4 stycznia 2014

Mat zawsze pod ręką, czyli słowo o bibułkach matujących

Bibułki matujące to świetny wynalazek, z którego chętnie i często korzystam. Jestem posiadaczką cery mieszanej, która jak wiadomo przetłuszcza się w strefie T. Zebranie sebum w ciągu dnia to dla mnie podstawa, aby makijaż dobrze wyglądał. Mam je zawsze przy sobie w torebce, aby użyć, gdy zajdzie taka potrzeba. Obecnie używam bibułek matujących Beauty Formulas oraz Wibo.

Mają one formę prostokątną. Najczęściej stosuję je do zbierania nadmiaru sebum. Taki pojedynczy płatek należy przyłożyć do skóry i lekko docisnąć. Nie należy pocierać skóry, aby nie uszkodzić makijażu. Matowić skórę można dowolną ilość razy w ciągu dnia. Jednak należy pamiętać, że bibułka jest wyrobem jednorazowym - zużytą należy wyrzucić. Można je stosować też do zebrania nadmiaru kremu, czy też zaraz po nałożeniu podkładu, aby lepiej wyglądał i dłużej trzymał się na twarzy.


Bibułki matujące Wibo kosztują ok 5 zł za opakowanie, w którym znajduje się ich 40 sztuk. Przypominają mi trochę papier śniadaniowy tylko, że są jakby jego cieńszą wersją. Mają różowy kolor. Do zmatowienia strefy T wystarczają mi dwie takie bibułki. Nie są one złe, bo robią to co powinny, czyli zbierają nadmiar sebum ze skóry. 


Jednak ja jakoś bardziej lubię bibułki matujące Beauty Formulas. Niby i jedne i drugie to kawałek bibułki, jednak bibułka bibułce nierówna. Te z Beauty Formulas mają nieco inną strukturę. Są delikatniejsze, mniej śliskie i mniej błyszczące. Są nieco większe i mają kolor brązowy. Nieco lepiej wchłaniają sebum. Jednak mimo to tych bibułek również muszę użyć dwie. Kosztują ok. 12 zł za 50 sztuk. 


Chciałabym jeszcze kiedyś wypróbować bibułki matujące innych firm, jak np. te Inglota. 

A Wy używałyście bibułki matujące ??
Które się u Was najlepiej sprawdziły ??

61 komentarzy

  1. U mnie lepiej sprawdzają się te Wibo, ale nie mam tlustej cery i wystarcza mi jedna bibułka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze bibułek, ale bardzo bym chciała jakieś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi trochę czasu zajęło zanim jakieś wypróbowałam. Teraz nie wyobrażam sobie, abym miała ich nie używać.

      Usuń
  3. Nigdy nie używałam bibułek matujących ,ale się skuszę , na początek może te z vibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że na początek mogą być. Zwłaszcza, że nie są drogie.

      Usuń
  4. nie miałam ale kuszą mnie od dawna :) na lato byłyby idealne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich używam cały czas. Czy lato czy zima. Nawet na imprezy biorę ze sobą.

      Usuń
  5. Nie używałam jeszcze nigdy bibułek, muszę w końcu kupić jakieś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam bibułki z wibo i na razie nie miałam porównania z inymi. Ale jak je wykończę to skuszę sie na te zbeauty formulas. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dobrze jest mieć jakieś porównanie. Dlatego ja teraz chciałabym wypróbować bibułki z Inglota.

      Usuń
  7. raczej nie potrzebuje zmatowienia w ciagu dnia ;) wiec w sumie nigdy takiego czegos nie uzywalam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz fajnie jak nie musisz zmatowić makijażu w ciągu dnia. Ja niestety muszę.

      Usuń
  8. U mnie najlepiej sprawdzają się te z Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  9. W końcu ktoś wytłumaczył mi co to są te bibułki, bo nawet koleżanka nosi takie w torebce co zauwazyłam. Koniecznie muszę je mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post okazał się przydatny.

      Usuń
  10. ja jeszcze żadnych bibułek nie miałam bo skleroza mnie dopada gdy jestem w rossmannie. a już dawno miałam kupić

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam bibułki Wibo !
    _______________________________________
    http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. mam zawsze jedno opakowanie w torebce - kupiłam jakieś najzwyklejsze w douglasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie :) muszę wpadać tu częściej!
    Zapraszam do wspólnej obserwacji, kochana!
    Kocham bibułki Inglota!
    Buziaki, Michalina.
    www.soinspiring.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja te z Inglota mam zamiar wypróbować.

      Usuń
  14. mam tylko te z Wibo więc nie porównam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długo nie miałam porównania, bo miałam tylko te z Beauty Formulas. Dlatego też kupiłam jeszcze te z Wibo.

      Usuń
  15. nie miałam okazji jeszcze używać, ale muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nigdy nie stosowałam takich bibułek ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. nigdy w zyciu nie uzywałam zadnych bibułek... u mnie na wsi niestety nie ma....

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam bibułki matujące Wibo, jest do dobry produkt, ale nie do codziennego stosowania.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie slyszalem o czyms takim ;o

    OdpowiedzUsuń
  20. nigdy nie używałam tych bibułek xd jakoś sobie radzę bez nich :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajny post. Uwielbiam te bibułki sprawdzają się idealnie w mojej mieszanej cerze. Fakt wspaniały wynalazek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też się dobrze sprawdzają.

      Usuń
  22. ogolnie bibulki matujace sa bardzo przydtane.. musze sobie zkuapic jakies ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie świecimy się aż tak, aby sięgać po bibułki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie Wam. Ja potrzebuję takich bibułek.

      Usuń
  24. Uważam, że takie bibułki są bardzo dobrym sposobem na oczyszczenie twarzy w miejscu publicznym. Bardzo lubie ich używać :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na razie wykończyłam jedno opakowanie bibułek Wibo, teraz zaczynam drugie. W sumie nie mam do nich zastrzeżeń, ale też znów nie mam porównania. Dlatego po obecnym opakowaniu, spróbuję innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chcę kupić jeszcze inne, aby mieć lepsze porównanie.

      Usuń
  26. Nie używałam jeszcze, choć na lato to może być dobry pomysł. Zacznę od tych z Wibo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich używam nie tylko latem, ale na co dzień. Warto zacząć od tych z Wibo, bo są dobre, a tanie.

      Usuń
  27. ja używam zwyklego papieru toaletowego - szarego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie miałam bibułek pod ręką, to też się ratowałam papierem.

      Usuń
  28. Kupiłam kiedyś jakieś bibułki matujące, ale i tak zawsze zapominam ich używać, więc sensowność zakupu jest mocno dyskusyjna :) Ale wiem, że dla niektórych osób są prawdziwym "wybawieniem".

    OdpowiedzUsuń
  29. ja mam skórę suchą jak papier ścierny więc z bibułkami nie miałam nic doczynienia:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nigdy nie używałam :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  31. bardzo lubię te z TBS z pudrem :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ostatnio dostałam pierwsze bibułki matujące :) Zimą nie są mi potrzebne, ale jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą latem :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam w swojej kosmetyczce bibułki matujące lecz z ręką na sercu użyłam ich chyba tylko jeden jedyny raz

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam te z Wibo i u mnie także się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Nigdy nie miałam z nimi do czynienia ale właśnie zamierzam się skusić ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kiedyś używałam bibułek matujących jako nastolatka, gdy skóra paskudnie mi się przetłuszczała. Efekt owszem był, ale niestety krótkotrwały.

    OdpowiedzUsuń