31 sierpnia 2012

Zakupy sierpniowe


Będąc w Rossmannie skusiłam się na:
- Facelle płyn do higieny intymnej - wiele osób chwali jego działanie na włosach więc kupiłam z ciekawości jak sprawdzi się u mnie. Kosztował 6,29 zł;
- IVR maseczka oczyszczająca z glinką - ma za zadanie głęboko oczyszczać i rozświetlać. Kosztowała 9,99 zł;
- Exclusive Cosmetics maseczka hialuronowa w płatku fizelinowym z kwasem hialuronowym, ekstraktem z kiełków pszenicy i aloesem za 10,99 zł.
- z kolekcji limitowanej Essence Miami Roller Girl skusiłam się tylko na błyszczyk do ust zmieniający kolor za 7,99 zł;
- Green Pharmacy krem do stóp relaksujący przeciw obrzękom za ok 7 zł.

W pewnej małej drogerii odkryłam, że mają w sprzedaży kosmetyki firmy Marion. Na razie skusiłam się tylko na 60-sekundowe maseczki do włosów: jedna jest z olejkiem arganowym, druga z octem z malin i koktajlem owocowym. Każda za 2,50 zł.

Bardzo jestem ciekawa jak będzie oczyszczała twarz mieszanka petroleum (cena 9,99 zł) oraz olejku pichtowego (ok 8 zł). Już je zmieszałam i użyłam kilka razy. Na razie jest to jeszcze za szybko, aby pisać o efektach.

Dorwałam w końcu błyszczyk firmy Bell z limitowanej serii Royal Glam w kolorze numer 63. Obeszłam wiele sklepów i akurat ten kolor był wykupiony, aż w końcu udało mi się dostać go na stoisku Bell. Kosztował 14,80 zł.

Kupiłam tez dwa lakiery z MIYO.  Lakier MIYO Mini Drops w kolorze numer 60 exotic flower zdobyłam w Super Pharmie. Natomiast lakier MIYO Nailed it! kupiłam w małej drogerii. Jest to odcień numer 08 princess. Za każdy zapłaciłam ok 5 zł.

Potrzebowałam mocniej kryjącego fuidu, dlatego skusiłam się na delikatny fluid intensywnie kryjący o przedłożonej trwałości z SPF 20 z Pharmacerisu. Potrzebowałam go natychmiast więc nie czekałam na żadne promocje i dałam za niego 39,95 zł.

Dostałam też kilka kosmetyków do wypróbowania od osoby u której się one nie sprawdziły. A są to:


- balsam do kąpieli dla matek Babydream. Chcę go wypróbować na włosach i porównać z płynem Facelle.
- szampon i odżywka z Biosilk.
Czytaj dalej »

29 sierpnia 2012

Zużycia sierpnia

W tym miesiącu jestem zadowolona z ilości kosmetyków, które udało mi się zużyć. Nie wszystkie z nich zużyłam w przeciągu sierpnia. Niektóre używałam już wcześniej, a w tym miesiącu zabrałam się za ich wykończenie. Na pólkach w łazience zrobiło się trochę luźniej. I o to mi chodziło, bo muszę zrobić miejsce na kosmetyki mojego narzeczonego. Opakowania nie ze wszystkich kosmetyków, które zużyłam znajdują się na zdjęciu, ale o tym jeszcze napiszę. 
Sierpniowe zużycia prezentują się następująco:


1. LIRENE - mleczko głęboko nawilżające do skóry suchej i normalnej - pisałam o nim TUTAJ

2. ORIGINAL SOURCE - żel pod prysznic mango & macadamia - jego recenzja nie pojawiła się na blogu. Uznałam, że już tyle o tych żelach napisano, że nikt nie chciałby czytać kolejnej jego recenzji. W każdym bądź razie jest to dobry żel i lubiłam go używać. Bardzo podobał mi się jego zapach.

3.  BIELENDA - musujący piasek do kąpieli z ekstraktem z owoców figi - w końcu go zużyłam. Męczyłam się z nim długo, aż w tym miesiącu się zaparłam i postawiłam sobie za cel go wykończyć. Czemu mi nie spasował ??? - o tym TUTAJ.

4. BEBEAUTY - sól do kąpieli - lubię te sole. Parę słów pisałam o nich TUTAJ.

5. PHARMACERIS - delikatny płyn do demakijażu oczu - jego recenzja pojawiła się TUTAJ.

6. PHARMACERIS - odżywka odbudowująca do włosów cienkich i delikatnych - bardzo ją lubiłam. Miała piękny zapach. Więcej napisałam o niej TUTAJ.

7. LIRENE - lekki krem bioaktywnie nawilżający na dzień - jego recenzje możecie przeczytać TUTAJ.

8. Na dole zdjęcia, pod żelem z Original Source leżą dwa przezroczyste opakowania po balsamach do ciała: Fresh Lime oraz Sweet Raspberry. Trafiły do mnie z wymianki, ale nie wiem co to jest za firma. Pisze na nich tylko, że zostały wyprodukowane dla Tesco. Żele te były bardzo fajne i miały piękne zapachy. Przyjemnie było je używać. Był z nimi jeszcze balsam do ciała - Juicy Orange, ale nie mam już jego opakowania. Było ono bardzo twarde, a balsam bardzo gęsty i jak pewnego dnia opakowanie zostało zbyt mocno ściśnięte, to popękało na kawałki. Z tych trzech kosmetyków balsam miał najładniejszy zapach. Dodatkowo był bardzo mocny i unosił się po całym domu. Jak ktoś do nas przyszedł to zaraz się pytał - co tak u was ładnie pachnie ???

9. L'BIOTICA BIOVAX - serum wzmacniające A + E - bardzo je lubiłam używać. Jego działanie lubiły też moje włosy. Pisałam o nim TUTAJ.

10. ZRÓB SOBIE KREM - olej z pachnotki organiczny - parę słów na temat jego działania napisałam TUTAJ.

11. LA CLAREE - serum rozświetlające - jego recenzja pojawiła się TUTAJ. 

12. YVES ROCHER - krem intensywnie odżywiający do suchych stóp - jego recenzja nie pojawiła się na blogu. Nie wiem właściwie czemu. Miałam o nim napisać, a potem zapomniałam. Lubiłam używać ten krem. Zawiera olejek eteryczny z lawendy i ma dość przyjemny zapach. Z jego właściwości nawilżających też jestem zadowolona.

13. BESAVE - mleczko organiczne do demakijażu odżywiająco nawilżające - jego recenzja pojawiła się TUTAJ.

14. SANOTINT - szampony i odżywki do włosów - pisałam o nich TUTAJ.

15. MIYO - tusz pogrubiający z silikonową szczoteczką - jego recenzja nie pojawiła się na blogu. Bardzo dobrze rozczesuje rzęsy i kryje je już po nałożeniu jednej warstwy. Kosztuje ok 8 zł. Niestety dość szybko zaczyna zasychać. Największy problem jaki z nim miałam to zawsze musiałam się nim podbrudzić. Malując się nim czułam się tak jakbym miała swój pierwszy tusz w życiu i dopiero zaczynała się uczyć jak go używać. Albo odbił mi się na dolnej powiece, albo pobrudziłam sobie nim górną powiekę - i tak za każdym razem.

16. URBAN DECAY - baza pod cienie - pisałam o niej TUTAJ.

17. MYDLARNIA U FRANCISZKA - olej z pestek śliwek tłoczony na zimno - miałam jego tylko małą odlewkę, a i tak wystarczyła na kilka użyć na włosy. Jestem zadowolona z jego działania i rozważam zakup pełnowymiarowego opakowania. Na zdjęciu nie ma pojemniczka, w którym trzymałam ten olej, bo był mi potrzebny już na coś innego.

18. MYDLARNIA U FRANCISZKA - solny peeling z masłem shea i wysokiej jakości olejami roślinnymi - tego peelingu miałam również tylko małą odsypkę, ale wystarczył mi na kilka użyć. Na początku obawiałam się, że podrażni mi skórę, bo zawiera sól. Ale nie robi nic takiego. Skóra nawet nie jest zaczerwieniona po jego użyciu. W trakcie mycia sól zaczyna się rozpuszczać i peelingu robi się coraz mniej, tworzy się też tłusta warstewka, która po wytarciu nie jest już wyczuwalna. Nie przesusza skóry. Jest to całkiem fajny peeling.

19. ZRÓB SOBIE KREM - hydrolat rozmarynowy - opakowania po tym hydrolacie również nie ma na zdjęciu. Było mi potrzebne do rozrobienia w nim mieszanki petrolleum z olejkiem pichtowym. Jeśli chodzi o hydrolat to jestem z niego bardzo zadowolona. Stosowałam go jako tonik. Świetnie odświeża i oczyszcza twarz. Sprawdził się nieźle przy mojej mieszanej cerze uspokajając ją i redukując wydzielanie sebum. Po przetarciu nim skóra nie była ani sucha ani ściągnięta, jak to nieraz bywało po różnych tonikach, które używałam.
Czytaj dalej »

27 sierpnia 2012

FARMONA - waniliowy scrub do mycia ciała

Waniliowy scrub do mycia ciała z serii Sweet Secret jest kolejnym kosmetykiem firmy Farmona, który otrzymam do testów. Lubię, gdy tego typu kosmetyki są mocnymi zdzierakami martwego naskórka. A przy tym mają ładny zapach, umilając tym moje "domowe spa". Niestety scrub ten nie spełnił wszystkich moich oczekiwań.


Od producenta:
Słodka uczta dla ciała i zmysłów! Wyjątkowy kosmetyk o gęstej konsystencji i wspaniałym orientalnym zapachu został stworzony do mycia i pielęgnacji ciała, dla osób, które cenią produkty naturalne i chcą podarować sobie chwile przyjemności. Specjalnie opracowana, bogata receptura na bazie ekstraktu z wanilii i dojrzałych daktyli błyskawicznie poprawia kondycję i wygląd skóry, a drobinki ścierające usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka, poprawiając mikro-krążenie i dotlenienie skóry. regularne stosowanie Waniliowego scrubu pod prysznic zapewnia uczucie wypielęgnowanej i jedwabiście gładkiej skóry, nadając jej jednocześnie przytulny zapach, który pobudza, uwodzi i inspiruje.
Sposób użycia: Scrub nanieść na zwilżoną skórę wykonując delikatny masaż, a następnie spłukać ciepłą wodą.

Opakowanie: białe, plastikowe, okrągłe pudełko z odkręcaną nakrętką. Scrub na początku zabezpieczony jest folią. Opakowanie to jest wygodne w użyciu. Posiada też ładny design.


Konsystencja: nie za rzadka, ale też nie za gęsta. Jest to scrub drobnoziarnisty. Ma kolor mleczno-żółty. Zawiera żółte i brązowe drobinki ścierające. Nie pieni się.

Zapach: dziwny - mi się on nie podoba. Nie wyczuwam w nim zapachu wanilii, bardziej raczej daktyle. W opakowaniu zapach ten jest bardzo intensywny, na skórze na szczęście już go nie czuć. Ale czytałam też opinie osób, którym ten zapach bardzo się podobał. To wszystko kwestia upodobań zapachowych.

Działanie: jeśli chodzi o jego działanie ścierające to jestem z niego bardzo zadowolona. Mimo że zawarte w nim drobinki są małe, to świetnie usuwają martwy naskórek, pozostawiając skórę bardzo gładką. Mogę go polecić osobom lubiącym tzw. "mocną ścierkę". Dla osób o skórze wrażliwej może okazać się za mocny. Dla mnie te drobinki mają jeden minus - ciężko było mi je zmyć ze skóry. Przez to ten produkt bardziej sprawdzi się pod prysznicem niż w wannie, gdzie pełno ich pływa w wodzie i dalej przyklejają się do skóry. Po spuszczeniu wody osadzają się w wannie. Produkt ten jest wydajny. Już niewielka jego ilość wystarczy, aby rozprowadzić go na skórze. Scrub ten nie wysusza skóry, nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Na plus mogę dodać jeszcze to, że w jego składzie znajduje się m.in. olejek z dziurawca i tamaryndowca indyjskiego, wanilia, łupinki orzechów makadamia, wosk pszczeli. Minus w składzie to np. zestaw parabenów. Firma ta znajduje się na wizażowej liście firm nie testujacych kosmetyków na zwierzętach.

Moja opinia: podoba mi się jego działanie ścierające. Jednak jego zapachu nie mogę znieść i przez to nie skuszę się na zakup tego kosmetyku. Natomiast na stronie internetowej Farmony wypatrzyłam czekoladowy peeling cukrowy do ciała, którego jestem bardzo ciekawa. Jakby miał takie samo działanie peelingujące i przyjemniejszy zapach było by świetnie. 

Pojemność: 225 ml

Cena: 12,50 zł

Dostępność: drogerie stacjonarne (np. widziałam je w Drogerii Natura) oraz internetowe, a także sklep online Farmony

Skład: Aqua, isopropyl myristate, pumice, glyceryl stearate citrate, cetearyl alcohol, paraffinum liquidum, cyclomethicone, parfum, glyceryl stearate, helianthus annuus seed oil, glycerin, cocamidopropyl betaine, phenoxyethanol, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, propylparaben, vanilla, propylene glycol, tamarindus indica extract, macadamia ternifolia shell, cera alba, acrylates /c10-c30 alkyl acrylate crosspolymer, xanthan gum, disodium edta, sodium hydroxide, ci 16255, ci 19140, bha.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Dziękuję Pani Beacie z Agencji Werner i Wspólnicy za udostępnienie mi tego produktu do przetestowania. Pragnę zaznaczyć, że fakt otrzymania kosmetyku za darmo w żaden sposób nie wpłynął na obiektywność mojej recenzji.
Czytaj dalej »