31 stycznia 2018

TOP 5 - największe rozczarowania kosmetyczne 2017 roku


W zeszłym roku trafiłam również na kilka kosmetyków, które bardzo mnie rozczarowały swoim działaniem. Po krążących o nich opiniach spodziewałam się czegoś więcej, a w przypadku wielu okazywało się, że u mnie nie działają. O kilku z nich pisałam już na blogu. Jednak pojawią się w tym poście i takie, o których jeszcze nic nie wspominałam.

1. CZARNA MASKA PILATEN


Maska ta jest dla wielu wielkim hitem. Została okrzyknięta "zabójcą wągrów" - dzięki zawartości węgla z bambusa w składzie oraz sposobu jej aplikacji. Na początku była trudno dostępna. Ja przeczekałam ten czas i kupiłam ją jak już minęło jej pięć minut sławy. Zaopatrzyłam się w nią w Hebe - bez problemu, a dodatkowo jeszcze była w promocyjnej cenie.


Widziałam sporo filmików jak świetnie pozbywa się wągrów ze skóry. Maska ma gęstą, kremową konsystencje i jest koloru czarnego. Po aplikacji dość szybko zastyga na skórze - po odczekaniu ok. 10-15 minut należy ją zerwać. Dzięki temu wyciągnięte mają zostać wągry. Aplikowałam ją tylko na nos i brodę, ponieważ czytałam relacje osób, które użyły ją na całą skórę twarzy (tak jak maseczkę), a potem miały problem, ponieważ wyrywała im też meszek z twarzy. Było to bardzo nieprzyjemne i bolesne. Lepiej też jest aplikować ją grubszą warstwą - wtedy lepiej się ją zrywa.


Przed użyciem maski Pilaten należy odpowiednio przygotować skórę - czyli nieco ją rozpulchnić (np. zrobić "parówkę" lub przyłożyć ciepły kompres) w celu rozszerzenia porów. Wtedy zanieczyszczenia lepiej dają się wyciągnąć w momencie odrywania zastygniętej maski ze skóry. Niestety maska ta bardzo słabo to robi, dlatego jest dla mnie tak dużym rozczarowaniem minionego roku. Do tego od kiedy stała się znacznie łatwiej dostępna, to zaczęło pojawiać się sporo negatywnych opinii na jej temat - zwłaszcza dotyczących jej niezbyt dobrego składu. 


2. ALTERRA - balsam dezodorujący Melisa i Szałwia

 


Od pewnego czasu sięgam po dezodoranty o dobrym i naturalnym składzie - po prostu takie dobrze się u mnie sprawdzały. Dlatego sięgnęłam po ten marki Alterra - chciałam wypróbować jakiś inny niż do tej pory, a także dlatego, że lubię ich szampony. Niestety na dezodorancie zawiodłam się. Nie jestem zadowolona z jego działania (w właściwie jego braku). Szkoda, że nie poczytałam o nim opinii przed zakupem, ponieważ zbiera wiele niepochlebnych. Na szczęście nie spowodował u mnie żadnego podrażnienia skóry. Po prostu nie chroni przed brzydkim zapachem. Nie mam problemów z nadmierną potliwością, a po jego użyciu czułam wokół mnie zapach potu. Dodatkowo ma swój charakterystyczny zapach, który gryzie się z moimi perfumami. Po prostu je zagłusza i obrzydza mi ich zapach. Jednym słowem - masakra!


3. BOURJOIS Healthy Mix Anti-fatigue korektor

 


Niestety ma on bardzo słabe krycie. Ja mam problem z fioletowymi sińcami pod oczami, a on nie daje rady tego zakryć. Wiem, że jest to korektor pod oczy, jednak próbowałam używać go też na inne partie twarzy. Tutaj również się nie nadaje z powodu zbyt lekkiego krycia. Jedynie podoba mi się w nim to, że jest bardzo lekki oraz ma ładny żółtawy odcień, który wpasowuje się w tonację mojej skóry. Mam go w kolorze najjaśniejszym, czyli 51 Clear / Light. Zużywam go obecnie jako bazę pod cienie, ponieważ ujednolica koloryt powieki i okazało się, że cienie nawet całkiem nieźle się go trzymają. 



4. LIRENE płyn micelarny PURE and CALM



Bardzo lubię stosować płyny micelarne. Stanowią one u mnie ważny etap w demakijażu. Nie wyobrażam sobie, abym nie miała jakiegoś pod ręką. Jednak trafiłam na płyn micelarny, który nie do końca spełnia swoją rolę. To znaczy nie jest to bubel, ale ja stosują go raczej jako tonik, niż produkt do demakijażu. Niestety muszę stwierdzić, że jest to najgorszy płyn micelarny służący do demakijażu jaki miałam. Zupełnie nie daje sobie rady. Zamiast rozpuszczać kosmetyki i zbierać je na waciku podczas oczyszczania, ten produkt rozmazuje je na skórze. Próbowałam używać go na różne sposoby, jednak nadaje się tylko do stosowania jako tonik.


5. GUERLAIN Mascara La Petite Robe Noire 

 

Mam ją z drugiej edycji pudełka GoldenBox. Spodobała mi się jego zawartość właśnie między innymi dzięki tej maskarze. Jej formuła i ciekawy kształt szczoteczki mają sprawiać, że pomaluje każdą rzęsę z osobna, pogrubi je, wydłuży i podkręci. A do tego znajduje się w bardzo ładnym i elegancko wyglądającym opakowaniu.


Bardzo chciałam ją wypróbować, bo na co dzień sięgam po dość tanie tusze do rzęs, na przykład te z Wibo czy Eveline. Bardzo dobrze się u mnie one sprawdzały, jednak chciałam spróbować też jakiegoś z wyższej półki. Trafiła mi się maskara marki Guerlain, która kosztuje ok. 140 zł. Zaczęłam ją używać i okazało się, że rzęsy po pomalowaniu wyglądają bardzo biednie - są takie cieniutkie, ciężko jest je pogrubić, bo szybko zastyga, więc trudno jest zaaplikować drugą jego warstwę. 


Ta dziwna szczoteczka też się nie sprawdziła - po prostu źle mi się ją używa. Jest mało praktyczna, bo cały czas brudzę nią sobie powieki i skórę wokół oczu. Używam ją już ok 3 miesiące, (miałam nadzieję, że może z czasem będzie lepiej), jednak czuję, że raczej miłości z tego nie będzie.

A Wy mieliście któryś z tych kosmetyków?
Jak się u Was sprawdziły?
Co o nich sądzicie?

24 komentarze

  1. miałam chęć na tą maseczkę PILATEN, ni oglądałam żadnych filmików na jej temat, bałam się tylko tego, że wyrwie mi meszek z twarzy i to będzie bolesne. spodziewałam się, że z wągrami nic nie zrobi bo moje są raczej pojedyncze na nosie i zamknięte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety ta maseczka Ci raczej nie pomogłaby.

      Usuń
  2. Dopiero zaczynam przygodę z Pilaten, strasznie długo zastyga :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - zastyga dość długo. Można ją sobie przez to przypadkiem rozmazać.

      Usuń
  3. Maska Pilaten też mnie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coraz więcej takich opinii o niej czytam.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ogólnie też lubię ta markę, dlatego jestem z\smutna, że ten dezodorant okazał się taki słaby.

      Usuń
  5. Maska z Pilatenu faktycznie jest taka sobie. A podkład z BOURJOIS lubię, ale może to dlatego, że ja potrzebuję wyrównania kolorytu twarzy. Z ewentualnymi zasinieniami radzę sobie przy pomocy korektora pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym poście pisałam o korektorze z Bourjois.

      Usuń
  6. Również jestem rozczarowana maska Pilaten. Kupiłam ja na allegro z myślą, że pozbęde się zaskórników na nosie i przeżyłam wielkie rozczarowanie. Meszek owszem wyrwany i nic wiecej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie rozumiem tego zachwytu jaki na jej temat był.

      Usuń
  7. a właśnie dziś miałam saszetkę z ta maską czarną w dłoni, dobrze że nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  8. te maski pilaten to dla mnei sciema straszna, lepiej dziala domowa metoda - zelatyna z weglem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale nie wiem, bo nie próbowałam żelatyny.

      Usuń
  9. Lubię takie zestawienia, przynajmniej wiem, czego unikać;)
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chętnie czytam tego typu zestawienia :))

      Usuń
  10. U mnie te antyperspiranty ALTERRA też się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na forum wizaż znalazłam też sporo podobnych opinii o nim.

      Usuń
  11. U mnie też Pilaten w ogóle nie działa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób tez tak z tą maską ma.

      Usuń
  12. Pilatenem tez sie nie zachwycilam...

    OdpowiedzUsuń