11 lipca 2018

Raz go uwielbiam, a czasem mam go dosyć, czyli podkład Revlon Colorstay z pompką

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie. Jakoś tak wyszło, że się trochę pochorowałam (panuje w mojej okolicy okropny wirus grypy żołądkowej, który powracał w kilku falach uderzeniowych), a potem miałam sporo pracy przy wklepywaniu danych do kilku programów - jak wracałam do domu, to nie mogłam już patrzeć na komputer. Na szczęście wszystko się już unormowało i uspokoiło, a ja z chęcią wracam do blogowania. Na początek podkład, do którego powróciłam po latach.


Do podkładu Revlon Colorstay mam wielki sentyment. Był to jeden z pierwszych podkładów jakie zaczęłam używać. Jednak było to już dość dawno temu. Zaczynałam wtedy moją przygodę z makijażem. Miałam do czynienia tylko z kilkoma podkładami, dlatego nie miałam dobrego porównania jak on wypada na tle innych. Jego krycie i kolor wspominam bardzo dobrze, jednak bardzo przeszkadzało mi to, że nie miał pompki, tylko trzeba było go wylewać. Ciężko było dozować w ten sposób odpowiednią jego ilość. Dlatego po jego zużyciu rzuciłam się w wir testowania innych podkładów.


Gdy w grudniu lubiany przeze mnie podkład Dr. Irena Eris PROVOKE zaczął dobijać dna, to pomyślałam, że postawię na Revlon Colorstay, aby przekonać się jak obecnie będę go postrzegać. Lubię czasem wracać do kosmetyków, które używałam kiedyś i mam do nich pewien sentyment. Dodatkowo podkład ten przeszedł w między czasie kilka zmian. Fajnie, że jest to teraz opakowanie z pompką. Od razu wygodniej się go używa. Niestety pozmieniał się jego skład. Podkład jest bardzo płynny i ma takie średnie krycie w kierunku lekkiego. Nie tak go zapamiętałam. Ja kojarzyłam go z dobrym kryciem i nie aż tak lejącą konsystencją. Takie też opinie o nim znalazłam. Jednak mimo to ma on sporo zwolenniczek.


Sprawdzi się u osób lubiących lekkie krycie. A do tego mających ładną cerę bez wyprysków i innych niedoskonałości. Ja mam taką skórę głównie zimą, gdy stosuję kwasy, a w związku z tym rozjaśniają mi się przebarwienia i skóra jest gładka. Wtedy podkład wygląda na niej ładnie. Jest on bardzo trwały - siedzi na swoim miejscu przez cały dzień wymagając niewielu poprawek. Dodatkowo jego kolor jest dla mnie idealnie dobrany na okres zimowy - jestem bladziochem właśnie takim jak odcień numer 150 BUFF/CHAMOIS.


Kiedy mam go dosyć? Gdy zdarzają mi się gorsze dni - kiedy mam zaczerwienioną lub przesuszoną skórę, to nie lubię po niego sięgać. Nie jest w stanie zakryć tego co potrzeba, a dodatkowo jeszcze bardziej podkreśla suche partie skóry. Wtedy dosyć nieładnie zbiera się na brodzie i w jej okolicach. A także podkreśla pory i po pewnym casie zaczyna miejscami znikać.


Używam go od stycznia i zużyłam już prawie całe opakowanie. Dodatkowo używam go dość sporo, bo jedna warstwa mi najczęściej nie wystarcza i miejscami dokładam jeszcze drugą. W tym tygodniu powinnam go już zużyć. Na razie nie mam ochoty kupować kolejnego - raczej wypróbuję inny podkład.

22 komentarze

  1. Znam firmę i miałam do cery tłustej. Byłam zadowolona, ale bez szału 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też bez szału. Teraz używam inne.

      Usuń
  2. A ja nigdy nie miałam tego podkładu :(

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo popularny. Myślałam, że pewnie wszyscy go już mieli. Ale jednak nie.

      Usuń
  3. Podkład jest prawdziwym blogowym hitem, a ja cały czas go nie wypróbowałam. Jakoś mnie do niego nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedyś używałam Colorstay dokładnie w tym samym kolorze ale na obecną chwilę jest dla mnie za ciężki i nie potrzebuję tak dużego krycia, wolę kremy bb

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, to miał on słabe krycie.

      Usuń
  5. Nie miałam go nigdy, ogólnie za każdym razem kupuje podkład z innej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oh very interesting review
    xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś podkład tej firmy, ale z tego co się orientuję testują na zwierzętach, więc będę szukać czegoś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam czy testują, czy nie - musiałabym to sprawdzić.

      Usuń
  8. Wiesz...jakoś mnie nie przekonuje. Chyba jest za ciężki na moją cerę...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, to miał zbyt słabe krycie.

      Usuń
  9. Moim zdaniem jest stanowczo za ciezko, raczej sie nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja aplikowałam najczęściej dwie jego warstwy.

      Usuń
  10. Jak dla mnie kryje on bardzo dobrze ;) a potrzebuję dużego krycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne odczucia co do krycia danego podkładu.

      Usuń