Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pędzle. Pokaż wszystkie posty

31 marca 2019

Ulubieńcy ostatnich miesięcy - częśc I: akcesoria do makijażu i demakijażu

Ostatnio na blogu sporo było postów o kosmetykach, które się u mnie nie sprawdziły. Nadeszła więc pora opowiedzieć trochę o produktach, które bardzo polubiłam używać. Produktach, po które sięgałam najczęściej w ciągu ostatnich miesięcy. Okazuje się, że zebrało mi się ich całkiem sporo, dlatego pomyślałam, że najlepiej będzie stworzyć trzy posty na ten temat. Dziś będzie o akcesoriach do makijażu i demakijażu.


 
GĄBECZKI DO PODKŁADU I KOREKTORA

Jeszcze początkiem zeszłego roku nie wyobrażałam sobie, aby nie używać pędzli do podkładu. W ten sposób najlepiej mi się go aplikowało. Obecnie tak się u mnie pozmieniało, że nie używam już pędzli. Odstawiłam je na rzecz gąbeczek, ponieważ dzięki nim uzyskuje ładniejsze efekty. Podkład prezentuje się bardziej świeżo i mogę zaaplikować go bardzo cieniutką warstwą.


Moje najulubieńsze gąbeczki są z BLEND IT. Jednak tylko te marmurkowe. Nie polecam jednokolorowych, ponieważ one szybko się niszczą. Kupuję zawsze dużą i malutką gąbeczkę. Ta większa służy do aplikacji podkładu na skórę twarzy, a ta malutka jest idealna do korektora pod oczy. Niedawno przeprosiłam się też z Beauty Blenderem w wersji różowej. Używałam ich na początku mojej przygody z gąbeczkami. Potem odstawiłam na rzecz BLEND IT. Jednak ostatnio powróciłam do Beauty Blendera i używam wszystkich tych gąbeczek ze zdjęcia na zmianę. Ze względów higienicznych gąbeczki wymieniam co 3-4 miesiące.


PĘDZEL DO BLENDOWANIA

Jeśli miałabym wskazać najmiększy pędzel jaki mam od razu powiedziałabym, że jest to M Brush numer 06. Kupiłam go już parę miesięcy temu. Był to dość drobi zakup, ponieważ pędzel kosztuje 69,90 zł. Jednak jest warty każdej wydanej na niego złotówki. Tak miękkiego i świetnie aplikującego cienie pędzla jeszcze nie miałam. Chętnie zaopatrzę się w jeszcze kilka pędzli Maxineczki.


Włosie ma bardzo miękkie. Jest dobrze wyprofilowany. Jego kształt to takie lekko spłaszczone jajeczko, dlatego świetnie blenduje się nim cienie. Polubiłam go bardziej niż moje dotąd ulubione pędzle marki Zoeva. Myłam go już wiele razy i włosie cały czas jest takie samo. Jedynie zmył się z niego całkowicie numer, a także częściowo logo marki.

Pędzel ten wykonany jest z włosia kozy. Skuwka pozłacana 24K złotem.
Długość włosia: 16 mm
Długość pędzla: 151 mm


GĄBKA KONJAC

Gąbka Konjac w kosmetyce i medycynie japońskiej istnieje od przeszło 1500 lat. To produkt w 100% naturalny i biodegradowalny, jest wolna od szkodliwych, drażniących i mogących podrażnić skórę substancji. Gąbki te używałam już jakiś czas temu. Potem przestałam - w sumie nie wiem dlaczego. Od stycznia znów do nich powróciłam. Do tej pory miałam takie zwykłe białe. Teraz kupiłam wersję z bambusowym węglem drzewnym przeznaczoną do cery tłustej i problematycznej. Węgiel taki ma naturalne właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze. Gąbka skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek. Powodując, że skóra staje się gładka.



Na zdjęciu nie wygląda może zbyt ładnie. Tutaj jest akurat wyschnięta. W kontakcie z wodą intensywnie pęcznieje, staje się delikatna i miękka. Zapewnia subtelne i łagodne dla skóry oczyszczenie bez podrażnień. A dodatkowo pozwala na minimalne użycie kosmetyków myjących, zmniejszenie ilości produktów oczyszczających, czyli znaczne uproszczenie pielęgnacji. Jedyną jej wadą jest to, że gąbka schnie powoli. Choć można ją dezynfekować i prać w wysokich temperaturach, często ulega uszkodzeniom i pomimo zachowania wzmożonych środków ostrożności: pleśnieje w środku.  Dodatki do gąbki szybko się wypłukują i tracą swoją wartość aktywną, dlatego wymieniam ją co najmniej co 3 miesiące.

Mieliście któryś z tych akcesoriów?
Co o nich sądzicie?
Czytaj dalej »

30 września 2017

Ulubieńcy i jeden średniaczek / wrzesień 2017 r.


W tym miesiącu moim ulubieńcem, a zarazem największym odkryciem jest TOP MAT TOTAL marki SEMILAC. Wiele osób odkryło urok matowych lakierów już dawno - ja jakoś nie mogłam się do tego efektu przekonać. Jednak pewnego wrześniowego dnia pomyślałam, że spróbuję ... i przepadłam. Od tej pory cały czas maluję paznokcie tym matowym topem. Daje on również bardzo fajne, takie welurowe w dotyku wykończenie.


Ciekawe jest też to, że każdy lakier wygląda nieco inaczej w zależności czy jest wykończony matowym czy błyszczącym topem. Na przykład tak prezentuje się piękna ciemna szarość - Semilac numer 17 - jako mat i błysk.


Zoeva 231 - z tym pędzlem było tak, że nie doceniałam go, dopóki mi go nie zabrakło. Do tej pory regularnie myłam pędzle. Raz jednak mi się nie chciało i gdy zabrałam się za makijaż innymi niż te co przeważnie używam, to czegoś mi brakowało. Okazało się, że nie umiem już obejść się bez pędzla o takim kształcie. Jest on najlepszy do podkreślania zewnętrznego kącika oka. Jest idealnie zbity, ale jednocześnie odpowiednio miękki. A do tego ma pasującą mi wielkość. Gdy mi go zabrakło (bo nie zdążył jeszcze wyschnąć po umyciu) to zostały mi pędzle albo za małe - takie typowe kuleczki, albo za duże - czyli takie do blendowania.


Kolejni dwaj ulubieńcy, to produkty do pielęgnacji włosów: szampon SWISS IMAGE Colour Care (Piękny kolor i pielęgnacja włosów) oraz ISANA PROFESSIONAL maska nawilżająca OIL CARE. Oba te produkty lubię, bo dobrze działają. Jednak gdy używam je w takim zestawieniu, to efekt jaki uzyskuję jest najlepszy. Po prostu używam je z innymi szamponami, odżywkami czy maskami. Efekty są zadowalające, jednak te produkty zastosowane w tym duecie to "petarda" na moje włosy. Są wtedy odpowiednio sypkie, nie przetłuszczają się zbyt szybko (mogę je myć spokojnie co 3-4 dni), a do tego nie puszą się. Dodatkowo są to produkty tanie. Szampon kosztuje ok. 25, zł a maska - 4,99 zł. Nie muszę sięgać po drogie kosmetyki, aby cieszyć się ładnie wyglądającymi włosami.


Niestety ten korektor jest tym średniaczkiem z tytułu posta. A chodzi o BOURJOIS Healthy Mix Anti-fatigue Concealer with Vitamin Mix (korektor pod oczy - nowa wersja). Zacznę od tego co mi się w nim podoba. Ma porządne i poręczne opakowanie z aplikatorem. Jest bardzo lekki, ma ładny żółtawy odcień, który wpasowuje się w tonację mojej skóry. Mam go w kolorze najjaśniejszym, czyli 51 Clear / Light. Delikatnie rozświetla skórę - nie wiem czemu niektórzy narzekają, że ma zbyt dużo błyszczących drobinek. Według mnie jego poziom rozświetlenia jest odpowiedni jak na korektor, który stosuje się pod oczy. U mnie on oksyduje tylko tak minimalnie, że jest to niezauważalne. Jego trwałość jest bardzo dobra - trzyma się cały dzień bez zarzutu. 


Niestety ma on bardzo słabe krycie. Ja mam problem z fioletowymi sińcami pod oczami, a on nic z tego nie daje rady zakryć. Wiem, że jest to korektor pod oczy, jednak próbowałam używać go też na inne partie twarzy. Tutaj również się nie nadaje z powodu zbyt lekkiego krycia. Na razie go używam, jednak rozglądam się za innym. Jedynie pocieszam się tym, że udało mi się go kupić na dość sporej promocji.


Mieliście któryś z tych kosmetyków?
Jacy są Wasi ulubieńcy kosmetyczni w tym miesiącu?
Czytaj dalej »

2 kwietnia 2017

TOP 4: Ulubione i najlepsze pędzle do konturowania twarzy

W poście zatytułowanym TOP 4 gadżetów, które ułatwiają mi życie wspominałam między innymi o pędzlach. Mój zbiór pędzli powoli się rozrósł. Ale to bardzo dobrze, bo lubię je porównywać i testować w różnych warunkach i z różnymi kosmetykami. Dziś chciałabym pokazać Wam moich ulubieńców jeśli chodzi o pędzle przeznaczone do konturowania twarzy. Mam tu na myśli pędzle do bronzera, różu oraz rozświetlacza. Są to egzemplarze, po które sięgam najczęściej i nie dopatrzyłam się w nich żadnych wad.



LILY LOLO Tapered Contour Brush


Najnowszym pędzlem w moim zbiorze jest ten z Lily Lolo. Przeznaczony jest do podkreślania rysów twarzy. Bardzo chciałam taki lekko szpiczasty pędzel. Można nim aplikować zarówno bronzer, róż jak i rozświetlacz. Ja - w zależności od potrzeb - właśnie tak na zmianę go używam. Podoba mi się w nim to, że nie ma tak mocno zbitego włosia jak inne moje pędzle. Świetnie się to sprawdza w przypadku kosmetyków mocno napigmentowanych, z którymi można łatwo przesadzić z ilością koloru. Nabiera takiego produktu mniej i tworzy delikatną mgiełkę na skórze. Dodatkowo jest to pędzel, który najszybciej wysycha po umyciu. Jest on odpowiedni dla wegan. Jego cena to ok. 45 zł.


ZOEVA 126


Gdy kupowałam pierwsze pędzle tej marki, to były one dostępne tylko w wersji z czarnymi trzonkami. Potem firma poszerzyła ich ofertę kolorystyczną. Gdy już zdecydowałam, że chcę kupić właśnie ten pędzel o numerze 126, to nie mogłam się powstrzymać i nie kupić go w kolorze Rose Golden. Popatrzcie na niego - wygląda przepięknie. A do tego bardzo dobrze się go używa. Ja aplikuję nim róż do policzków. Dla mnie do rozswietlacza jest za duży, a do bronzera mam inne. Wykonany jest z włosia syntetycznego, dlatego nadaje się też do aplikacji produktów o formule płynnej i kremowej. Włosie jest mięciutkie i dobrej jakości. Pędzel ten mam już około rok, regularnie go używam, więc często myję, a cały czas trzyma swój kształt i nie gubi włosia. Jego cena to ok. 70 zł.



ZOEVA 105


W moim zbiorze pędzli przeważają te marki Zoeva. Dlatego nie zdziwi Was pewnie fakt, że znalazł się w tym zestawianiu kolejny. Ten kupiłam z polecenia Aliny Rose. Prezentowała kiedyś na blogu pędzle, które poleca i był wśród nich właśnie ten. Producent przeznaczył go do aplikacji rozświetlacza i bronzera. Ja do tego właśnie go używam. Zrobiony został z mieszanki włosia syntetycznego i naturalnego. Podobnie jak w wyżej opisywanym pędzlu - w tym również włosie jest dobrej jakości i jestem z jego używania bardzo zadowolona. Jego cena to ok. 63 zł.



MAESTRO 150 w rozmiarze 22


Jest to jeden z pędzli, które mam najdłużej w swojej kolekcji. Będzie to już ok. 7 lat. Jak widzicie na zdjęciach cały czas dobrze wygląda i nadaje się do użytku. Długo kompletowałam i zastanawiałam się nad wyborem mojego pierwszego zestawu pędzli. Znalazł się w nim m.in właśnie ten o numerze 150. Ma włosie ułożone w szpic. Dzięki temu można nabrać nim produktu na czubeczek, a resztą niezabrudzonego pędzla go rozetrzeć. Najczęściej używam go do bronzera, bo do różu i roświetlacza mam inne. Co nie znaczy, że nie da się nim ich aplikować. Wykonany jest z miękkiego i sprężystego włosia syntetycznego. Jego cena to ok. 32 zł.



Pędzli do konturowania twarzy mam jeszcze kilka. Jednak nie lubię ich aż tak bardzo jak tą czwórkę tu pokazanych. Mam nadzieję, że jeszcze długo będę z nich tak zadowolona. Na razie nie rozglądam się za nowymi, bo więcej mi ich nie potrzeba.  A Wy macie swoje ulubione pędzle do konturowania twarzy??
Czytaj dalej »

7 listopada 2016

TOP 4 gadżetów, które ułatwiają mi życie

Ostatnio napisałam post o 4 kosmetykach, które ułatwiają mi codzienny makijaż. Spodobał się on Wam, dlatego pomyślałam, aby napisać jeszcze o gadżetach, które ułatwiają mi życie. Będą one oczywiście związane z tematyką kosmetyczną.


LAKIERY HYBRYDOWE

Chociaż lakiery hybrydowe gadżetem nie są, to nie pasowały, aby je umieścić w kategorii kosmetyków do makijażu. Dlatego wpasowałam je tutaj. 


Ze zwykłymi lakierami zawsze miałam problem. Przede wszystkim dlatego, że bardzo szybko odpryskiwały z moich paznokci. Najczęściej już na 2-3 dzień po pomalowaniu. Miałam też trudności z czekaniem, aż lakier całkowicie wyschnie. W związku z czym często chodziłam z odciśnięciami zaschniętymi na lakierze. Dlatego na bardzo długi czas porzuciłam malowanie paznokci. Używałam tylko bezbarwne odżywki, aby paznokcie ładnie się błyszczały.


Lakiery hybrydowe zrewolucjonizowały moje podejście po malowania paznokci. Teraz mogę cieszyć się pięknie pomalowanymi paznokciami przez dwa tygodnie. Potem odrosty mam już za duże i trzeba zrobić paznokcie na nowo. Lakiery, które głównie używam są marki Semilac. Wiem, że wiele osób narzeka, że ich uczulają. Ale ja używam je od ponad roku i wszystko jest w porządku. Moje koleżanki kosmetyczki też na nich pracują i nie narzekają. Dodatkowo mam też kilka lakierów marki NeoNail.


PĘDZLE

Pamiętam początki mojego makijażu i aplikowanie podkładu palcami, a cieni - pacynkami dołączonymi do nich. A potem się zastanawiałam, dlaczego mój makijaż wygląda tak nijak. Jest taki niedopracowany. Na szczęście był już wtedy internet oraz YT. Zaczęły się też pojawiać pierwsze filmiki o pędzlach, ich rodzajach, jak ich używać i jak skompletować swój pierwszy zestaw. 


Bardzo mi się przydały te filmy. Oglądnęłam ich sporo, co ułatwiło mi to skompletowanie mojego pierwszego zestawu pędzli. Nie był on duży, ale do tej pory mi służy (he he tak mi się zrymowało). Jak na moje możliwości finansowe, którymi wtedy dysponowałam, to był bardzo drogi zakup, bo na te pędzle wydałam ok. 300 zł. Ale bardzo się z nich ucieszyłam. Mój makijaż znacznie na tym skorzystał.


Ten mój pierwszy zestaw pędzli pochodzi z firmy Maestro i jakbyście byli ciekawi, to prezentowałam go w tym poście. Wszystkie te pędzle mam do tej pory. Nic się w nich nie zepsuło, nie zgubiły włosia. Jedynie napisy się z nich pościerały. Cały czas dobrze mi służą, a mam je już około 6 lat.


Potem z czasem dokupiłam jeszcze inne. Głównie te z Zoevy, ale mam też kilka pojedynczych pędzli innych marek, takich jak Sigma, Ecotools czy Sephora. Na zdjęciach w tym poście nie są pokazane wszystkie moje pędzle. Nie chciałam brać tu tych, które aktualnie używam, bo są brudne. Parę pędzli, gdy robiłam zdjęcia akurat się suszyło. Jednak w innych postach prezentowałam już posiadane przeze mnie pędzle:



ZALOTKA

Ja używam zalotki od kiedy tylko zaczęłam się malować. Używam jej za każdym razem, gdy wykonuję makijaż i nie wyobrażam sobie, aby miało być inaczej. Moje rzęsy są z natury proste. A ja lubię, gdy są ładnie podkręcone. Próbowałam stosować tusze podkręcające rzęsy, ze specjalną formulą i ze specjalną szczoteczką. Ale nie sprawdziły się u mnie. Moje rzęsy z uporem maniaka cały czas były proste. Dlatego używam zalotkę.


Nie zniszczyłam sobie nią rzęs. Nie wiem czemu wiele osób tym straszy. Czasem w trakcie podkręcania kilka rzęs mi wypadnie, ale i tak by wypadły. A dzięki temu, że zbiorę je zalotką nie lądują potem na policzku. Miałam wiele zalotek - takich zwykłych drogeryjnych. Ale potem zainwestowałam w lepszą, polecaną zalotkę z Inglota - tą czarną. Jest dobra i tak zrobiona, że podkręca rzęsy, ale zarazem za mocno ich nie ściska.



SILIKONOWA MYJKA DO PĘDZLI

Jest to mój najnowszy gadżet, bo kupiony w październiku. Ale od kiedy go pierwszy raz użyłam, to zastanawiam się czemu nie kupiłam tej myjki wcześniej. Bardzo chciałam kupić tą marki For Your Beauty z Rossmanna, ale ciągle ich nie było. Dlatego zamówiłam inną - Brush Cleaning Egg.


O pędzle trzeba dbać i je regularnie myć. Właściwie pielęgnowane długo nam posłużą, a jednocześnie unikniemy niepotrzebnych problemów ze skórą. Do tej pory myłam pędzle pocierając je w dłoniach. Kończyłam z przesuszoną i pomarszczoną skórą. Dlatego ta myjka do pędzli okazała mi się bardzo przydatna. Dodatkowo kupiłam jeszcze olejek z Isany, który jest przeznaczony do mycia ciała. Jednak już wiele razy okazywało się, że kosmetyki można stosować też na inne sposoby. A ten olejek wiele osób poleca jako dobry środek do mycia pędzli. 


Myjkę zakłada się na dwa palce, nanosi niewielką ilość środka myjącego na powierzchnię z wypustkami, a potem pociera zwilżonym pędzlem, aż do momentu, gdy pędzel będzie czysty. Następnie wystarczy spłukać wodą. Jest prosta w utrzymaniu czystości (łatwo ją umyć, a potem pozostaje spryskać płynem do dezynfekcji, albo sparzyć w gorącej wodzie).


Przedstawione tutaj gadżety nie są może jakoś bardzo odkrywcze. Zapewne słyszał o nich każdy i wiele osób je używa. Jednak są to rzeczy, które znacznie ułatwiły mi życie. Cieszę się, że na nie natrafiłam i wypróbowałam.


A Wy macie takie gadżety, które ułatwiają wam życie?
Jak wyglądałby Wasz ranking?
Czytaj dalej »

20 listopada 2015

Moje ulubione pędzle do malowania brwi

W tym miesiącu opisałam produkty, które używam do podkreślania brwi. Pomyślałam, że pasowałby do tego jeszcze post z ulubionymi pędzlami. A mam ich trzy. Pędzle bardzo ułatwiają i wspomagają malowanie brwi. Za ich pomocą można nałożyć cienie, farbki i żele do brwi - w zależności kto jaki efekt chce osiągnąć.


SEPHORA PROFESSIONNEL NUMER 15
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jest to pierwszy pędzel taki typowo do malowania brwi, który kupiłam. Mam go już około 3 lata. Przez cały ten czas dobrze mi służy. Nie pamiętam już dokładnie ile kosztował. Był dość drogi, bo jego cena wynosiła ok. 40 zł. Pamiętam tylko, że nabyłam go na jakiejś promocji. Na początku używałam go do malowania brwi cieniami, potem z "mokrymi" produktami typu Aqua Brow czy obecnie konturówką z Inglota. Jest wykonany z dobrej jakości włosia syntetycznego. Jestem nim w stanie bardzo cienko i precyzyjnie podkreślić zarys brwi. Ma dość krótką rączkę, co mi bardzo pasuje. Włosie z niego nie wypada, dobrze się go myje. Nie rozczapierza się. Cały czas trzyma swój kształt. Czasem używam go też do malowania kreski eyelinerem na powiece.


 ZOEVA NUMER 317
~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Potem kupiłam jeszcze zestaw pędzli marki Zoeva, wśród których dwa z powodzeniem używam do malowania brwi. Jeden z nich ma numer 317. Jest on tak właściwie przeznaczony do eyelinera, ale używam go również do brwi. Jest wykonany ze sztucznego włosia - nylon. Kosztuje ok. 29 zł. Jest on równie cieniutki jak pędzel z Sephoty. Równie precyzyjnie wypełnia luki w brwiach i dobrze rysuje się nim ich kształt. Jego włosie jest zbite i gęste. Dobrze się go myje. Cały czas trzyma swój kształt i nie gubi włosia.


ZOEVA NUMER 322
~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jest to pędzel typowo przeznaczony do malowania brwi. Jest on skośny jak poprzednicy. Różni się tym, że ma krótsze włosie, jest szerszy i grubszy. Rysuje się nim dłuższe linie, ale mniej precyzyjne. Za to dobrze stopniuje się nim nasycenie koloru - można podkreślić brwi bardzo mocno, lub tylko taką delikatną mgiełką koloru. Z powodu nieco innego kształtu potrzebowałam trochę czasu, aby się do niego przyzwyczaić. Obecnie używa mi się go dobrze. Jest wykonany z naturalnego włosia. Jest ono nieco sztywniejsze niż w poprzednio opisywanych pędzlach. Kosztuje ok. 29 zł. 


Mieliście któryś z tych pędzli ???
Jakie pędzle do podkreślania brwi używacie ???
Czytaj dalej »

17 czerwca 2014

Różowo mi, czyli pędzle od Born Pretty Store

Postanowiłam skorzystać z propozycji przetestowania kilku produktów od sklepu internetowego Born Pretty Store. Moją szeroki asortyment do wyboru. Ja zachciałam wypróbować pędzle. Wybrałam trzy egzemplarze: dwa przeznaczone do aplikacji podkładu, a trzeci do malowania ust i robienia kresek eyelinerem.


Pędzle do podkładu:

1) to typowy płaski pędzel. Na stronie sklepu można zobaczyć go TUTAJ (numer artykułu # 12284). Jak podaje Born Pretty Store jego waga to 50g, długość całkowita wynosi 16 cm, długość włosia to 2,3 cm. Występuje w dwóch kolorach: czarnym i różowym. Kosztuje $5.79.

2) pędzel ten występuje w czterech kształtach: stożkowy, kątowy, okrągły oraz płaski. Ja wybrałam opcję z zaokrąglonym końcem. Jego wymiary są prawie takie same jak poprzednika. Ten pędzel ma tylko trzonek dłuższy o 1 cm, włosie ma takiej samej długości. Na stronie sklepu można zobaczyć go TUTAJ (numer artykułu # 1416). Pędzel ten występuje tylko w różowym kolorze. Kosztuje: $5.35.


Są one dość krótkie dzięki czemu nie mam problemów z uderzaniem końcem pędzla o lusterko podczas malowania się. Prezentują się ładnie z tymi trzonkami w różowym kolorze. Pędzle te są solidnie wykonane. Nie rozpadają się, nie rozklejają, nie gubią włosia. Ich włosie jest odpowiednio sztywne, ale zarazem bardzo miłe w kontakcie ze skórą. Dobrze się je myje. Jedyne co może być w nich niewygodne to fakt, że są bardzo wąskie. Mają 2 cm średnicy. W związku z tym aplikowanie nimi podkładu zajmuje trochę czasu. Trzeba się przy tym sporo napracować. Dlatego zaczęłam szukać im innego zastosowania. Na przykład dobrze rozciera się nimi korektor pod oczami.


Totalnym niewypałem okazał się niestety ten pędzelek do malowania ust i robienia kresek eyelinerem. Niby pomysł na niego jest dobry, bo jest on mały i poręczny. Ma ok 7 cm długości. Dzięki temu fajnie mieści się w kosmetyczce. Ma zatyczkę, aby się nie pogniótł i nie poniszczył. Jednak to właśnie ta zatyczka go niszczy, bo przy wkładaniu go do niej odginają się boczne włoski. Pędzel wygląda przez to nieestetycznie, a poza tym te odgięte włoski przeszkadzają w równomiernym rozprowadzaniu szminki. Na zdjęciach w sklepie wyglądał nieco inaczej. Miał szpiczaste zakończenie, a mój ma półokrągłe. Z tego powodu nie nadaje się do robienia nim kresek eyelinerem. Jego koszt to $1.85. Dostępny jest TUTAJ (numer artykułu # 12741).

Mam dla Was kupon rabatowy do wykorzystania w sklepie Born Pretty Store. Kod to DTG10

Miałyście do czynienia z produktami ze sklepu Born Pretty Store ??? 
Czytaj dalej »

22 maja 2014

Jak sprawdził się zestaw 24 pędzli

Byliście ciekawi recenzji tych 24 pędzli, które kupił mi mąż. Używam je od kwietnia i wyrobiłam sobie przez ten czas o nich zdanie. Zestaw ten kosztuje ok 90 zł i można go kupić w wielu sklepach internetowych. Ich sprzedawcy podkreślają, że są to pędzle Bobbi Brown. Niestety nie jest to prawdą. Z informacji, które znalazłam w internecie wynika, że marka ta bardzo rzadko wypuszcza zestawy pędzli. Jak już jakieś były to składały się z 4 lub 6-ciu pędzli, ale nigdy aż z 24. Poza tym jeden pędzel Bobbi Brown kosztuje tyle, co cały ten zestaw. Dlatego nie ma co zwracać uwagi na napis na pędzlach, bo to niestety są podróbki.


Pędzle mieszczą się w prostym i eleganckim etui. Nie jest to wyrób skórzany jak to sugerują opisy, tylko skóropodobny. Nie trzymam w nim pędzli na co dzień, bo te większe by się odkształcały. Etui to przydaje mi się, gdy zabieram pędzle ze sobą w podróż. Dzięki temu mam je w co zapakować.


W ofertach zakupu tych pędzli pisze, że są wykonane z naturalnego włosia najwyższej jakości. Niestety nie zgodziłabym się z tym twierdzeniem. Jak na moje oko są to pędzle z włosia syntetycznego. Okazuje się, że nie są to oryginalne pędzle i nie mają skórzanego etui, dlatego na informacje o tym, że są z naturalnego włosia patrzyłabym z niedowierzaniem. Pędzle wykonane są z identycznego rodzaju włosia o identycznej miękkości. Przez to, że nie ma tu zróżnicowania we włosiu nie wszystkie z tych pędzli dobrze się używa.


W zestawie znajdują się dwa pędzle wachlarzowe. Jeden jest bardzo duży, a drugi malutki. Oba przydają mi się do omiatania twarzy z nadmiaru pudru lub gdy jakiś cień mi się osypie. Już od pewnego czasu chciałam takie kupić, ale albo o nich zapominałam, albo uznawałam, że jeszcze poczekam z ich zakupem. Dlatego fajnie, że znalazły się w tym zestawie.


Kolejne pędzle służą mi do nakładania pudru. Ten pierwszy jest tak właściwie do tego przeznaczony. Te kolejne są do podkładu, bronzera, różu. Niestety nie sprawdzają się do takiego użycia. Są zbyt miękkie i mają zbyt rzadkie włosie. Dlatego te pierwsze dwa z tego zdjęcia używam do przypudrowywania twarzy. Te dwa pozostałe leżą i zastanawiam się do czego by je można używać.


Przejdźmy teraz do pędzli języczkowych. Są one przeznaczone do nakładania i rozcierania cieni. Sprawdzają się w tej roli. Nie są za twarde, ani zbyt miękkie. Dobrze mi się je używa. Mam do nich tylko jedno zastrzeżenie. Prawie wcale nie różnią się od siebie wielkością. Cztery z nich są nawet identyczne. Jak już jest ich tak dużo w zestawie, to fajnie byłoby, gdyby były zróżnicowane na malutkie, średnie i większe. Wtedy były by bardziej przydatne, bo można precyzyjniej pomalować powiekę.


Teraz nastąpi prezentacja pędzli wśród których znajduje się pędzel: do kresek, do nakładania korektora, do malowania ust, skośny do uzupełniania i poprawiania kształtu brwi, skośny do nakładania cieni pod dolną powiekę, pędzel kuleczka. Niestety nie są one w żaden sposób oznaczone i pozostaje domyślać się, który pędzel jest do czego. Czasem je używam do malowania kącików oczu. Te skośne do malowania kreski się nie nadają, bo nie są zbyt precyzyjne, a do brwi mam już swoich ulubieńców.


Pozostały już ostatnie pędzle. Znajduje się tutaj grzebyk do brwi, kompaktowy grzebyk ze szczoteczką do rozczesywania brwi i rzęs, gąbka do nakładania cieni. Z tych pędzli przydaje mi się ten grzebyk do rozczesywania brwi, ponieważ brakowało mi takiego do tej pory. Czasem też używam tą gąbeczkę do nakładania cieni.

Podsumowując: Zestaw ten zawiera aż 24 pędzle. Z opisu wynika, że mają one być do wszystkiego. W praktyce jednak okazuje się, że żaden nie nadaje się do nakładania podkładu, brakuje pędzla do blendowania cieni, jest kilka pędzli, które się powtarza, są też takie, których nie używam. Jako ciekawostkę powiem Wam, że jeden z nich przeznaczony jest do modelowania nosa. Jednak nie jestem w stanie odgadnąć który to. Tak w ogóle to pierwszy raz słyszę o takim pędzlu. Mam do tych pędzli jednak wielki sentyment, ponieważ to mój własny mąż mi je kupił. Gdy na nie popatrzę, to jest mi ogromnie miło, że zrobił mi taką niespodziankę.
Czytaj dalej »

10 kwietnia 2014

Arsenał 24 pędzli wkracza do akcji

Jakiś czas temu mąż zaczął zagadywać mnie o pędzle do makijażu. Pokazywał mi jakieś na internecie. Potem to ucichło. Nie spodziewałam się, że szykuje mi taką niespodziankę. Aż tu nagle w tym tygodniu odebrałam przesyłkę adresowaną do mnie, a w niej był ten oto zestaw 24 pędzli.


Czytaj dalej »

22 marca 2014

ZOEVA zestaw 12 pędzli do makijażu oczu i brwi

Od pewnego czasu stwierdziłam, że potrzeba mi jeszcze kilku pędzli do makijażu oczu. Po wielu namysłach i rozważaniach kupiłam zestaw marki Zoeva. Czytałam recenzje, że są dobre jakościowo i praca nimi jest bardzo fajna. Postanowiłam więc je wypróbować, bo dobrych pędzli nigdy za dużo.


Czytaj dalej »

21 stycznia 2014

LILY LOLO podkład mineralny i pędzel Baby Buki

W dzisiejszym poście chciałabym zaprezentować Wam jak sprawdziły się u mnie podkład mineralny oraz pędzel mini kabuki. Jestem posiadaczką cery mieszanej skłonnej do świecenia, zaskórników, nieraz też zaczerwienionej. Przyzwyczaiłam się już do tego stanu rzeczy i myślałam, że nic nie da się zrobić, aby było nieco lepiej. Od kiedy stosuję kosmetyki mineralne zauważyłam znaczną poprawę stanu mojej cery. Oczywiście nie stało się to od pierwszego użycia, tylko z czasem.


Na początek zacznę może od podkładu mineralnego. Z podkładami drogeryjnymi miałam tak, że ten najjaśniejszy z dostępnej gamy przeważnie był dla mnie za ciemny. Dlatego też nie wiedziałam na jaki odcień podkładu mineralnego się zdecydować. Z pomocą przyszła mi Pani Aleksandra (przedstawicielka marki), której opisałam mailowo moją cerę. Doradziła mi odcień China Doll - dedokowany dla jasnych i bardzo jasnych karnacji o neutralnym tonie. To był strzał w dziesiątkę. Tak dobrze dobranego podkładu jeszcze nie miałam.


Podkład znajduje się w opakowaniu z sitkiem. Jest ono charakterystyczne dla tego typu produktów. Dodatkowo sitko schowane jest pod obracaną przykrywką. Ma sypką konsystencje i jest to produkt bezzapachowy. Posiada średnie krycie: ujednolica kolor skóry, ale do zakrycia większych niespodzianek trzeba użyć korektor. Mi najczęściej wystarczy zaaplikować jedną lub dwie cienkie warstwy tego podkładu. Zostawia na skórze takie aksamitne wykończenie. Gdy komuś to nie pasuje, to można go zmatowić dodatkowo pudrem. Zaraz na początku jego używania nie mogłam się przyzwyczaić, że zostawia takie pudrowe wykończenie. Dlatego dodatkowo używałam na niego wody termalnej, aby zniwelować ten efekt. Aktualnie przyzwyczaiłam się już do tego, dopracowałam też jego aplikację i nie potrzebuję już nakładać go na mokro. Coraz częściej nawet nie używam pudru matującego zaraz po aplikacji podkładu, tylko dopiero później przy dokonywaniu poprawek.


Jestem z tego podkładu bardzo zadowolona, ponieważ jest on lekki, pozwala skórze oddychać, nie obciąża jej, nie podkreśla suchych skórek. Dodatkowo wygląda naturalnie na skórze. Ma fajny skład. Bardzo dobrze wypływa na stan mojej skóry. Przede wszystkim da się zauważyć, że skóra nie męczy się już tak jak pod podkładem płynnym. Dłużej czasu zajmuje jej, aby zaczęła się przetłuszczać w strefie T. Pojawia się mniej zaskórników i pryszczy. Jest to produkt bardzo wydajny. Stosuję go w codziennym makijażu i nie używam go mało. Czytałam kiedyś, że podkładu mineralnego na całą twarz należy nakładać tyle co ziarenko groszku. Dla mnie to za mało i aplikuję go znacznie więcej. Mimo to po prawie dwumiesięcznym używaniu nie ubyło go zbyt wiele z opakowania.

Pojemność: 10g

Cena: 72,90 zł

Dostępność: sklep internetowy polskiego dystrybutora kosmetyków Lily Lolo: costasy.pl

Skład: Mica (CI77019), Zinc Oxide (CI77497), May Contain: Titanium Dioxide (CI77891), Iron Oxides (CI77491, CI77492, CI77499).


Do aplikacji kosmetyków mineralnych najlepiej sprawdzają się pędzle typu flat top lub kabuki. Pędzel typu flat top posiadam i z powodzeniem go używam. Jednak nie miałam jeszcze do tej pory pędzla kabuki. Razem z tymi kosmetykami zachciałam też takiego pędzla. Wybrałam młodszego brata pędzla Super Kabuki, czyli Baby Buki. Jest on bardzo malutki. Jego wysokość to 5 cm, a samo włosie ma 3 cm. Ale dzięki temu lepiej nim dotrzeć do trudno dostępnych obszarów twarzy, jak te wokół oczu i nosa. Pędzel ten zaskoczył mnie jakością wykonania. Jego włosie jest bardzo mięciutkie - jest on najmilszy w dotyku z wszystkich pędzli jakie posiadam. Wykonany jest z dobrego gatunkowo włosia syntetycznego. Kosztuje 48,90 zł.


Używałyście kosmetyków marki Lily Lolo ???
Co o nich sądzicie ???
Czytaj dalej »