22 kwietnia 2014

L'Oreal - maskara Volume Million Lashes So Couture

So Cuture to najnowszy tusz do rzęs L'Oreal Paris. Bardzo mnie on zaciekawił, ponieważ miałam już kilka maskar z serii Volume Million Lashes i chciałam przekonać się jak ta będzie działać. Ta linia maskar ma charakterystyczne opakowanie. Jednak pomiędzy poszczególnymi produktami zachodzą pewne różnice. Różnią się one między sobą głównie kształtem szczoteczki, kolorem opakowania i działaniem. Miałam już do czynienia z wersją całą złotą i czerwono-złotą (Excess Noir).


Od producenta:
Ultra-precyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty, aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione.


Wersja So Couture znajduje się w opakowaniu utrzymanym w fioletowo-złotej kolorystyce. Prezentuje się ono bardzo ładnie, elegancko i przyciąga wzrok. Dodatkowo jest trwałe, bo nie pościerały mi się z niego napisy, ani nigdzie nie popękało. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń. Jeśli chodzi o konsystencję tego tuszu, to bardzo mi się ona podoba. Głownie dlatego, że już od pierwszego użycia jest ona odpowiednia. Nie za gęsta, nie za rzadka - idealna taka jaką lubię. Maskarę używam już ponad miesiąc i jak do tej pory utrzymuje taką konsystencje - nie zaczęła jeszcze gęstnieć. Ma też ładny, intensywny, czarny kolor. 


Poprzednie wersje VML miały udziwniane szczoteczki. Nie powiem, że źle mi się je używało. Jednak trzeba było się przyzwyczaić do nich. Ta maskara też ma silikonową szczoteczkę. Jednak jest ona mniejsza i ma bardzo klasyczny kształt (szeroki u nasady, zwężający się ku końcowi). W dobie, gdy producenci wymyślają coraz to bardziej dziwaczne szczoteczki, powrót do takiej standardowej okazał się moim zdaniem bardzo udany. Nabiera ona odpowiednią ilość tuszu. Dobrze mi się nią też manewruje po rzęsach - nawet tych najmniejszych, bo nie brudzi skóry i nie odbija się na powiekach.


Efekt jaki daje na rzęsach nie do końca mi się jednak podoba. Co prawda ładnie wydłuża i nieźle rozczesuje rzęsy. Nie tworzy też grudek i nie skleja rzęs. Jej trwałość jest dobra - nie kruszy się, ani nie osypuje po całym dniu. Jednak brakuje mi w niej tego efektu pogrubienia, które dawały inne wersje. Tego samego, który obiecuje też producent. Aby efekt był zadowalający trzeba nałożyć dwie warstwy.

Nietypowe w tej maskarze jest to, że ma pachnieć. Nigdy wcześniej nie zwracałam na to uwagi i nie wąchałam maskar. W tym przypadku producent wspomina coś o zniewalającym zapachu. Dlatego musiałam to sprawdzić. Okazuje się, że coś w tym jest. Nie jest to jakiś mocny zapach, ponieważ trzeba się w niego dobrze wczuć. Jednak dużo przyjemniejszy niż ten, który mają inne posiadane przeze mnie tusze do rzęs. Określiłabym go jako nieco waniliowy.

Nie jest to tusz wodoodporny, jednak mimo to dość ciężko go zmyć zwłaszcza u nasady rzęs. Zauważyłam też, że nie rozpuszcza się do końca, tylko w trakcie demakijażu oczu na płatku kosmetycznym widoczne są odkruszone jego fragmenty. Nie jest to jakiś duży problem. Przekłada się to tylko na to, że trzeba bardziej przyłożyć się do demakijażu.


Podsumowując mogę stwierdzić, że mimo małych niedociągnięć jest to dobry tusz do rzęs. Nie dostrzegam w nim jakiś większych wad. Jedynie jego cena jest dla mnie dość wysoka, bo kosztuje około 60 zł. Dlatego skorzystałam z okazji, że mogłam go otrzymać do testów. Gdy kupowałam maskary z serii VML, to starałam się polować na promocje. Warto wypróbować tą maskarę, jednak dla mnie najlepszą wersją nadal pozostaje ta, która ma całe złote opakowanie.

Miałyście okazje używać maskarę So Couture ???
Lub inną z wersji tuszy VML ???

36 komentarzy

  1. Przyznam , że jeszcze nie miałam tego tuszu , jego cena mnie zawsze zniechęcała ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam tusze tej marki tylko na promocjach, bo ich cena standardowa mnie też zniechęca.

      Usuń
  2. Używałam VML excess i nie zachwyciła mnie do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też - jej szczoteczka odbija mi tusz na powiekach.

      Usuń
  3. Faktycznie dość drogi ten tusz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie jest zły, ale mogło by być lepiej.

      Usuń
  5. Tusze L'Oreala nigdy do mnie nie przemawiały właśnie przez szczoteczki! Potrzebuję najzwyklejszych, wówczas wszystko jest w najlepszym porządku ;)
    Osobiście bym nie sięgnęła, ponieważ nie używam tuszy innych od wodoodpornych i mimo, że przez to sama sobie zmniejszam możliwości w wyborze, to jednak wodoodporny to wodoodporny :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie przepadam za tuszami wodoodpornymi.

      Usuń
  6. Rzeczywiście ładny,naturalny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja siostra ma excess i jest bardzo fajny:) a tego nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  8. jaką ma fajną szczoteczkę :) fajnie rozdziela, ale rzeczywiście nie pogrubia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdziela rzęsy bardzo dobrze. Nie trzeba już ich poprawiać grzebyczkiem.

      Usuń
  9. Ja tą maskarę uwielbiam, bardzo podoba mi się szczoteczka, no i wielkim zdziwieniem, pozytywnym, była konsystencja, idealna od samego początku. Co do efektu, zgadzam się, spektakularnego pogrubienia nie daje, ale świetnie rozdziela i wydłuża rzęsy, na co dzień wystarcza mi jedna warstwa, na szczególnie okazje dwie ;)
    Excess Noir również była moją ulubienicą, wiele dziewczyn na nią skarżyło się, u mnie sprawdziła się idealnie, ale ta jest lepsza, zdecydowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też podoba się jej konsystencja właśnie za to, że jest dobra do stosowania już od pierwszego użycia.

      Usuń
  10. Nigdy nie używałam i pewnie go nie kupię, bo trochę kosztuje :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam wersję klasyczną, ale jeszcze jej nie używałam, bo chwilowo w ogóle się nie maluję. Mam jednak nadzieję, że niebawem będę wreszcie ją mogła wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładny, naturalny efekt:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego jeszcze nie miałam,ale wygląda całkiem fajnie.Obecnie męczę maybelline colossal 100%black. Bardzo fajny blog i z miłą chęcią Cię zaobserwuję :) jeżeli masz ochotę zapraszam serdecznie do siebie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś już od bardzo dawna nie miałam tuszy z Maybelline.

      Usuń
  14. Być może wroci do mnie w ramach rossmannowskich promocji :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie miałam tuszu tej firmy, ale efekt mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam o produkcie, aczkolwiek jestem wierna MaxFactorowi 2000calorie co pisalam Ci nieraz przy opiniach tuszy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow! Jestem pod wrażeniem efektu So Couture!:) Przepięknie rozdzielone i wydłużone rzęsy!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Efekt ładny, ale ja wole trochę mocniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny efekt, ale troche drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Faktycznie mógłby trochę mocniej pogrubiać, ale i tak masz naprawdę piękny wachlarz rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Poprzednia wersja excess noir była moim zdaniem fatalna. Fioletowa nieco lepsza, sprawdza się, ładnie rozczesuje, aczkolwiek dla mnie pogrubienie jest za słabe :) I po miesiącu stosowania zaczyna mi już brakować tuszu, szybko się zużywa i zasycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ja mam już ponad miesiąc i jak na razie nie kończy mi się jeszcze, ani nie zasycha.

      Usuń
  22. efekt na rzęsach świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda na rzęsach ładnie i delikatnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. pięknie rozdzielone rzęsy i idealnie podkreślone, bardzo podoba mi się efekt.

    OdpowiedzUsuń