21 lipca 2015

Rajstopy w sprayu - Sally Hansen oraz Lirene

Produkty, które mają poprawić wygląd nóg nie są nowością na rynku. Czytałam o nich już wiele recenzji. Jednak nie zdecydowałam się na zakup żadnego. Dopiero w tym roku będę je testować. Na dodatek aż dwa różnych marek: Lirene oraz Sally Hansen. Oba te produkty mają nadać natychmiastowy efekt opalonej skóry. Nogi zawsze opalają mi się znacznie wolniej niż ręce czy brzuch. Dlatego dobrze jest wyrównać tą dysproporcje między górną, a dolną częścią ciała.

 
Aplikacja rajstop w sprayu:

Oba te produkty aplikuje się w ten sam sposób. Znajdują się w opakowaniu z atomizerem, takim jak dezodoranty. Przed użyciem należy nimi wstrząsnąć i rozpylać w odległości ok. 15 cm od dłoni. Potem dokładnie rozprowadzić na skórę nóg tak, aby nie było smug. Najlepiej zrobić to szybkimi, kolistymi ruchami. Produkty mają przyjemną, płynną konsystencje. Łatwo rozprowadzają się na skórze. Już od pierwszej ich aplikacji nie miałam z tym żadnego problemu. Szybko zastygają. Potem należy umyć dłonie przy użyciu mydła i wody. Tym samym sposobem zmywa się potem też i rajstopy z nóg.
Dodatkowo warto pamiętać, aby nakładać je na wydepilowaną skórę, ponieważ nieestetycznie osiadają na włoskach. Dobrze jest też dzień przed aplikacją zrobić peeling skóry na nogach. Nierówny i złuszczający się naskórek spowoduje, że rajstopy będą gorzej wyglądać. Trzeba też pilnować, aby skóra było dobrze nawilżona. Ale przed aplikacją rajstop należy zmyć balsam. Rajstopy w sprayu nakładać na suchą, pozbawioną jakiejkolwiek tłustej warstwy skórę.



To zdjęcie pokazuje jak na nogach wyglądają oba te produkty. Po prawej widać rajstopy w sprayu Sally Hansen w odcieniu Light Glow, natomiast po lewej jest Lirene rajstopy w sprayu w odcieniu do jasnej karnacji. Te z Lirene są troszkę jaśniejsze, a ich kolor bardzo cielisty. Natomiast te z Sally Hansen są znacznie ciemniejsze, mimo że to jest najjaśniejszy odcień. Wpadają lekko w pomarańczowy kolor. Jednak oba te produkty po rozsmarowaniu i zaschnięciu ładnie dopasowują się do skóry i naturalnie na niej wyglądają. Sprawiają, że skóra wygląda na bardziej gładką i napiętą. Ukrywają też niedoskonałości na nogach: wyrównują nierówny koloryt, zasinienia, bladość, pęknięte naczynka (ale tylko te mniejsze).




SALLY HANSEN
 Airbrush Legs
kolor Light Glow


To był pierwszy produkt do poprawy wyglądu nóg, o którym usłyszałam. Cieszy się on dużą popularnością. Występuje w  trzech odcieniach. Jako, że mam jasną karnację, to posiadam najjaśniejszy z nich, czyli Light Glow. Jest dla mnie wprost idealny. Po wyschnięciu wygląda bardzo naturalnie. Trochę tak jakby były to rajstopy. Ale daje efekt ładnej opalenizny. Rajstopy te są bardzo wytrzymałe i odporne na wiele czynników. Najpierw jednak należy odczekać aż porządnie wyschną, czyli tak ok. 10 minut. Potem produkt staje się wodoodporny. Nie ścierają się, dzięki temu nie brudzą ubrań (również tych białych). Wytrzymują duże upały - nawet jak skóra się spoci, to nic się nie smuży, ani nie roluje. Jeszcze w tamtym roku były dość trudno dostępne. Trzeba było ich szukać w Douglasie lub na Allegro. Aktualnie są lepiej dostępne - można je też kupić w Rossmannie czy SuperPharm. Dają ładne matowe wykończenie. Mi się to bardzo podoba, ponieważ nie lubię błyszczenia na skórze. Jeśli chodzi o ich wady, to z powodu ich dużej trwałości, trudno je zmyć. Nie wystarczy tylko sama woda z mydłem, potrzebuję jeszcze gąbkę i trzeba mocno trzeć. Jest to też dość drogi produkt, ponieważ w regularnej cenie kosztuje ok. 57 zł za 75 ml. Na szczęście są na nie nieraz promocje, więc można je kupić nawet i o ok. 20 zł taniej.



LIRENE 
Leg make-up
kolor dla jasnej karnacji


Pod wieloma względami rajstopy te podobne są do tych z Sally Hansen. Nie tylko dlatego, że są w opakowaniu z atomizerem i tak samo się je aplikuje. Ale także dają podobny efekt i mają podobną trwałość. Cieszę się, że Lirene stworzyło ten produkt, aby był konkurencją dla innych marek. Pod względem ceny i pojemności wypadają znacznie lepiej niż te z Sally Hansen, ponieważ za 200 ml zapłacimy 29,99 zł (a na promocji ok. 23 zł). Występują w dwóch kolorach: dla jasnej i ciemnej karnacji. Jako że jestem wielkim bladziochem, to używam te jaśniejsze. Efekt jaki dają również mi się podoba. Wyglądają bardziej naturalnie niż te z Sally Hansen, ponieważ mniej wpadają w pomarańczowe tony. Jednak mają słabsze krycie i abym uzyskała zadowalający mnie efekt potrzebuje nałożyć ich dwie warstwy. Trzeba z nimi nieco bardziej uważać, ponieważ charakteryzują się mniejszą trwałością. Należy poczekać chwile aż wyschną, ale mimo to nieco brudzą ubrania. Poza tym, gdy mam je na skórze, to muszę uważać, aby nie zakładać nogi na nogę, ponieważ w miejscu styku skóry rolują się. Na szczecie nie powoduje to powstania wielkich ubytków, ale w miejscu tym jest mniej produktu, robi się małe przebarwienie. Zrolowany produkt trzeba strzepać, bo wygląda nieestetycznie na skórze. Znacznie łatwiej też je zmyć. Wystarczy tylko mydło i woda. Nie trzeba mocno trzeć. 

Podsumowując: Jaka będzie wydajność obu tych produktów jeszcze się okaże, bo używam je dopiero od lipca. Jestem z ich bardzo zadowolona i już nie wyobrażam sobie, abym miała ich nie mieć. Dla mnie te produkty są teraz "must have" na lato. Takiego efektu nie daje samoopalacz, ani balsam brązujący. Nie mają nieprzyjemnego zapachu jak niektóre samoopalacze. Optycznie też wyszczuplają nogi. 

Miałyście któreś z tych rajstop w sprayu ???
Co o nich sądzicie ???

45 komentarzy

  1. WIele o nich słyszałam,ale jeszcze nie miałam okazji ich wypróbiować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero w tym roku je próbuję.

      Usuń
  2. ja jakos nie przepadam za rajstopami w sprayu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim je wypróbowałam wydawało mi się, że mi to do niczego nie potrzebne.

      Usuń
  3. nie miałam ale musze gdzies poszukac, przydały by sie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. od kilku lat używam rajstop w sprayu właśnie z SH w odcieniu Light Glow. jestem bardzo zadowolona ale możliwe , że wypróbuję lirene bo podoba mi się ten jasny odcień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o czymś takim! super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze takich rajstop, ciekawy produkt. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Wstyd się przyznać ale ja jeszcze nie miałam ani jednych, ani drugich :) fajnie, że Lirene wprowadziło alternatywę dla Sally Hansen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze, że inne firmy też wprowadzają swoje rajstopy w sprayu.

      Usuń
  8. Totalnie rewelacyjny post;). Dzięki;). Zastanawiałam się na d komparatystyką obu tych produktów. Mała uwaga - zrobiłaś w tytule literówkę: "Rajstpoy ". Pozdrawiam, Spinki i Szpilki;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uwagę - już poprawiłam.

      Usuń
  9. mam rajstopy w sprayu Lirene, super są, ale brudzą

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię balsamy brązujący, które stopniowo poprawiają koloryt skóry. Jednak takie rajstopy nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast nie lubię balsamów brązujących.

      Usuń
  11. Nigdy ich nie używałam, ciekawie wyglądają :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie skusiłam się na rajstopy w spray'u mimo, że są tak popularne a efekt mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ten efekt też bardzo się podoba.

      Usuń
  13. Bardziej podobają mi się Lirene, ale słabo, że są mniej trwałe...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dla mnie :) nie lubię rajstop wszelakich, nawet tych w sprayu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. pamiętam jak lata temu pierwszy raz zetknęłam się z rajstopami Sally Hansen i jaka to była dla mnie nowinka :) są super, tylko ich cena mnie odstrasza... a marki Lirene ogólnie zwyczajnie nie lubię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - standardowa cena rajstop SH jest bardzo wysoka.

      Usuń
  16. Też chciałam je kiedyś kupić ale teraz w sumie jestem zadowolona ze swoich nóg bo są w miarę gładkie .

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię rajstopy Lirene, ale te od Sally Hansen uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nigdy nie miałam, ale po zdjęciu zdecydowanie wybrałabym Lirene- bardziej naturalny efekt :) Ja jednak stosuję słoneczko lub samoopalacz z Ziaji, jest bardzo delikatny i daje fajny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Także posiadam oba produkty i już na pewno wiem,że ten z Liren jest mega nie wydajny

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam Sally Hansen i bardzo je lubię :) Miałam je na weselu i wytrzymały całą noc bez brudzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam je na ważne wyjścia w trakcie upałów, które były w lipcu. Też wytrzymały.

      Usuń
  21. Nie miałam, ale zastanawiam się nad zakupem, choć na razie używam pianki z Vita Liberata -daje fajny efekt no i utrzymuje się on znacznie dłużej bo nawet do 3 tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jeszcze nie miałam rajstop w sprayu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Pozostanę przy sprawdzony rajstopach SH, które jeszcze nigdy mnie nie zawiodły :) Jedyne co w nich bym zmieniła to odcień, dla mnie jest ciut za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  24. kuszą mnie takie rajstopy w sprayu

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem bardzo ciekawa tych rajstop w sprayu :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zastanawiałam się często nad ich kupnem ale obawiałam się plan=m. Teraz myślę, że się skuszę. Wiem, wiem. Lato się skończyło. ;)

    OdpowiedzUsuń