo-black”.

- INTENSYWNA CZERŃ

Dla najbardziej wyrazistego spojrzenia
- ELEKTRYZUJĄCA OBJĘTOŚĆ
Legendarna szczoteczka dla efektu miliona rzęs
- PRECYZYJNIE ROZDZIELONE RZĘSY
 Optymalna doza tuszu


Czytaj dalej »

9 września 2013

Naklejki wodne na paznokcie - krok po kroku

To mój "pierwszy raz" z naklejkami wodnymi na paznokcie. Do tej pory nie skusiłam się na żadne, ponieważ miałam obawy, że będzie się je trudno nakładało, że się porozrywają lub zgniotą przy aplikacji. Okazuje się, że są one bardzo łatwe w obsłudze. Skorzystałam z okazji i w ramach współpracy ze sklepem internetowym KKCenterHK wybrałam sobie właśnie naklejki wodne na paznokcie.


Nazwa tego produktu to: N.NAIL Water Decals Nail Art- WDBLE862.
Dostaniecie je - TUTAJ


Jest to panterkowy motyw. Na arkusiku mamy 6 rzędów naklejek - jedna  połowa jest czarna, druga - biała. Teraz tak zastanawiam się co mnie podkusiło akurat na ten motyw. Jest on na tyle prosty, że można wykonać go samemu. Trzeba było wybrać coś bardziej skomplikowanego. Ale mówi się trudno. Przejdźmy teraz do sposobu naklejania tych zdobień.





To wszystko. Teraz możemy cieszyć się naszym zdobieniem paznokci :)) Nie jest to skomplikowane, ani trudne. Wybór wzorów jest ogronmy. Zapewne jeszcze na jakieś naklejki wodne się skuszę. Zwłaszcza, że ich zmywanie też nie stanowi żadnego problemu.

A Wy używałyście już może naklejki wodne na paznokcie ???
Czytaj dalej »

7 września 2013

Sally Hansen Hard as Nails Xtreme Wear lakier do paznokci

Chciałabym Wam dziś zaprezentować lakier, który kupiłam w lipcu. Jest to Sally Hansen Hard as Nails Xtreme Wear Nail Color w odcieniu 92 Ice Coffe.


Jest to brudny róż, który w słońcu mieni się na złoto. Od razu w sklepie rzucił mi się on w oczy, ponieważ spodobał mi się ten kolor. Tak prezentuje się on w cieniu:


Lakier ten ma świetne krycie, bo wystarczy już jedna jego warstwa, aby dobrze wyglądał na paznokciach. Nie robi prześwitów, ani smug. Niektóre lakiery potrzebują 3 lub 4 warstw, aby osiągnąć taki efekt. Dobrze się nim maluje paznokcie, szybko schnie. Tak prezentuje się ten kolor w słońcu:


Jednak jego wadą jest to, że dość szybko zaczyna odpryskiwać z paznokci. Jego cena detaliczna to ok. 20 zł. Ja kupiłam go na promocji za 11,99 zł.

Jak Wam się podoba ten kolor ???
Czytaj dalej »

5 września 2013

Dziś o tym jak nielubiany szampon stał się lubiany

W grudniu zeszłego roku trafiłam na recenzję tego szamponu napisaną przez Donię. U niej on się niezbyt sprawdził. W komentarzu napisałam, że ciekawi mnie ten szampon, a Donia zaproponowała, że mi go wyśle, bo go już raczej nie wykorzysta. Dokonałyśmy więc wymianki. Tym sposobem trafił do mnie szampon firmy Green Pharmacy Pokrzywa Zwyczajna.


Od producenta:
Tradycja stosowania ziół w leczeniu różnych dolegliwości sięga czasów starożytnych. Wiele niezastąpionych receptur nadal potwierdza swoją aktualność i efektywność. Pokrzywa od wieków pomaga w pielęgnowaniu urody. Wyciąg z liści pokrzywy zwyczajnej stosowany jest do pielęgnacji skóry i włosów skłonnych do przetłuszczania się. Wspaniałe wzmacniające i łagodzące właściwości pokrzywy wyróżniają ją wśród innych roślin stosowanych w profilaktyce wypadania włosów.  


Szampon znajduje się w plastikowej, przyciemnianej butelce z zamknięciem typu klips. Prezentuje się ona ładnie i estetycznie. Jedyny problem jaki z nią mam jest taki, że ciężko wydobywa się szampon, gdy zaczyna się on już kończyć. Niestety nie da się postawić tego opakowania do góry dnem - klips nie jest płaski, tylko wypukły i butelka się przewraca. Poza tym szampon jest gęsty i ciężko spływa. Słabo się pieni i jest średnio wydajny. Ale za to chociaż ma przyjemny, delikatny ziołowy zapach. Wyczuwam w nim pokrzywową nutkę zapachową :))


Zaczęłam go używać i okazało się, że u mnie działał tam samo jak u Donii. Moje włosy po myciu w nim były szorstkie, a przez to kołtuniły się już w trakcie mycia. Poza tym wyglądały na matowe i suche. Nie byłam z niego zadowolona, dlatego odłożyłam go na półkę. Z czasem o nim zapomniałam. Powróciłam do niego ostatnio, ponieważ chciałam go już zużyć. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że aktualnie nieźle sprawdza się do mycia moich włosów. Dobrze je oczyszcza, nie plącze i nie przesusza. Zapewne ma to wiele wspólnego z wprowadzeniem nowych kosmetyków, które w znacznym stopniu poprawiły stan moich włosów. Uważam, że jest do dobry szampon. Ostatnio nawet polubiłam go używać. Jednak nie jest na tyle rewelacyjny, abym zapragnęła kupować kolejne jego opakowanie.

Pojemność: 350 ml

Cena:  ok. 8 zł

Skład: Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Panthenol, Urtica Diocia (Nettle) Extract, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium 10, Citric Acid, Parfume, Benzyl Alcohol, Methylch;oroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol.

Używałyście ten szampon ???
Jakie są Wasze ulubione szampony pokrzywowe ???
Czytaj dalej »

3 września 2013

L'Oreal ELSEVE - eliksir odżywczy do włosów

Od pewnego czasu moja pielęgnacja włosów wzbogaciła się o różne olejki, serum, jedwabie, itp. Dlatego postanowiłam wypróbować jak sprawdzi się u mnie również i ten eliksir Elseve.


Od producenta:
Eliksir Odżywczy Elseve od L'Oréal Paris to produkt pielęgnacyjny, który odżywia i wygładza włosy oraz pomaga chronić je przed codziennym oddziaływaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Bogata formuła o lekkiej, nietłustej konsystencji doskonale odpowiada na potrzeby wszystkich rodzajów włosów, pielęgnując je, dyscyplinując i dodając im blasku oraz miękkości bez obciążania fryzury!

Źródło: opakowanie produktu

Eliksir Elseve znajduje się w szklanej buteleczce o bursztynowym kolorze. Utrzymana jest ona w ładnej i przyjemnej dla oka kolorystyce. Prezentuje się dość elegancko. A dzięki temu, że buteleczka jest przezroczysta widać ile eliksiru nam jeszcze zostało. Niby wydaje się ona być solidna, jednak wolałabym nie ryzykować co by było, gdyby wypadła mi z rąk na podłogę. 
Butelka ta zaopatrzona jest w pompkę, która działa sprawnie i dozuje odpowiednią ilość eliksiru. Pompkę tą można przekręcać i blokować. Jednak mimo tego nie brałabym tej butelki w podroż, bo pompka możne się łatwo odblokować. Dziwi mnie to, że nie ma żadnego dodatkowego korka.


Eliksir jest przezroczysty (przez to ciężko jest mi pokazać go na zdjęciach) i nie jest bardzo gęsty. Ma przyjemny, świeży zapach. Nie jest on jakiś nachalny, ani drażniący. Raczej lekko słodkawy. 
Na moje włosy, które są długości nieco poza ramiona, wystarczy jedna pompka. Jednak mi bardziej pasuje efekt, gdy użyję dwie. Eliksir ten nakładam od połowy długości włosów aż do końców. A resztkę, która zostanie jeszcze na dłoniach wmasowuje od ich nasady.


Używam go na dwa sposoby: na mokre i na suche włosy. W obu tych przypadkach sprawdza się u mnie tak samo - nie zauważyłam, aby dawało to jakąś różnicę w efekcie jego działania. Duży plus tego eliksiru jest taki, że nie odciążył mi włosów. Nawet jak kiedyś wypróbowałam co by było, gdyby użyć go więcej i zaaplikowałam 4 pompki. Jednak taka ilość eliksiru jest niepotrzebna, bo i tak nie daje lepszych rezultatów. Dlatego lepiej używać go oszczędniej, a i tak osiąga się ten sam efekt.

Nie zauważyłam, aby ten eliksir jakoś odżywił mi włosy, ale to może dziać się dlatego, że od kiedy używam oleju arganowego stan moich włosów znacznie się poprawił. Nie są to już tak suche włosy jak były kiedyś. Eliksir Elseve wpływa na nie w ten sposób, że ładnie je wygładza i nadaje nieco blasku. A po wyschnięciu są one bardzo sypkie i miłe w dotyku.

Pojemność: 100 ml

Cena: ok. 40 zł

Skład:
CYCLOPENTASILOXANE (silikon lotny), DIMETHICONOL (silikon łatwo zmywalny łagodnymi srodkami myjącymi), CHAMOMILLA RECUTITA EXTRACT / MATRICARIA FLOWER EXTRACT (ekstrakt rumianku pospolitego), COCONUS NUCIFERA OIL / COCONUT OIL (olej kokosowy), HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL / SUNFLOWER SEED OIL (olej słonecznikowy), NELUMBIUM SPECIOSUM EXTRACT / NEULOBIUM SPECIOSUM FLOWER EXTRACT (ekstrakt z lotosu wodnego), BENZYL ALCOHOL (konserwant), CINNAMAL (składnik kompozycji zapachowych), LINALOOL (składnik kompozycji zapachowej), LINUM USITATISSIMUM FLOWER EXTRACT (ekstrakt lnu zwyczajnego), CAPRYLIC / CAPRIC TRIGLYCERIDE (mieszanina roślinnych kwasów tłuszczowych), GARDENIA TAHITENSIS FLOWER EXTRACT / ROSA CANINA FLOWER EXTRACT  (ekstrakt gardenii), BISABOLOL, GLYCINE SOJA OIL / SOYBEAN OIL (olejek sojowy), PARFUM.

Używałyście już może ten eliksir do włosów ???
Czytaj dalej »

1 września 2013

Najmniejsze zakupy ever :))

W tym miesiącu potrzebowałam jedynie zakupić nowy antyperspirant. Bardzo polubiłam ten firmy Alva, ale niestety nie dość, że jest dość drogi, to na dodatek musiałabym go zamówić przez internet (co wiąże się z doliczeniem jeszcze kosztów wysyłki). A nic innego akurat nie potrzebowałam, aby przy okazji zamówić razem z nim. Dlatego zdecydowałam się kupić inny - tańszy, który byłby dostępny stacjonarnie. Wybrałam antyperspirant z Adidasa przeceniony na około 9 zł. 


Czytaj dalej »