21 września 2012

YES TO CARROTS - preparat do demakijażu

Produkt ten był zupełnie nieplanowanym zakupem. Po prostu pewnego marcowego dnia byłam w Sephorze i zerknęłam czy coś jest aktualnie na promocji. Tak oto w moje ręce wpadł ten preparat do demakijażu Yes To Carrots, którego nazwa brzmi Can you C me.


Od producenta:
Płyn do kompleksowego demakijażu. Co za szczęście móc codziennie odzyskiwać twarz! Ta niewiarygodna mieszanka ekologicznego soku z marchewki i błota z Morza Martwego w mgnieniu oka usunie wszelkie ślady makijażu pozostawiając czystą, świeżą i miękką skórę!


Opakowanie: biała plastikowa butelka, która jest na tyle przezroczysta, że widać ile zawartości w niej jeszcze zostało. Opakowanie to ma dodatkowo pompkę, która nie zacina się i łatwo za jej pomocą dozować odpowiednią ilość kosmetyku.

Konsystencja: nie jest to jak podaje producent płyn. To zdecydowanie mleczko - dość gęste, ale mimo to dobrze się je używa.

Zapach: dość przyjemny. Jeśli ktoś miał jakieś kosmetyki z serii Yes To Carrots, to będzie wiedział jaki ma zapach, bo ma taki charakterystyczny zapach tej serii.

Działanie: mleczko to bardzo dobrze zmywa makijaż - zarówno oczu jak i twarzy. Radzi sobie z wszystkimi posiadanymi przeze mnie kosmetykami. Nie testowałam go jedynie na kosmetykach wodoodpornych, ponieważ takich nie posiadam. Jednak znalazłam opinie osób, które go używały, że dobrze radzi sobie z tuszem wodoodpornym. Nie zostawia tłustej warstwy na skórze, ani też nie daje uczucia ściągnięcia skóry czy przesuszenia jej. Jest to pierwsze mleczko do demakijażu, które do tej pory używałam, po którym nie ma efektu, że przez pewien czas widzę jakby przez mgłę. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Kosmetyk ten jest bardzo wydajny. Używam go już parę miesięcy (wiem też, że siostra mi go podkrada), a zużycie nie jest duże.
Jedyne co mam mu do zarzucenia to fakt, że czasem pieką mnie po nim oczy. Wynika to z tego, że za dużo go czasem nałożę na wacik. A wystarczy go naprawdę odrobinka i w tedy nie ma już pieczenia i makijaż też się zmyje.

Pojemnosć: 250 ml

Cena: ok £8.99, za mój zapłaciłam 25 zł.

Dostępność: Sephora, allegro

Skład: Water (Aqua), Glycerin, Daucus Carota Sastiva (Carrot) Juice, Algae Extract, Maria Aqua (Sea Water), Propylene Glycol, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Calendula Officinalis Flower Oil, Persea Gratissima (Avocado Oil), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Maris Limus Extract (Sea Silt Extract), Magnesium Chloride, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetyl Alcohol, Stearic Acid, Triethanolamine, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Tocopheryl Acetate, Carbomer, Parfum (Fragrance), Imidazolidinyl Urea, CucumisSativus (Cucumber) Juice, Rosmarinus Offcinalis (Rosemary) Leaf Extract, Ipomoera Batatas Root Extract, Punica Granatum Extract, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Extract,  Cucurbita Pepo (Pumpkin) Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Cucumis Melo (Melon) Juice, Mel Extract (Honey Extract), Propolis Extract, Potassium Sorbate, Sorbic Acid.

46 komentarzy

  1. Jetem już przekonana do produktów z minerałami z Morza Martwego. Znasz markę AHAVA izraelskiego producenta? Jest świetna. U mnie można przeczytać recenzję kremu na dzień, ale już niedługo całą serię do demakijażu.

    OdpowiedzUsuń
  2. całkiem zachęcająco wygląda ten płyn

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli pieką oczy, to nie dla mnie, mnie prawie każdy taki płyn piecze :|
    mam mega wrażliwe oczy

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy, ale jeśli przy za dużym nałożeniu pieką oczy to pewnie moje tego by doświadczyły

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy produkt choć ja nie lubię zmywać twarzy za pomocą mleczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ mi się spodobała nazwa firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ma piękny skład, muszę go wypróbować, jestem ciekawa jakby się sprawdził u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie bede patrzec na sklad- okulary zdjelam, wiec czytam tylko, co chce (w sensie: co mi potrzebne).
    Wydaje mi sie, ze wszystkie produkty nalozone w zbyt duzej ilosci, pieklyby w oczy, wiec nie mozna miec do niego o to pretensji.

    Ciekawa sprawa, ja lubie takie produkty. Obecnie testuje ultrablend z Lusha i kocham! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie lubię kosmetyków do demakijażu oczu bo zawsze mnie podrażniają mam bardzo wrażliwe oczy i skórę wokół i najczęściej źle się to kończy... a tego kosmetyku nie znam pierwszy raz o nim czytałam ale te sporadyczne pieczenie oczu u Ciebie niestety automatycznie go dyskwalifikuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. O! Może spróbuję, bo ja nigdy nie moge trafić na dobry płyn do demakijażu

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kiedyś krem z Yes to Cucumber i był cudowny;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba wolę moją Ziaję za kilka złotych. jeśli się sprawdza to po co przepłacać? no i zdecydowanie wolę typowe płyny do demakijażu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda ciekawie. Choć ja do zmywania makijażu z oczu wolę jednak płyn micelarny. Nie lubię jak mleczko mi się dostaje do oka:/ a przez moją niezdarność często tak jest:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetna recenzja, tym bardziej że szukam naprawdę dobrego zmywacza do twarzy na sezon jesienny kiedy zacznę mocniej się malować. Muszę się za nim porozglądać, i sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie słyszałam o nim.. jesteś z Jastrzębia?

    OdpowiedzUsuń
  16. też tak mam przy dwufazówce z Bielendy, że jak za dużo wyleję na wacik to piecze w oczy

    OdpowiedzUsuń
  17. nie przepadam za mleczkami, ale od dawna mam chęć wypróbować inne kosmetyki z serii "Yes to..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Marzę o takim, muszę szukać promocji ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. wydaje się być fajny, ja właśnie czasem mam problem z tym "widzeniem jak przez mgłę"

    OdpowiedzUsuń
  20. ciekawi mnie zapach, ale jak pieką oczy to nie dla mnie, nie lubię tego;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej spotkamy sie na zlocie blogerek lubelskich i dlatego chciałam was wszystkie poznać:P oraz zaprosic do siebie na moje powitalne rozdanie takze zapraszam i do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. piekące oczy jednak trochę zniechęcają, choć firma mnie zaciekawiła, muszę popatrzeć co jeszcze mają w ofercie :))

    OdpowiedzUsuń
  23. nie lubię jak pieką mnie oczy kiedy zmywam makijaż .. :(nieprzyjemne uczucie;(

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie dla mnie jak piecze w oczka, nie znam zadnych kosmetyków tej marki

    OdpowiedzUsuń
  25. co jest dla mnie dziwne, nie używam w ogóle mleczka do demakijażu. mój "makijaż" zmywa się bez problemu po żelu oczyszczającym, więc nie używam w ogóle ich ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. It will be great if you'll write in english your posts :D

    OdpowiedzUsuń
  27. o nim jescze niesłyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie znam tej firmy, ale wydaje się ciekawym produktem skoro tak super zmywa! Choć ja mleczka lubię tylko do twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  29. haha i didn't know carrots were good for removing make up!! let me check my fridge haha! just kidding, hope you like your remover!/Azure

    OdpowiedzUsuń
  30. Lubię takie poręczne opakowania ale kosmetyku nie miałam tego.

    OdpowiedzUsuń
  31. Musze go wyprubować , koniecznie ;)
    Pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  32. nie cierpię, gdy pieką mnie oczy po demakijażu :( podoba mi się dozownik :)

    OdpowiedzUsuń
  33. chyba byłoby mi szkoda 25zł za coś do zmywania makijażu.. używam z garniera i jest dla mnie dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo mi się podoba seria tych kosmetyków i ich nazwy :)

    OdpowiedzUsuń
  35. lubię nazwę tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  36. W ogóle nie miałam pojęcia o istnieniu takowej marki, gdy tylko promocja by się potworzyła sądzę, że mogłabym się a niego skusić, choć bardzo nie lubię sephory:/

    OdpowiedzUsuń
  37. widziałam nie raz i kusilo mnie by kupić, zwlaszcza że marcherwkę wielbię :P teraz juz mam swój sprawdzony żel kolagenowy który jest bezpieczny i naturalny . Nie podrażnia , nie uczula nie zamienię na inny !

    OdpowiedzUsuń
  38. Marchewka... brzmi bardzo kusząco. Rzadko zaglądam do sephory ale przy najbliższej okazji wybiorę się na łowy. 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś częściej zaglądałam do Sephory. Teraz tam też rzadko kiedy jestem.

      Usuń