W czerwcu mało było mnie na blogu - trochę z powodu choroby, a trochę z powodu podróżowania. Z mężem kilka dni spędziliśmy w Czechach i Austrii. Na początek był Morawski Kras. Znajduje się tam ok. 1100 jaskiń krasowych, z których cztery udostępnione są dla zwiedzających. My obejrzeliśmy jaskinię Balcarka. Znajduje się tam ciekawy labirynt korytarzy, przepaści i komór z różnokształtnymi naciekowymi ozdobami na ścianach.
Niektóre komory są bardzo niskie i wąskie, a inne ogromne - wysokie na 10 metrów i więcej. Ich sufity zdobią liczne stalaktyty. Panuje tam niesamowity klimat, ponieważ komory są miejscami doświetlane, a miejscami panuje półmrok. Ciekawe było też to, że mieliśmy miejscową panią przewodnik. Wszystkie opowieści o jaskini opowiadała po Czesku. Ogólnie dało się ją zrozumieć, ale było to też nowe doświadczenie móc posłuchać tego języka. Jednak nie ukrywajmy - dla nas język Czeski bywa bardzo śmieszny, gdy słyszymy niektóre ich sformułowania.
Między komorami przemieszcza się wąskimi korytarzami. Jest ich tam cały labirynt. Na samym końcu zwiedzania znajduje się komora z kamiennymi rzeźbami (mi bardzo spodobały się niedźwiadki). Ogląda się tutaj też film o ludziach prehistorycznych zamieszkujących te jaskinie. Znaleziono liczne ślady ich pobytu tutaj (narzędzia, szczątki zwierząt).
Potem pojechaliśmy nad Przepaść Macochy. Jest to najgłębszy lej krasowy w Czechach. Głębokość przepaści wynosi 138,5 metra. Na jej dole znajduje się małe jeziorko. Przepaść oglądaliśmy z platformy obserwacyjnej. Ze szczytu można zejść na dno i zwiedzać jaskinie Punkevni. Jednak my tam nie schodziliśmy tylko pojechaliśmy dalej do Brna. Niestety na zdjęciach nie widać jaka przepaść jest głęboka. Trochę zasłaniają ten widok drzewa rosnące na zboczach.
Następnie odbyliśmy długi spacer po Brnie. Bardzo podoba mi się to miasto - zwłaszcza wyjątkowy klimat jaki tworzą tu stare kamieniczki i związane z nimi legendy. Zwiedzaliśmy Stare Miasto, między innymi: Targ Zielny, katedrę św. Piotra i Pawła, Plac Wolności.
Na Placu Wolności znajduje się zegar astronomiczny. Cały jego zamysł był taki, że ma przypominać strzałę, co symbolizuje pomyślną obronę miasta przed szwedzkim potopem. Jednak przez wiele osób został on przechrzczony na pomnik wibratora.
Wiele brnieńskich legend łączy się z ratuszem i tutejszymi
radnymi. O tym, że nie opłaca się nie zapłacić uzgodnionej ceny do dziś
świadczy krzywa wieżyczka na gotyckim portalu Starego Ratusza.
Kiedy radni nie chcieli zapłacić budowniczemu Antonowi Pilgramowi za
budowę portalu, specjalnie skrzywił jedną z wieżyczek. Tak, aby
przypominała skrzywiony, jego zdaniem, charakter radnych.
I jeszcze mała ciekawostka – Brno podobnie jak Kraków, ma swoją
legendę ze smokiem, niezwykle podobną. Legenda mówi, że pod miastem
osiadł smok, który zagrażał mieszkańcom i wyjadał im żywy inwentarz.
Jeden ze śmiałków podał smokowi torbę wypchaną siarką (lub wapnem), po
zjedzeniu której nabrał smok takiego pragnienia, że ilość wypitej wody
go zabiła. Prawda, że skądś to znamy? Przechodząc przez dziedziniec
ratuszowy wystarczy podnieść głowę i można zobaczyć tego smoka.
Targ Zielny, zwany jest także „kapustnym”. To
tradycyjne miejsce handlowe, gdzie po dziś dzień rozstawiane są stragany
i sprzedawane warzywa i owoce. Dostrzeżemy na nim XVII –
wieczną fontannę Parnas.
Katedra św. Piotra i Pawła, jej sylwetka, a właściwie
dwie charakterystyczne wieże dominują nad całą Starówką. To kościół
gotycki, choć przebudowywany – na przykład wieże
pochodzą z XX wieku. Świątynia ładnie prezentuje się z zewnątrz, ale
warto też wejść do środka, żeby zobaczyć gotycki ołtarz,
piękne witraże w prezbiterium, czy największy zabytek tego miejsca
– pochodzącą z początków XIV wieku kamienną rzeźbę Matki Boskiej z
Dzieciątkiem Jezus. Z katedrą wiąże się też ciekawa legenda – otóż jej dzwony biją
codziennie o godzinie 11-tej rano, a nie w południe, jak to jest we
wszystkich dzwonnicach. Związane jest to z legendą z czasów wojny
trzydziestoletniej, kiedy to oblegający Brno Szwedzi mieli dać miastu
obietnicę, iż odpuszczą oblężenie i odejdą, jeśli nie zdobędą miasta do
południa dnia 15 sierpnia. Mieszkańcy Brna postanowili oszukać Szwedów,
bijąc w dzwony godzinę wcześniej i powodując koniec oblężenia miasta.
Brno było jedynym miastem, które oparło się Szwedom w czasie tej wojny.
A Wy byliście w którymś z tych miejsc?
Podobają Wam się Czechy?