Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka / maska do włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka / maska do włosów. Pokaż wszystkie posty

21 kwietnia 2019

GARNIER FRUCTIS - BANANA HAIR FOOD - Odżywcza maska do włosów bardzo suchych

Ta nowa seria masek do włosów z Garniera od razu zwróciła moją uwagę. Cała kampania reklamowa oraz szata graficzna opakowań sprawiają, że od razu da się zauważyć te produkty. Świeże i smakowicie kolorowe wzory wyróżniają się na półce sklepowej i zachęcają do zakupu. Z dostępnych czterech wersji: Papaja, Macadamia, Goji oraz Banan - ja skusiłam się na tą ostatnią. 


Maski z serii Hair Food zbierały sporo pozytywnych opinii na blogach i youtubie. Udałam się więc do drogerii i ją kupiłam. W cenie regularnej kosztuje ok. 25 zł. Mi udało się trafić na promocję w Hebe. Nie pamiętam już dokładnie ile zapłaciłam, ale było to ciut poniżej dwudziestu złotych. Po otwarciu opakowania od razu czuje się piękny bananowy zapach. Jest on bardzo przyjemny, nie sztuczny. Taki zachęcający do zjedzenia jej :)) Może dlatego producent zamieścił informacje: nie połykać i chronić przed dziećmi. Konsystencja jest w sam raz - nie za gęsta, nie za rzadka. Opakowanie pojemności 390 ml wystarcza na długo. Ja używam tą maskę już ponad miesiąc i nie widać dużego zużycia.


Maska przeznaczona jest do włosów bardzo suchych i ma zapewnić im odżywienie. Byłam bardzo zachęcona jej wypróbowaniem. Jednak już pierwsze użycie tej maski mnie rozczarowało. Ona na moich włosach nie robi nic z oczekiwanych rezultatów. Jedynie jej zapach utrzymuje się chwilę na włosach i są dość miękkie w dotyku. A poza tym włosy wyglądały tak jakbym tylko umyła je jakimś zwykłym szamponem i potem nie używała już nic więcej. Ale postanowiłam używać ją dalej - może z czasem będzie lepiej. 

Można stosować ją na 3 sposoby:
  1. Jako odżywkę - nanieść na mokre włosy od zaraz spłukać
  2. Jako maskę - nanieść na mokre włosy i pozostawić na 3 minuty
  3. Jako pielęgnację bez spłukiwania - nanieść niewielką ilość produktu na mokre lub suche włosy
Nie wiem po co producent to wyróżnił. Ja standardowo stosuję tak większość masek i odżywek, które mam - nawet jak to nie jest napisane na opakowaniu. Chyba każdy sam na to wpadł i tak robi. To nic odkrywczego, tylko taki chwyt marketingowy. Ale używałam tą maskę nadal. W trakcie jej dalszego testowania moje włosy wyglądały tylko gorzej. Traciły na objętości i stawały się bardzo oklapnięte. Nawet jak wcześniej użyłam jeden z moich ulubionych szamponów White Agafii, o których pisałam TUTAJ.


Dlatego obecnie używam ją tylko do emulgowania oleju na włosach, bo jakoś trzeba ją zużyć. Czasami zdarzało mi się niedomyć oleju z włosów po ich olejowaniu, więc stosuję taką metodę:
KROK 1: moczę naolejowane włosy - powinny być lekko wilgotne.
KROK 2: nakładam maskę Banana Hair Food na ok. 10 minut na włosy. Przez ten czas emulguje olej (czyli olej i maska stają się jednolitą emulsją, którą łatwo jest spłukać).
KROK 3: myję skórę głowy jednokrotnie szamponem.
KROK 4: a po jego spłukaniu i lekkim odsączeniu wody aplikuje jedną z ulubionych odżywek.

Metoda ta świetnie się u mnie sprawdza, a przy okazji zużyję maskę, która nie sprawdza się u mnie na włosach. Standardowo w tej metodzie używam tylko jedną maskę - tylko tą do emulgowania w kroku 2. Jak jest to dobra maska, to nie trzeba już używać żadnej dodatkowej odżywki na koniec. Ja jednak muszę, bo po samej masce Banana Hair Food moje włosy nieładnie by wyglądały. Standardowo nie muszę już wykonywać kroku numer 4.

SKŁAD INCI: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil, Musa Paradisiaca Fruit Extract/Banana Fruit Juice, Glycine Soja Oil/Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil/Sunflower Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract/Rosemary Leaf Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil, Lactic Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Eugenol, Coumarin, Benzyl Alcohol, Parfum/Fragrance.

Mieliście którąś z masek Garnier z serii Hair Food?
Co o nich sądzicie?
Czytaj dalej »

17 lutego 2019

ANWEN - kosmetyki do pielęgnacji włosów

Bloga Anwen czytałam prawie od samego początku jego powstania. Bardzo ucieszyłam się, gdy wprowadziła własne kosmetyki do pielęgnacji włosów. Zrobiło się o nich bardzo głośno w blogosferze, jednak ja poczekałam trochę z zakupem "anwenówek". Dopiero końcem zeszłego roku kupiłam pierwszy produkt. Na początek skusiłam się na maskę do włosów. Jej działanie spodobało mi się tak bardzo, że potem zaopatrzyłam się w kilka kolejnych produktów.


MASKA WINOGRONA I KREATYNA do włosów średnioporowatych

Od tej maski wszystko się zaczęło. Czytanie bloga Anven wniosło wiele pozytywnych zmian w moim podejściu do pielęgnacji włosów. Zaciekawiło mnie dostosowanie pielęgnacji do porowatości włosów. Z przeprowadzonych przeze mnie obserwacji wynika, że moje włosy są średnio porowate w kierunku do nisko porowatych, dlatego skusiłam się właśnie na tę maskę. To był strzał w dziesiątkę. Maska świetnie dociąża włosy, jednocześnie ich nie przeciążając. A także wygładza, sprawia, że mają więcej blasku i ładnie się układają. Stosuję ją raz na tydzień, a nawet i rzadziej. Użyta co dwa tygodnie również świetnie się sprawdza. Nie stosuje ją częściej, ponieważ można nią przeproteinować włosy. Jest to drugie opakowanie maski, które używam - zapewne nie ostatnie.


 SKŁAD INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Behentrimonium Chloride, Glycerin, Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Silk, Maris Sal, Silica, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Panthenol, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Parfum, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene.


NAWILŻAJĄCY BEZ odżywka do włosów o różnej porowatości 

Uwielbiam zapach bzu. Powoli zbliża się wiosna i już nie mogę się doczekać kiedy zacznie kwitnąć. Na razie jednak mogę delektować się tym zapachem dzięki odżywce do włosów. W opakowaniu jest on dość mocny, ale na włosach staje się słabszy. Co jest dobre, bo potem nie "gryzie się" z perfumami. Odżywkę stosuję na różne sposoby. Najczęściej jako podkład pod olejowanie, ale zdarza mi się używać jej też na sam koniec mycia włosów. Jej skład opiera się przede wszystkim na humektantach, czyli substancjach nawilżających. Moje włosy są po użyciu tej odżywki są miękkie, sprężyste, sypkie i nawilżone.


Skład INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Starch Hydroxypropyltrimonium Chloride, Solanum Tuberosum (Potato) Starch, Allium Cepa Extract, Saccharide Isomerate, Hydroxypropyltrimonium Hyaluronate, Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice Powder, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Urea, Polysorbate 80, Hydroxypropyl Guar, Citric Acid, Sodium Citrate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Caprylyl Glycol, Parfum, Amyl Cinnamal, Cinnamyl Alcohol, Hydroxycitronellal.


OLEJ MANGO do włosów średnioporowatych

Z innych kosmetyków Anven, które mam jestem bardzo zadowolona. Jednak z tym olejem moje włosy się nie polubiły, mimo że wybrałam wersję do włosów średnioporowatych. Stosowałam go na dwa sposoby i za każdym razem efekty były niezbyt dobre. Po pierwsze na suche lub wilgotne włosy, na  minimum 30 minut, a następnie zmywałam szamponem. Potem maska lub odżywka. Niestety efekt był taki, że moje włosy wyglądały jakbym miała "bad hair day". Za każdym razem, gdy używałam ten olej włosy były spuszone, strączkowały się i nie układały ładnie. Można też nałożyć kilka kropli na końcówki umytych włosów. Niestety u mnie wygląda to tak, jakby olej nie chciał się wchłaniać, nawet jak zaaplikowałam bardzo niewielkie jego ilości. Powoduje to efekt przetłuszczonych włosów. Zużyłam go połowę i na razie stoi na półce, bo nie wiem co z nim dalej zrobić.

 
Skład INCI: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Camellia Kissi Seed Oil, Parfum, Tocopheryl Acetate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Geraniol, Alpha Isomethyl Ionone, Limonene, Citral.


MINT IT UP szampon peelingujący

To jest pierwszy szampon z peelingiem, który używam. Musze przyznać, że do tej pory bałam się tego typu produktów. Mam włosy średniej długości - takie do ramion. Miałam obawy czy te drobinki peelingu da się wypłukać, aby nie zostały we włosach. Używałam ten szampon już kilka razy i jestem pozytywnie zaskoczona, że nie ma z nim większych problemów. Dobrze się pieni, skutecznie oczyszcza skórę głowy, a przy tym drobinki peelingu łatwo się wypłukują. Szampon zawiera też w składzie dodatek enzymu, który pomaga usunąć nadmiar zrogowaciałego naskórka. Zalecane jest, aby stosować go raz na tydzień, jednak ja sięgam po niego tak co półtora - dwa tygodnie. Jedynie przeszkadza mi w nim to, że włosy po jego użyciu są lekko szorstkie. Ale po zastosowaniu odżywki wszystko wraca do normy i nie ma problemów z ich rozczesaniem.


Skład INCI: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Urea, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Powder, Acrylates Copolymer, Propanediol, Polysorbate 20, Dipotassium Glycyrrhizate, Bacillus Ferment, Glycerin, Propylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-10, Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Oil, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Parfum.

Mieliście już jakieś kosmetyki spośród oferty "Anwenówek"?
Co o nich myślicie?
Czytaj dalej »

5 stycznia 2019

TOP 3 - ulubione maski / odżywki do włosów


Witam Was serdecznie w nowym roku! Dziś wspomnieć o moich ulubionych maskach i odżywkach do włosów. Nie uważam się za włosomaniaczke, ale bardzo lubię śledzić blogi o tej tematyce. Kiedyś wiele eksperymentowałam z różnymi maskami, wcierkami i metodami pielęgnacji włosów. Jednak nie do końca byłam zadowolona z efektów. Obecnie stawiam na minimalizm. Dobra maska i odżywka to u mnie podstawa. Wypróbowałam ich wiele, jednak te trzy, które pojawią się w dzisiejszym poście zrobiły na mnie najlepsze wrażenie.

ISANA PROFESSIONAL - Efektiv-Kur, Oil Care (Maska do włosów ekstremalnie zmęczonych i suchych)


To była pierwsza maska dzięki której moje włosy odżyły. Od dawna farbuję włosy, suszę je suszarką, dlatego staram się zapewnić im odpowiednią regenerację. Moje włosy potrafią być przesuszone i puszące się. Zastosowanie tej maski znacznie pomogło mi w ich ujarzmieniu. Zaczęłam ją kupować jak jeszcze była w starej wersji, czyli w tubce. Byłam zdumiona jak maska za ok. 5 zł jest w stanie pozytywnie wpłynąć na stan moich włosów. Trochę się przestraszyłam, gdy zmieniono jej opakowanie i nieco skład. Takie eksperymenty najczęściej prowadzą do tego, że świetny produkt potrafi zostać zepsuty. W tym przypadku to się nie stało. Na szczęście maska w tej nowej odsłonie nadal dobrze się u mnie sprawdza. Sprawia, że włosy o wiele lepiej się rozczesują, a po wysuszeniu są lejące i mięciutkie.


ANWEN - Maska do włosów średnioporowatych winogrona i keratyna


Bloga Anwen czytałam prawie od samego początku jego powstania. Wniósł on bardzo wiele pozytywnych zmian w moim podejściu do pielęgnacji włosów. Zaciekawiło mnie dostosowanie pielęgnacji do porowatości włosów. Z przeprowadzonych przeze mnie obserwacji wynika, że moje włosy są średnio porowate w kierunku do nisko porowatych, dlatego skusiłam się właśnie na tą maskę. To był kolejny strzał w dziesiątkę. Maska ta świetnie dociąża włosy, jednocześnie ich nie przeciążając. A także wygładza, sprawia, że mają więcej blasku i ładnie się układają. Stosuję ją  raz na tydzień, a nawet i rzadziej. Nawet użyta co dwa tygodnie świetnie się sprawdza. Nie stosuje ją częściej, ponieważ można nią przeproteinować włosy. 


KALLOS GOGO - Odżywka regenerująca do suchych, łamiących się i uszkodzonych włosów


Tego Kallosa kupiłam zupełnie przez przypadek. Robiłam większe zakupy w sklepie internetowym i brakowało mi parę złotych do darmowej przesyłki. Zaczęłam więc przeglądać co taniego mogę dorzucić. Nie chciałam żadnych gumek do włosów, ani próbek. Za to ta odżywka była produktem pełnowymiarowym, a do tego w fajnej cenie (5,59 zł). Dorzuciłam ją więc do koszyka, nie oczekując po niej żadnych spektakularnych efektów. Opisywane powyżej maski były gęste i treściwe, a ta odżywka jest bardzo lekka. Dlatego pomyślałam, że czasem może się przydać do zaaplikowania na parę minut na włosy. Jednak efekty jakie dała już od pierwszego użycia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Moje włosy ją bardzo polubiły. Są po jej użyciu takie gładkie i sypkie. Nie puszą się, ani nie strączkują.


Dobry szampon i ulubiona maska lub odżywka to dla moich włosów najlepsza pielęgnacja.  
A Wy mieliście któryś z tych produktów?
 Jakie są Wasze ulubione maski i odżywki do włosów?
Czytaj dalej »

30 września 2017

Ulubieńcy i jeden średniaczek / wrzesień 2017 r.


W tym miesiącu moim ulubieńcem, a zarazem największym odkryciem jest TOP MAT TOTAL marki SEMILAC. Wiele osób odkryło urok matowych lakierów już dawno - ja jakoś nie mogłam się do tego efektu przekonać. Jednak pewnego wrześniowego dnia pomyślałam, że spróbuję ... i przepadłam. Od tej pory cały czas maluję paznokcie tym matowym topem. Daje on również bardzo fajne, takie welurowe w dotyku wykończenie.


Ciekawe jest też to, że każdy lakier wygląda nieco inaczej w zależności czy jest wykończony matowym czy błyszczącym topem. Na przykład tak prezentuje się piękna ciemna szarość - Semilac numer 17 - jako mat i błysk.


Zoeva 231 - z tym pędzlem było tak, że nie doceniałam go, dopóki mi go nie zabrakło. Do tej pory regularnie myłam pędzle. Raz jednak mi się nie chciało i gdy zabrałam się za makijaż innymi niż te co przeważnie używam, to czegoś mi brakowało. Okazało się, że nie umiem już obejść się bez pędzla o takim kształcie. Jest on najlepszy do podkreślania zewnętrznego kącika oka. Jest idealnie zbity, ale jednocześnie odpowiednio miękki. A do tego ma pasującą mi wielkość. Gdy mi go zabrakło (bo nie zdążył jeszcze wyschnąć po umyciu) to zostały mi pędzle albo za małe - takie typowe kuleczki, albo za duże - czyli takie do blendowania.


Kolejni dwaj ulubieńcy, to produkty do pielęgnacji włosów: szampon SWISS IMAGE Colour Care (Piękny kolor i pielęgnacja włosów) oraz ISANA PROFESSIONAL maska nawilżająca OIL CARE. Oba te produkty lubię, bo dobrze działają. Jednak gdy używam je w takim zestawieniu, to efekt jaki uzyskuję jest najlepszy. Po prostu używam je z innymi szamponami, odżywkami czy maskami. Efekty są zadowalające, jednak te produkty zastosowane w tym duecie to "petarda" na moje włosy. Są wtedy odpowiednio sypkie, nie przetłuszczają się zbyt szybko (mogę je myć spokojnie co 3-4 dni), a do tego nie puszą się. Dodatkowo są to produkty tanie. Szampon kosztuje ok. 25, zł a maska - 4,99 zł. Nie muszę sięgać po drogie kosmetyki, aby cieszyć się ładnie wyglądającymi włosami.


Niestety ten korektor jest tym średniaczkiem z tytułu posta. A chodzi o BOURJOIS Healthy Mix Anti-fatigue Concealer with Vitamin Mix (korektor pod oczy - nowa wersja). Zacznę od tego co mi się w nim podoba. Ma porządne i poręczne opakowanie z aplikatorem. Jest bardzo lekki, ma ładny żółtawy odcień, który wpasowuje się w tonację mojej skóry. Mam go w kolorze najjaśniejszym, czyli 51 Clear / Light. Delikatnie rozświetla skórę - nie wiem czemu niektórzy narzekają, że ma zbyt dużo błyszczących drobinek. Według mnie jego poziom rozświetlenia jest odpowiedni jak na korektor, który stosuje się pod oczy. U mnie on oksyduje tylko tak minimalnie, że jest to niezauważalne. Jego trwałość jest bardzo dobra - trzyma się cały dzień bez zarzutu. 


Niestety ma on bardzo słabe krycie. Ja mam problem z fioletowymi sińcami pod oczami, a on nic z tego nie daje rady zakryć. Wiem, że jest to korektor pod oczy, jednak próbowałam używać go też na inne partie twarzy. Tutaj również się nie nadaje z powodu zbyt lekkiego krycia. Na razie go używam, jednak rozglądam się za innym. Jedynie pocieszam się tym, że udało mi się go kupić na dość sporej promocji.


Mieliście któryś z tych kosmetyków?
Jacy są Wasi ulubieńcy kosmetyczni w tym miesiącu?
Czytaj dalej »

16 maja 2017

Kity, hity i inspiracje ostatnich miesięcy

Pisząc, że z ostatnich miesięcy, mam na myśli konkretnie marzec i kwiecień. Przez ten czas nie trafił mi się żaden kosmetyk, o którym mogłabym powiedzieć, że się u mnie nie sprawdził. Mam za to sporo ulubieńców. A na dodatek tak się złożyło, że są to głównie produkty do pielęgnacji włosów. Zresztą jak mogłoby być inaczej - kupiłam je po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na ich temat. U mnie również świetnie się sprawdziły. A teraz przechodzę już do rzeczy.


Na początek maski do włosów. Te co mam są gęste i nie trzeba nakładać ich dużo. W związku z czym są bardzo wydajne. Używam je już ponad dwa miesiące i jeszcze na długo wystarczą. Po ich stosowaniu kondycja moich włosów znacznie się poprawiła. Poza nimi stosuję też inne produkty, więc całej chwały nie mogę tylko im przypisać, ale chciałabym o nich wspomnieć w ulubieńcach.



PLANETA ORGANICA Marokańska maska do włosów - 300 ml


Maska ta spełnia wszystkie moje oczekiwania. Na różnych blogach pojawiło się wiele recenzji na jej temat, dlatego nie będę się tu o niej dużo rozpisywać. Moje włosy mają tendencję do puszenia się i wyglądania jak sianowate. A po użyciu tej maski są odpowiednio dociążone, a zarazem bardzo miękkie. Ten efekt daje się uzyskać już nawet po trzymaniu jej na włosach zaledwie przez 5 minut. A do tego ma przyjemny zapach i znajduje się w wygodnym w użyciu zakręcanym opakowaniu.


NATURA SIBERICA Maska rokitnikowa dla poważnie zniszczonych włosów głęboka regeneracja - 300 ml


Stosuję ją na zmianę z tą z Planeta Organica. Też się u mnie dobrze sprawdza. Kupiłam ją, bo mam włosy farbowane i chciałam je dobrze regenerować. A ta maska pomaga mi w tym. Producent pisze, że ma również chronić włosy przed termo-oddziaływaniem przy stylizacji. Nie obciąża i nie przetłuszcza włosów. Pozostawia włosy miękkie i puszyste, bez przesuszonych końców.


BANIA AGAFII Biała glinka myjąca do włosów i do ciała - 100 ml


Zaczęłam jakoś tak dziwnie wymieniać kosmetyki od masek, a przecież mam jeszcze produkt do mycia włosów do zaprezentowania. Ta glinka myjąca Banii Agafii przeznaczona jest również do mycia ciała, jednak ja postanowiłam wypróbować ją na tylko na włosach. Nie jest łatwo ją używać, ponieważ jest bardzo gęsta. Zanim ją nałożę na włosy, to muszę ją nieco zmieszać z wodą. Jednak to nie koniec problemów z nią. Nie pieni się i trudno się ją rozprowadza, a po spłukaniu pozostawia włosy bardzo szorstkie i sztywne. To czemu więc trafiła do ulubieńców? Za jej działanie - wspaniale oczyszcza i ogranicza przetłuszczanie. Włosy po umyciu tą glinką są dłużej świeże. Nie używam jej przy każdym myciu głowy, tylko co kilka. A na tą tępość, którą nadaje włosom jest łatwy sposób - wystarczy nałożyć odżywkę. Po jej spłukaniu włosy są z powrotem miękkie. Uważam, że warto ją wypróbować, ponieważ glinka ta jest bardzo uniwersalna. Znalazłam informacje, że niektórzy używają ją też do mycia twarzy czy higieny intymnej. A do tego jest tania - kosztuje ok. 7-9 zł.

Pozostałe kosmetyki, które stały się moimi ulubieńcami, to produkty do makijażu i pielęgnacji twarzy.

SYLVECO Tymiankowy żel do twarzy - 150 ml


Lubię produkty tej marki za bardzo przemyślane składy. Ten zawiera m. in. olejek tymiankowy (który ma właściwości antyseptyczne, łagodzące i kojące), a także kwas jabłkowy (który hamuje procesy tworzenia się zaskórników, zmniejsza nadmierne rogowacenie naskórka). Bardzo dobrze oczyszcza skórę, nie powodując jej przesuszenia ani uczucia "ściągnięcia" skóry. Dzięki temu moja skóra nie buntuje się i nie produkuje zwiększonej ilości sebum. Jego delikatność sprawia, że mniej się przetłuszcza w ciągu dnia. Znajduje się w małym opakowaniu, jednak jest bardzo wydajny.

HOLIKA HOLIKA Face2Change DODO CAT Glow Cushion BB


Od kiedy tylko dowiedziałam się, że wymyślono coś takiego jak cushion, bardzo chciałam go wypróbować. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, które łączy w sobie praktyczność kompaktu z efektem jaki daje krem BB. Nie będę się tutaj o nim rozpisywać, ponieważ na blogu pojawiła się już jego recenzja. Chciałam tylko dodać, że spodziewałam się, że produkt ten będzie mało wydajny. Faktycznie w pewnym momencie gąbeczka po naciśnięciu nie wydobywała już produktu. Okazało się, że zużyłam go ze środka opakowania, bo tak było najwygodniej go używać. Teraz pozostało mi już tylko zbierać krem BB po brzegach.

LILY LOLO Naturalny tusz do rzęs


Rzadko się zdarza, aby tusz już od pierwszego użycia miał odpowiednią konsystencję - nie był za rzadki, albo za gęsty. Z tym tuszem tak było. Dobrze mi się go używało. Chociaż jego przydatność wynosi 6 miesięcy, niestety zdatny do użytku jest tylko przez około trzy. Po tym czasie zastyga i już nie da się go aplikować na rzęsy. Jednak trafił do ulubieńców, ponieważ oprócz ładnego efektu, który zapewniał na rzęsach, po dłuższym używaniu okazało się też, że świetnie je pielęgnuje. Dzięki składnikom w nim zawartym stały się one grubsze i dłuższe. Tego tuszu też pisałam już recenzję - odsyłam do niej, bo tam więcej o nim napisałam, a także zamieściłam zdjęcie jak prezentuje się na rzęsach.

Jeśli chodzi o inspiracje, to w tym miesiącu zapewniła mi je mama. Obie lubimy czytać artykuły o tematyce historycznej, dlatego pożyczyłam od niej kilka czasopism. No dobrze - dość sporo czasopism. Natknęłam się tam na kilka ciekawych artykułów.


"Dzień z życia w okopach"
Obezwładniający strach, dotkliwy chłód, błoto, czający się wokół wrogowie oraz regularny ostrzał artyleryjski. Ponura rzeczywistość wojny pozycyjnej rozminęła się z romantycznymi XIX-wiecznymi wizjami bohaterskich czynów. Żołnierze tkwiący w okopach I wojny światowej powtarzali, że tak wygląda piekło. W tym artykule ukazano jeden z ich dni na froncie zachodnim. Opatrzony jest on wieloma zdjęciami, a także relacjami osób, które przebywały w takich okopach.


Magazyn "21 Wiek Extra" numer 4/JESIEŃ/2016, a w nim fakty i ciekawostki na temat architektury z całego świata. Nie jestem wielką fanką tego tematu, jednak bardzo przyjemnie czytało mi się zamieszczone tu artykuły. Tak się składa, że architektura otacza nas wszędzie - domy, zabytki, sklepy, miasta czy wioski. Czasem warto dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Magazyn podzielony jest na części, w których następuje przegląd kierunków i trendów w architekturze na przestrzeni wieków - od momentu jak ludzie wyszli z jaskini, poprzez średniowiecze, aż do teraz. Są tutaj również przedstawione sylwetki współczesnych najbardziej znanych architektów oraz ich prace. Magazyn kończy się artykułem ukazującym jaka będzie architektura przyszłości.


W miesięczniku "Uważam Rze Historia" znalazłam artykuł zatytułowany "Sekrety Białego Domu" (NR 1 STYCZEŃ 2017). Jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków na świecie. W artykule tym przestawiono jak to się stało, że został wybudowany akurat w tym miejscu, jak wyglądała jego przebudowa, skąd się wzięła nazwa, o zwyczajach prezydentów w nim mieszkających, itp.
 
A Wy lubicie czasem poczytać takie czasopisma?
Czytaj dalej »

20 kwietnia 2016

Co się u mnie ostatnio nie sprawdziło

Przeważnie piszę ten post, gdy nazbierają mi się jakieś trzy kosmetyki, z których nie jestem zadowolona. Ostatnio jednak trafiły mi się tylko dwa - i na razie nic więcej. Dlatego nie ma co na siłę szukać bubli tam, gdzie ich nie ma. W związku z tym pożalę się dziś tylko na te dwa kosmetyki.


Sylveco - lniana maska do włosów
--------------------------------------------


Bardzo lubię kosmetyki marki Sylveco. Te, które miałam do tej pory świetnie się u mnie sprawdzały i byłam z nich bardzo zadowolona. Ta maska do włosów to na razie jedyny ich produkt, który się u mnie nie sprawdził. Ma ona fajny skład, dlatego spodziewałam się po niej innego działania. Olej kokosowy moje włosy bardzo lubią. Niestety okazuje się (już po raz kolejny), że olej lniany się na moich włosach nie sprawdza. Nie działają u mnie też wszelkie robione domowo "glutki" z siemienia lnianego. Maska ta na moich włosach nie daje pożądanego efektu nawilżenia. Po jej użyciu włosy są suche na końcach, bardzo spuszone i strączkują się. Występuje ona w dość nietypowej jak na maskę pojemności, bo tylko 150 ml. W związku z tym szybko się zużywa. Dla mnie akurat dobrze, że tak się dzieje, bo szybko się skończy. Jej pełny skład INCI to: Woda,  Ekstrakt z nasion lnu,  Alkohol cetylowy,  Olej kokosowy,  Cukier,  Gliceryna,  Olej z pestek winogron,  Kwas stearynowy,  Panthenol,  Glukozyd decylowy,  Oleinian glicerolu,  Kwas mlekowy,  Guma guar,  Witamina E,  Benzoesan sodu,  Betaina kokamidopropylowa. 


Nivea Men - łagodzący balsam po goleniu
------------------------------------------------------
 

Można się bardzo zdziwić po co używam taki kosmetyk? Tak się składa, że chciałam wypróbować nowy trend ze świata kosmetycznego jakim jest stosowanie balsamu po goleniu dla mężczyzn jako bazy pod makijaż. Założenia są kuszące: ma on przedłużać trwałość makijażu, nawilżać skórę i łagodzić podrażnienia. Na początku ten pomysł wydał mi się dziwny, jednak nie jedną dziwną rzecz już testowałam. Dlatego na dziale z miniaturkami w Rossmannie zaopatrzyłam się w ten balsam. Na szczęście nie ma on zbyt intensywnego zapachu, konsystencje też ma fajną. Wchłania się dość szybko, ale pozostawia delikatną lepką warstewkę. Pokład dobrze się na taką bazę aplikuje (równomiernie i nie roluje się). Makijaż na koniec dnia wyglądał całkiem nieźle. Wiadomo, że była lekko przetłuszczona strefa T, podkład nieco starty z brody i nosa, ale tak ogólnie nie prezentowało się to wszystko źle. Dlaczego u mnie jednak ten produkt się nie sprawdził? Niestety po jego stosowaniu mam ogromny wysyp podskórnych, bolących gól. Nie wprowadzam kilku nowości w pielęgnacji na raz, dlatego domyślałam się, że to jego wina. Odstawiłam go, gule się wygoiły. Po pewnym czasie postanowiłam zrobić eksperyment i dalej go użyć. Niestety gule znów powróciły, dlatego nie zamierzam już katować nim mojej skóry. 

Mieliście któryś z tych kosmetyków ???
Co o nich sądzicie ???
Czytaj dalej »

10 kwietnia 2016

Ulubiony kwartet do pielęgnacji włosów na wiosnę

Od paru tygodni najczęściej sięgam po zestawienie tych czterech kosmetyków w pielęgnacji włosów. Sprawdzają się u mnie bardzo dobrze.


1. Olej makadamia
 ---------------------------


Moje włosy uwielbiają ten olej. Używam go na różne sposoby: do olejowania włosów, na same końcówki po umyciu, dodaję do gotowych masek. Najczęściej jednak sięgam po niego nakładając go na suche włosy przed ich myciem. Tak na 30-60 minut. W zależności ile mam czasu. Nie zostawiam oleju na całą noc. U mnie ten sposób się nie sprawdza. Moje włosy należą do tego gatunku, który zaraz po umyciu nie wygląda dobrze. Potrzebują parę godzin, aby "dojść do siebie". Dlatego włosy myję na noc, nigdy rano. Olej makadamia bardzo łatwo się zmywa. Używam do tego delikatny szampon. Ostatnio zmywałam go nawet samą odżywką i włosy nie były przetłuszczone. Olej ten świetnie nawilża włosy. A moje potrzebują dużej dawki nawilżenia, ponieważ są często farbowane przez co bardzo suche.


2. Biolaven szampon wzmacniająco-wygładzający
------------------------------------------------------------------


Z całej tej linii kosmetyków Biolaven mam tylko szampon. Przeznaczony jest on do każdego rodzaju włosów. Nie zmywam oleju mocno oczyszczającymi szamponami z SLS, tylko takimi łagodniejszymi. Większość oleju moje włosy "wpijają", dlatego do zmycia pozostaje już niewiele. Łagodny szampon Biolaven sobie z tym dobrze radzi. Nie rozumiem czemu zbiera tyle negatywnych opinii. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Może dlatego, że najlepiej używać go do takich włosów jakie mam ja, czyli zniszczonych, suchych, o średniej porowatości, potrzebujących łagodnego szamponu i nie mających problemu z przetłuszczaniem.


3. Bania Agafii pielęgnacyjny balsam do włosów - ochrona koloru
-----------------------------------------------------------------------------


Przeznaczony jest do włosów farbowanych. Nakładam ten balsam na około 5 minut na umyte włosy. Znajduje się w małej saszetce, ale jest wydajny. Ma pojemność 100 ml, co wystarcza mi na około 10 aplikacji. Nie używam tego balsamu zbyt dużo na raz. Mała ilość w zupełności wystarcza. Zostało mi go jeszcze na dwa użycia, ale mam już następną saszetkę w zapasie. Powoduje, że włosy są bardzo miękkie w dotyku i łatwo się rozczesują. Ma fajną konsystencje - łatwo się ją rozprowadza i nie spływa z włosów.


4. Schwarskopf GlissKur serum olejowo-silikonowe Ultimate Color
-------------------------------------------------------------------------------

Można stosować je przed myciem. Ja używam po myciu na suche włosy tak od połowy ich długości aż po końce. Znajduje się w małej buteleczce, ale jest bardzo wydajne. Używam je od grudnia i nadal zostało mi jeszcze połowę opakowania. Na moje włosy wystarczą dwie pompki. Dobrze chroni włosy i zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem. Skład ma bardzo fajny. Na początku są dwa silikony, potem olej, filtr UV i jeszcze siedem kolejnych olejów. Zawiera: olej słonecznikowy, olej z pestek moreli, olej sezamowy, oliwę z oliwek, olej ze słodkich migdałów, olej makadamia, olej arganowy, olej z maruli. Dokładny skład jest taki: Cyclomethicone, Dimethiconol, Helianthus Annuus Seed Oil, Octocrylene, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Parfum, Linalool, Anise Alcohol, Cl 40800.

Mieliście któryś z tych produktów ???
Co o nich sądzicie ???
Czytaj dalej »

18 grudnia 2015

BINGOSPA - coś do włosów i do twarzy

Wśród kosmetyków BingoSpa, które do tej pory używałam znalazłam wiele bardzo dobrych i skutecznych, po które chętnie sięgam. Trafiają się też i koszmarki, do których wolę nie powracać. Od października używam trzy kosmetyki marki BingoSpa, których jeszcze nie miałam okazji wypróbować, a które wybrałam sobie do testów.

Maska do włosów z proteinami kaszmiru i kolagenem
----------------------------------------------------------------


Czytałam wiele opinii chwalących maski BingoSpa. Dlatego chciałam jakąś wypróbować. Mój wybór padł na tą z proteinami kaszmiru i kolagenem. Maska ta skład ma bardzo prosty.  Sama jest troszkę za słaba dla moich farbowanych i rozjaśnianych włosów. Jednak dodaję do niej trochę oleju makadamia. Stosowałam ją zarówno przed myciem włosów, jak i po. U mnie najlepiej sprawdza się przed myciem. A jak potem zaaplikuję jeszcze inną odżywkę - najlepiej emolientową (na przykład tą Isana Professional Oil Care), to uzyskuję następujący efekt: miękkie, lekkie i sypkie włosy, które są odpowiednio dociążone i ładnie się układają. Do stosowania po umyciu włosów nie sprawdza się u mnie. Włosy co prawda wyglądają dobrze, są miękkie i gładkie, ale z czasem zaczynają się puszyć, kołtunić i strączkować. Nawet jak użyję na nie serum olejowe, czy nawet silikonowe. Jak na maskę ma dość rzadką konsystencje, ale nie sprawia to żadnych problemów. Dobrze się ją nakłada na włosy i nie spływa z nich. Zapach ma delikatny, nieco słodki.

Pojemność: 500 ml
Cena: ok. 12 zł
Dostępność w sklepie internetowym BingoSpa
Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Hydrolyzed Keratin (Cashmere)*, Collagen**, Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben, DMD Hydantoin.

* antystatyk, subst. filmotwórcza, humektant, subst. kondycjonująca
** subst. kondycjonująca i nawilżająca


Serum-odżywka do włosów kolagen i komórki macierzyste cytrusów
----------------------------------------------------------------------------------

Skład tego serum-odżywki jest w miarę krótki. Na początku są alkohole tłuszczowe i substancje emulgujące. Kolagen jest na 6-tym miejscu. Potem w składzie są też proteiny kaszmiru i gliceryna. Na końcu konserwanty i parabeny. Tak ogólnie, to jest tutaj dużo protein, więc trzeba uważać, bo może puszyć włosy. U mnie wszystko zależy od tego z czym użyję ten produkt - najprostsze zestawienie jest najlepsze. Moje włosy najlepiej wyglądają, gdy stosuję je w metodzie MO, czyli umyję włosy płynem Facelle, a potem nałożę to serum-odżywkę. Wtedy są sypkie, gładkie i dobrze się układają. Gdy zaczynam kombinować i używać jeszcze odżywkę przed myciem włosów, czy dodawać oleje, to włosy mam spuszone i bardzo kołtuniące się.  
Konsystencje ma dość gęstą, ale łatwo daje się rozprowadzić na włosach. Nakładam je zawsze na mokre włosy. Zapach ma taki trochę sztuczny, ale na szczęście szybko się ulatnia. Tak właściwie, to nie wpływa ona za bardzo na kondycję moich włosów. Nie szkodzi im, ale też nie daje lepszych efektów, na przykład nie dociąża włosów, nie nawilża ich. Odżywka mieści się w wygodnym opakowaniu z pompką (takim samym zresztą jak maska do twarzy). Jednak pompka w tym opakowaniu nie działa. Muszę wytrząsać z niego zawartość. Zastanawiam się nad przesypaniem jej do innego opakowania, aby lepiej się ją używało.

Pojemność: 150 g
Cena: ok. 25 zł
Dostępność w sklepie internetowym BingoSpa
Skład: Aqua, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Cetereath-20, Cetearyl Alcohol, Soluble Colagen, Citrus Aurantium dulcis (Orange) Callus Culture Extract, Hydrolyzed Elastin, Yogurt Filtrate, Hydroyced Cashmere, Glycerin, Parfum, Xanthan Gum, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Ethylparaben, Sodium Benzoate, Butylhydroxitoluen.


Drożdżowa maska do twarzy z wyciągiem z imbiru
---------------------------------------------------------------

Skład tej maski jest niby prosty i dość krótki. Jednak patrząc na niego dokładniej mam mieszane uczucia. Fajnie, że zawiera wyciąg z drożdży piwnych, ekstrakt z imbiru oraz kolagen. Jednak ten alkohol na trzecim miejscu, niezbyt mi się podoba. Może on prowadzić do przesuszenia skóry. Jak na maskę, to ma ona żelową konsystencje. Jest odpowiednia do tego, aby łatwo dało się ją zaaplikować i by nie spływała z twarzy. Zapach ma delikatny i nie drażniący. Należy ją: nanieść na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu - omijając okolice oczu. Pozostawić na ok. 15 minut, po czym zmyć letnią wodą. Stosować 2-3 razy w tygodniu. Przez pierwsze kilka minut po aplikacji tej maski na skórę czuję nieprzyjemne pieczenie. Co prawda mija to z czasem i mogę trzymać ją na skórze te zalecane 15 minut, ale nie jest to zbyt fajne. Po spłukaniu skóra nie jest podrażniona, ani zaczerwieniona. Buzia jest odświeżona i oczyszczona. Ogólnie nie jest to zły produkt. Jednak trudno mi zaobserwować efekty jej działania, ponieważ nie jest to jedyny kosmetyk, mający wpływać na poprawę stanu skóry, który w tym momencie używam. Stosuję też kwasy, które dobrze się u mnie sprawdzają. Maska ta pewnie też się do tego przyczynia. Dlatego używam ją do urozmaicenia pielęgnacji.

Pojemność: 150 g
Cena: ok. 15 zł
Dostępnośc w sklepie internetowym BingoSpa
Skład: Aqua, Faex Extract (wyciąg z drożdży leczniczych), Alcohol denat., Zingiber Officinale Root Extract (ekstrakt z korzenia imbiru), Soluble Collagen (roztwór hydrolizowanego kolagenu), Triethanoloamine, Acrylates/Steareth-20 Mathacrylate Copolymer (substancja żelująca), Carbomer (zagęstnik), Propylene Glycol (alkohol), Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Sodium Benzoate (eko konserwant), DMDM Hydantoin (substancja konserwująca).

Mieliście któryś z tych produktów ???
Co o nich sądzicie ???
Czytaj dalej »

7 grudnia 2015

ISANA PROFESSIONAL: szampon Repair Nutrition oraz kuracja Oil Care

Niestety przez to, że zamarzyły mi się rozjaśniane włosy - zobaczyłam co znaczy mieć problem z przesuszonymi, mega puszącymi się włosami. Wcześniej włosy miałam w kolorze brązowym, bez jakikolwiek udziwnień. Fryzjerka przekonała mnie do ombre z rozjaśnionymi końcami. Efekt bardzo mi się podoba, ponieważ zawsze to coś nowego i innego niż zazwyczaj. Jednak włosy od połowy ich długości zrobiły się bardzo suche, matowe i okropnie puszące. Narzekałam na te, co miałam wcześniej, ale w porównaniu do tego co mi się porobiło po farbowaniu, to poprzednio miałam super włosy prawie bezproblemowe. 


Zaczęłam więc zmieniać pielęgnację tak, aby bardziej nawilżyć, dociążyć włosy, by lepiej wyglądały i układały się. Od trzech tygodni stosuję duet z serii Isana Professional (te w złoto-żółtych opakowaniach przeznaczone do włosów uszkodzonych, łamliwych i suchych), wspomagany olejem makadamia i jestem bardzo zadowolona z zaobserwowanych efektów.

ISANA PROFESSIONAL
Szampon Repair Nutrition do włosów mocno uszkodzonych i łamliwych
-------------------------------------------------------------------------------------------


Normalna cena tego szamponu to około 10 zł, ja kupiłam go na promocji za 4,99 zł za butelkę o pojemności 250 ml. Jeśli chodzi o jego działanie, to spełnia swoją podstawową funkcje, czyli oczyszcza włosy. Nie podrażnia przy tym skóry głowy i dobrze się pieni. Ma przyjemny zapach. Znajduje się w fajnie wykonanej tubce, która jest wygodna w użyciu. Dobrze się go z niej wyciska. Jest bardzo wydajny. Nie stosuję go nigdy samego, tylko z maską po myciu włosów.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Sodium Chloride, Panthenol, Polyquaternium-10, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Avena Strigosa Seed Extract, Lecithin, Glycerin, Glycol Distearate, Laureth-4, Citric Acid, Linalool, Lominene, Formic Acid, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Benzoic Acid.


ISANA PROFESSIONAL
Kuracja do włosów Oil Care z olejkiem arganowym
-------------------------------------------------------------------


Na opakowaniu pisze, aby używać jej przed myciem. Jednak takie stosowanie miało za słabe działanie na moje włosy. Ja używam tą kuracje na włosy już umyte. Ma ona w składzie olej makadamia, ale ja jeszcze troszkę go do niej dodaję, ponieważ olej ten dobrze służy moim włosom i lepiej wyglądają, gdy jest go więcej niż tylko to, co w samej odżywce. Trzymam tą mieszankę na włosach tak około 5-10 minut, a potem spłukuję wodą (już nie szamponem). Teoretycznie powinno to włosy przetłuścić, ale nie moje. Są one tak suche, że po wysuszeniu wyglądają co prawda na nieco przetłuszczone, ale przez noc wszystko to się wchłania. Rano włosy są idealnie dociążone, puszyste, miłe w dotyku, wygładzone, błyszczące i dobrze się rozczesują. Nie plączą się w ciągu dnia, gdy chodzę w rozpuszczonych. Są odbite u nasady i nie są już tak suche. To nadaje włosom taki efekt jaki potrzebuję, ale pod warunkiem, że po umyciu nie aplikuję na nasadę włosów ani oleju ani odżywki. Te włosy to odrosty, a także włosy mniej razy farbowane. Są one w lepszej kondycji i nie potrzebują aż tak mocnego nawilżenia.


Kuracja Oil Care jest produktem hukumentowo-emolientowym, czyli opiera się na składzie mającym nawilżyć włosy i zabezpieczyć przed utratą wody. Nie ma tu silikonów. Konsystencja odpowiednia: nie za gęsta, nie za rzadka. Dobrze aplikuje się ją na włosy, a potem nie spływa z nich. Dodatkowo jest to bardzo tani produkt, bo standardowo kosztuje 4,99 zł za opakowanie pojemności 150 ml. Czytałam różne opinie na jej temat. Większość osób jest z niej bardzo zadowolona. Trzeba tylko znaleźć odpowiedni sposób jej stosowania. U jednych sprawdza się lepiej przed myciem włosów, u innych po umyciu. A są jeszcze osoby, które stosują ją do zabezpieczania końcówek - niewielką ilość bez spłukiwania. 

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Palmitate, Propylene Glycol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cetrimonium Chloride, Panthenol, Quaternium-87, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Citric Acid, Sodium Citrate, Limonene, Sodium Benzoate.

Mieliście któryś z tych kosmetyków Isana Professional ???
Co o nich sądzicie ???
Czytaj dalej »

23 października 2015

STARA MYDLARNIA, ECO Receptura - maska do włosów z olejem arganowym i keratyną

Olej arganowy, a także kosmetyki do włosów go zawierające lubię używać. Również keratynę moje włosy bardzo lubią. Dlatego skusiłam się na maskę z olejem arganowym i keratyną ze Starej Mydlarni. Dodatkowo ma ona dość podobny skład jak maska Vitamin C, która dobrze działa na moje włosy i dlatego chętnie ją stosuję. Ostatnio pisałam nawet jej recenzję TUTAJ. Maskę z olejem arganowym jednak moje włosy nie polubiły. Są po niej - krótko ujmując - paskudne.


Maska ta znajduje się w zakręcanym, plastikowym słoiczku. Ma on pojemność 300 ml. Łatwo z niego wydobywa się zawartość. Maska jest białego koloru. Ma przyjemny i bardzo delikatny zapach. Nie utrzymuje się on na włosach. Jej konsystencja jest inna niż maski Vitamin C. To taki dziwny piankowy krem, ale nakłada się ją bez problemu i równomiernie. Maska kosztuje ok. 45 zł.


Próbowałam używać ją na wiele sposobów - przed myciem włosów, po ich myciu, a także której lub dłużej ją trzymałam. Nic to nie dawało. Moje włosy po jej użyciu są matowe, suche i z trudem się rozczesują. Pewnie jak ktoś ma włosy zdrowe i niefarbowane, to może się u niego sprawdzić. Ja mam włosy farbowane z suchymi końcami i jej działanie jest dla mnie niewystarczające.


Takie działanie jest dla mnie dużym zaskoczeniem, ponieważ skład ma bardzo podobny do maski Vitamin C. Składniki aktywne w niej zawarte to: olej arganowy, keratyna, kompleks 12 ziół (rumianek, arnika, rozmaryn, szałwia, sosna, rukiew wodna, łopian, skóra cytryny, nagietek, nasturcja, bluszcz i jasnota biała), proteiny pszenicy i jedwabiu, prowitamina B5, witamina E. Jednak to zestawienie gorzej się u mnie sprawdza. Używam tą maskę, ale jak ją skończę, to nie zamierzam do niej powracać.


Mieliście tą maskę do włosów ???
Co o niej sądzicie ???
Czytaj dalej »

20 października 2015

STARA MYDLARNIA, ECO Receptura, Vitamin C - maska do włosów farbowanych, suchych i zniszczonych

Maska znajduje się w ładnie prezentującym się opakowaniu. Jest to średniej wielkości, zakręcany, plastikowy słoik o pojemności 250 ml. Łatwo z niego wydobywa się zawartość. Maska ma biały kolor i przyjemny zapach - taki słodko-budyniowy. Mi się on podoba, ale jest bardzo delikatny i nie utrzymuje się on potem na włosach. Jej konsystencja jest odpowiednia - nie za gęsta, nie za rzadka. Bez problemu się ją rozprowadza. Maska kosztuje 29 zł.


Nie nakładam jej na całe włosy, tylko od nieco powyżej połowy ich długości, aż po końce. Stosuję ją na dwa sposoby. Pierwszy jest zgodny z zaleceniami producenta, czyli nakładam ją na umyte włosy na kilka minut, a następnie dokładnie spłukuję. Dzięki temu włosy po umyciu są lepiej dociążone i ładniej się układają. Maska ta nadaje im miękkości i gładkości. Jednak sprawdza się u mnie również, gdy używam ją przed myciem włosów. Przeważnie trzymam ją wtedy ok. 30 minut. Nakładam ją na lekko wilgotne włosy przed ich myciem szamponem. Włosy są bardziej nawilżone, wygładzone, miękkie i sypkie. Utrzymuje włosy w dobrej kondycji. Ułatwia rozczesywanie włosów mających skłonność do puszenia się.



Jej skład jest całkiem niezły. Główne składniki aktywne w niej zawarte to: witamina C, olej jojoba, keratyna, masło shea, prowitamina B5, proteiny jedwabiu, proteiny pszenicy, witamina E, kompleks 12 ziół (rumianek, arnika, rozmaryn, szałwia, sosna, rukiew wodna, łopian, skóra cytryny, nagietek, nasturcja, bluszcz i jasnota biała), ekstrakt z goji, gliceryna roślinna. Podsumowując moje rozważania - jestem z niej bardzo zadowolona. Na moich włosach sprawdza się świetnie.


Mieliście tą maskę do włosów ???
Co o niej sądzicie ???
Czytaj dalej »