15 marca 2020

KLEPACH PRO - pigment do powiek z serii UltraKameleon

Ostatnio skupiłam się głównie na kosmetykach pielęgnacyjnych. Dziś natomiast chciałabym zaprezentować ciekawy pigment, który niedawno odkryłam. Z tego co słyszałam, to pigmenty te są bardzo popularne za naszą wschodnią granicą. U nas dopiero powoli stają się znane. Ja dowiedziałam się o nich z filmików na YT. A że jestem sroką i uwielbiam wszystko co się błyszczy, to postanowiłam wypróbować. 


Na początek kupiłam tylko jeden pigment z serii UltraKameleon. Po pierwsze dlatego, że jest jeszcze mało opinii o nich u nas. Jestem nimi zaciekawiona - może później dokupię ich więcej. A poza tym są dość drogie. Pigment pojemności 0,4 g kosztuje ok. 36 zł. Ja kupiłam mój na promocji za około 31 zł. Jednak nadal uważam, że to sporo, dlatego mam tylko jeden.


Ciężko było mi się zdecydować, który kolor wybrać, ponieważ występują w wielu pięknych odcieniach. Dlatego postawiłam na taki, który będzie neutralny i pasujący do różnych makijaży. Padło na odcień numer 719. W opakowaniu wygląda na brązowy. Jednak po aplikacji na powiekę ukazuje swoje prawdziwe oblicze. Jest to kolor różowy mieniący się na złoto. Ja bardzo lubię takie odcienie. Z oferty pigmentów podoba mi się też numer 710, 711 i 720.


Pigment ten charakteryzuje się dobrą pigmentacją i wysoką jakością. Daje piękny efekt, który można różnicować. Gdy chcę, aby był intensywny aplikuję go na bazę np. Glitter Primer z Nyx. Podbija to kolor pigmentu, a także jego trwałość. Tworzy się wtedy z niego piękna tafla. Jednak nie zawsze pasuje taki efekt. W makijażu na co dzień lubię czasem użyć po prostu sam pigment (bez bazy), tak delikatnie, aby uzyskać tylko taki mały błyszczący akcent. 


UltraKameleon znajduje się w plastikowym, zakręcanym słoiczku. Posiada sypką formułę. Wygodnie nabiera się go z tego małego słoiczka. Ja aplikuję go palcem - tak się jakoś nauczyłam używać pigmenty. Wtedy mam dobre wyczucie jak go rozłożyć na powiece. Jednak można też robić to za pomocą pędzla z syntetycznego włosia.

Słyszeliście o pigmentach Klepach Pro? 
A może je mieliście?
Co o nich sądzicie?
Czytaj dalej »

9 marca 2020

IOSSI - Intensywnie regenerujące serum na noc

Kosmetyki Iossi przewijały się na wielu blogach i filmach na YT. Niby wiedziałam o istnieniu tej marki, ale jakoś wcześniej nie zainteresowałam się nią. Od pewnego czasu staram się zmienić kosmetyki, które używam, stawiając na te naturalne. Fajnie też byłoby, gdyby firma była polska, ponieważ chcę wspierać nasze marki. Tym oto sposobem kupiłam swój pierwszy kosmetyk marki Iossi, czyli Intensywnie regenerujące serum na noc.


Występuje ono w dwóch pojemnościach: 10 i 30 ml. Pod względem ceny bardziej opłaca się brać większą, bo kosztuje 89 zł. Ja jednak nie wiedziałam jak się ten produkt sprawdzi i wolałam kupić tą mniejszą buteleczkę, której cena to 44 zł. Producent zaleca, aby używać je w niewielkiej ilości (2-3 krople). Ja użynam nieco więcej, bo 5-6 kropli (na twarz, szyję i dekolt). Mimo to jest ono wydajne. Jednak należy pamiętać, aby zużyć je w przeciągu 4 miesięcy. Ja moje serum stosuję już miesiąc, a zużycie mam niewielkie. Powinnam wyrobić się w zalecanym terminie, jednak z tą większą pojemnością miałabym już problem. 


Serum to używa się bardzo wygodnie, ponieważ mieści się w buteleczce z pipetką. Dzięki temu jestem w stanie odmierzyć odpowiednią ilość kropli. Nic się nie rozlewa, nie marnuje, ani nie wylewa za dużo. Buteleczka jest szklana i przyciemniana. Produkt stosuję w ten sposób, że aplikuję serum bezpośrednio na dłonie i delikatnie wmasowuję w oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Serum ma intensywnie pomarańczowy kolor, który przez pewien czasu utrzymuje się na skórze. Nie trwa to długo - tylko do momentu wchłonięcia. Jeśli chodzi o jego zapach jest on przyjemny, taki nieco orientalny. Na serum aplikuję potem jeszcze krem nawilżający.


Marka Iossi ma kilka rodzajów serum w swojej ofercie, ja wybrałam to, ponieważ przeczytałam, że ma najlepsze właściwości nawilżające, regenerujące, odżywcze i przeciwzmarszczkowe. Po miesiącu regularnego używania mogę stwierdzić, że tak właśnie jest. Jedynie właściwości przeciwzmarszczkowe można ocenić dopiero w dłuższej perspektywie, ale pozostałe zaobserwowałam. Nie mogę wszystkich zalet przypisać tylko temu serum, ponieważ równolegle z nim stosuję również dobre kremy nawilżające (pisałam o nich tutaj). Ich współdziałanie daje fajne rezultaty. Moja mieszana skóra uspokaja się, miejsca suche są bardziej nawilżone, a tłusta strefa T nie przetłuszcza się tak jak kiedyś. Moja skóra wreszcie zmierza w kierunku, aby stać się jak najbardziej zbliżona do normalnej. 


Jego skład jest bardzo dobry. Główne składniki w nim zawarte to: jojoba, winogrona, wiesiołek, baobab, ogórecznik, zarodki pszenicy, dzika róża, rokitnik, naturalna witamina E, witamina C, paczuli, mirra, cedr, kadzidłowiec, cynamon, lawenda, kocanka, nagietek. Widać tu sporo olejków, ale są one bardzo dobrze wchłaniane. Jest to produkt przeznaczony do stosowania na noc, aby dać możliwość skórze się uspokoić i zregenerować.

SKŁAD INCI: Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Vitis Vinifera Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Adansonia Digitata Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil*, Triticum Vulgare Germ Oil, Rosa Canina Fruit Oil*, Squalane, Helianthus Annuus Seed Oil & Beta-Carotene, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil, Natural Mixed Tocopherols & Helianthus Annuus Seed Oil, Ascorbyl Palmitate, Pogostemon Cablin Oil, Commiphora Myrrha Oil, Cedrus Atlantica Bark Oil, Boswellia Carterii Oil, Cinnamomum Zeylanicum Leaf Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Helichrysum Italicum Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Benzyl Benzoate**, Cinnamal**, Eugenol**, Limonene**, Linalool**.
*składniki pochodzące z certyfikowanych upraw organicznych
**naturalne składniki olejków eterycznych


Jestem bardzo zadowolona z Intensywnie regenerującego serum na noc. Jak go zużyję, to bardzo chętnie przetestuję inne serum tej marki: nawilżające lub rozświetlające - jeszcze się nie zdecydowałam które. Spodobał mi się również program ZeroWasteByIossi. Polega on na tym, że można zwracać opakowania po wszystkich produktach tej marki do partnerów, zwrócić podczas targów lub odesłać do producenta. Po odebraniu opakowań firma wysyła na adres e-mail specjalny kod na kolejne zamówninie. Po jego wpisaniu do zamówienia zostanie dodane małe serum do twarzy i torebka nasion do wysiania.

Mieliście to serum?
Co o nim sądzicie?
A może mieliście pozostałe sera z oferty tej marki?
Czytaj dalej »

1 marca 2020

SHY DEER - polska marka kosmetyków naturalnych. Czy warto wypróbować?


Sami o sobie piszą, że: "Shy deer to nieśmiały młody jeleń, który jest dla nas symbolem młodości, niewinności i  kontaktu z naturą, której bliskości niejednokrotnie nam w życiu codziennym brakuje. Naszym celem jest dostarczenie najlepszych właściwości płynących z dobrodziejstw pochodzenia roślinnego w formie produktów do pielęgnacji. Zależy nam, aby używając ich móc poczuć się bliżej natury i za ich sprawą wyglądać i czuć się młodziej i piękniej. Warto pamiętać, że jeleń jest zwierzęciem roślinożernym – chcemy tym podkreślić, że kosmetyki shy deer są odpowiednie dla wegan i wegetarian". Bardzo zaciekawiła mnie ta marka kosmetyczna, dlatego na początek kupiłam trzy kosmetyki spośród ich asortymentu.


LEKKA EMULSJA 2 w 1

Przeznaczona jest do oczyszczania i demakijażu do każdego rodzaju skóry. Ja mam cerę mieszaną i dobrze sprawdza się w jej oczyszczaniu, ponieważ nie przesusza miejsc gdzie skóra jest sucha, a zarazem nie potęguje nadmiernego wydzielania sebum w strefie T. Bardzo polubiłam stosować ją do mycia i odświeżania skóry. Lekka emulsja 2 w 1 ma lekką i płynną konsystencję. Po zmyciu nie zostawia tłustej warstwy na skórze - z czego jestem bardzo zadowolona. Jest  wydajna, ponieważ do demakijażu wystarczy jedna jej pompka. Używam jej od listopada zeszłego roku, czyli już 4 miesiące, a wciąż jeszcze ok. 1/4 opakowania mi zostało.


Stosuję ją w ten sposób, że najpierw zwilżam skórę wodą. Emulsję aplikuję na dłonie (nie na wacik), ponieważ zwiększa to jej wydajność. Rozprowadzam i rozmasowuję ją po całej skórze, aż do momentu rozpuszczenia makijażu. Świetnie nadaje się też do demakijażu okolic oczu, ponieważ jest bardzo delikatna i nie powoduje szczypania. Następnie przemywam twarz wodą. Potem używam jeszcze żelu do mycia, ale jest to produkt innej firmy - napisze o nim innym razem, ponieważ też jest wart uwagi.

Dodatkowo emulsja ta ma bardzo dobry skład. Zawiera m. in.: olej słonecznikowy, hydrolat z lawendy, olej z pestek malin, witaminę E. Opakowanie pojemności 200 ml kosztuje ok. 60 zł. Ja zapłaciłam za nie mniej, bo załapałam się na promocję, czyli 44,39 zł.

SKŁAD INCI: Aqua*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water*, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water*, Propanediol**, Palm Kernel/Coco Glucoside*, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate*, Glycerin*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Sorbitan Laurate (and) Polyglyceryl-4 Laurate (and) Dilauryl Citrate**, Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil*, Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract*, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil*, Tocopherol*, Sodium Hyaluronate**, Parfum*, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerine (and) Sorbic Acid**, Xanthan Gum*, Lactic Acid*, Limonene***, Citral***
*Składnik pochodzenia naturalnego
**Składnik certyfikowany jako organiczny
*** Składnik naturalnego olejku eterycznego

NATURALNY KREM 
DO SKÓRY SUCHEJ I NORMALNEJ

Krem ten przeznaczony jest do skóry suchej. Właśnie takie kremy lubię stosować w okresie jesienno-zimowym do mojej skóry mieszanej, ponieważ intensywnie nawilżają skórę. Używałam go przez zimę, dzięki czemu nie odczuwałam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia skóry. Dodatkowo krem ten eliminował szorstkość i łuszczenie. Miał on konsystencję taką jakby piankową, ale dość treściwą.


Można go stosować zarówno na dzień jak i na noc. Ja tak właśnie robiłam. Rano używałam go w mniejszej ilości - gdyż wtedy szybciej się wchłaniał i stanowił świetne przygotowanie skóry pod makijaż. Wieczorem aplikowałam już standardową ilość kremu, dzięki temu skóra przez noc mogła się zregenerować. Pisze o nim w czasie przeszłym, ponieważ już go zużyłam. Wystarczył mi na 3 miesiące codziennego stosowania rano i wieczorem. Zostawiłam sobie tylko opakowanie do zrobienia zdjęć i napisania o nim na blogu. Krem ma pojemność 50 ml i standardowo kosztuje ok. 80 zł - ja kupowałam go na promocji za 59,19 zł.

SKŁAD INCI: Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water*, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water*, Propanediol**, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate**, Glycerin**, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*,  Aqua*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract*, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate*, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate**,  Cetyl Alcohol**, Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil*, Stearic Acid*, Squalane*,  Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract*,  Acai Fruit Powder Extract*, Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Powder Extract*, Saccharide Isomerate (and) Aqua (and) Citric Acid (and) Sodium Citrate**, Tocopherol*, Sodium Lactate***, Sodium Hyaluronate**, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid**, Xanthan Gum*, Parfum*, Limonene****, Citral****
*Składnik pochodzenia naturalnego
**Składnik certyfikowany jako organiczny
***Składnik akceptowany w kosmetykach naturalnych
****Składnik naturalnego olejku eterycznego

NATURALNY KREM 
DO SKÓRY MIESZANEJ I TŁUSTEJ

Od lutego używam Shy Deer w wersji do skóry mieszanej i tłustej. Chciałam wypróbować kolejny krem z oferty tej marki. Tym razem wybrałam ten dedykowany typowo do mojej skóry mieszanej. Jestem z niego równiez zadowolona jak z tego do skóry suchej.


Odpowiednio nawilża skórę, a przy tym normalizuje procesy wydzielania sebum. Pozostawia efekt gładkiej i matowej skóry. Stosuję go rano i wieczorem - tak samo jak powyżej opisywany krem. Dobrze nadaje się pod makijaż.


Jest bardzo wydajny. Zużyłam na razie 1/3 opakowania. Powinien mi jeszcze wystarczyć na mniej więcej 2 miesiące regularnego stosowania. Opakowanie pojemności 50 ml kosztuje ok. 80 zł - ja kupiłam go na promocji. Jest to dość drogo, ale biorąc pod uwagę jego wydajnośc i skład myslę, że warto wypróbować.

SKŁAD INCI: Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water*, Propanediol**, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate**, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride (and) Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract*, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate*, Glycerin**, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate**, Aqua*, Silica*, Cetyl Alcohol**, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Glycerin (and) Aqua (and) Echinacea Purpurea Extract*, Citrus Sinensis (Orange) Peel Oil*, Stearic Acid*, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Powder Extract*, Rubus Fruticosus (Blackberry) Fruit Powder Extract*, Tocopherol*, Squalane*, Sodium Hyaluronate**, Sodium Lactate***, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid**, Parfum*, Xanthan Gum*, Limonene****, Citral****
*Składnik pochodzenia naturalnego
**Składnik certyfikowany jako organiczny
***Składnik akceptowany w kosmetykach naturalnych
****Składnik naturalnego olejku eterycznego

PODSUMOWANIE

Jestem bardzo zadowolona z działania tych kosmetyków. Odpowiednio nawilżają, a także normalizują procesy wydzielania sebum. Mają przyjemny zapach cytrusów. Odkąd je stosuję zauważyłam, że moja skóra zmieniła się na lepsze. Zawsze miałam problemy z przetłuszczającą się strefą T. Teraz moja mieszana skóra, dzięki odpowiednio dobranej pielęgnacji już tak nie szaleje - z mieszanej staje się powoli typem normalnym. 

Używaliście kosmetyków marki Shy Deer?
Co o nich sądzicie?
Czytaj dalej »