7 lipca 2012

Złuszczanie skóry od Lirene

Uff ... jak gorąco !!! U mnie w pokoju, który znajduje się na pierwszym piętrze jest 29 stopni !!! Nie idzie w nim wytrzymać. Na czas upałów przeniosłam się do pokoju na parterze, gdzie jest dużo chłodniej. 
Dziś recenzja dwóch peelingów z Lirene. Postanowiłam napisać o nich w jednym poście, ponieważ mimo różnej nazwy i kolorystyki opakowania, mają wiele cech wspólnych.



UJĘDRNIAJĄCY PEELING MYJĄCY MAXSLIM


Od producenta:
Dzięki wyjątkowej formule opartej na kompleksie substancji aktywnych oraz wyciągu z zielonej herbaty, doskonale ujędrnia i wygładza skórę, przywracając jej delikatność i świeży wygląd. Drobinki peelingujące wraz ze składnikami nawilżającymi zapewniają skuteczne oczyszczanie skóry pozostawiając ją nawilżoną i miękka w dotyku. Orzeźwiająca kompozycja zapachowa pobudza, dodaje energii, działa antystresowo i odprężająco.

- wspomaga skuteczność kuracji wyszczuplających
- pobudza spalanie tłuszczu
- nadaje skórze delikatność, jędrność i świeży wygląd

Stosowanie: nałożyć na wilgotną skórę ciała i delikatnie masować podczas kąpieli w wannie lub pod prysznicem. Dokładnie spłukać. stosować 1-3 razy w tygodniu. Najlepsze efekty ujędrniania i wyszczuplenia zapewnia jednoczesne stosowanie kosmetyku z innymi produktami wchodzącymi w skład serii MAXSLIM.


PEELING INTENSYWNA REGENERACJA


Od producenta:
Przeznaczony jest dla skóry suchej i szorstkiej, która potrzebuje pobudzenia i regeneracji. Peeling aktywnie myje i oczyszcza skórę, a także odżywia przywracając jej naturalną nutri-równowagę. Grube ziarna peelingu skutecznie, ale delikatnie złuszczają obumarłe komórki naskórka. Już po pierwszym użyciu peelingu skora staje się aksamitnie gładka i miękka. Peeling zapewnia odświeżenie skóry i poprawia jej koloryt. Mikrocząsteczki składników aktywnych odbudowują uszkodzone włókna kolagenowe i stymulują ich dalszą produkcję.

Stosowanie: zwilżoną skórę masować peelingiem, aż do uzyskania piany. Dokładnie spłukać. W zależności od potrzeb stosować 1-3 razy w tygodniu.


Opakowanie: oba peelingi znajdują się w identycznych kształtem opakowaniach - jest to plastikowa tubka, lekko przezroczysta, dzięki czemu widać ile peelingu jeszcze zostało. Opakowania peelingów różnią się tylko kolorystyką w jakiej są utrzymane.


Konsystencja: producent tylko na opakowaniu peelingu intensywna regeneracja podaje informację, że ma formułę gruboziarnistą. Moim zdaniem o obu tych peelingach można powiedzieć, że są gruboziarniste - mają taką samą wielkość granulek peelingujących.

Zapach: oba mają bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach. Peeling ujędrniający ma zapach lekko cytrusowy. Natomiast zapach peelingu intensywnie regenerującego jest słodki.

Działanie: oba peelingi spełniają swoje podstawowe zadanie, a mianowicie dobrze złuszczają naskórek. Mimo że oba są gruboziarniste, to delikatnie działają na skórę i nie podrażniają jej. Po ich użyciu skóra jest gładka i odświeżona, dobrze też wchłaniają się  kremy i balsamy.

O peelingu MAXSLIM mogę dodać, że jeśli chodzi o efekt ujędrniania, to sam peeling tego nie sprawi - jakoś nigdy nie wierzyłam w takie działanie peelingu i dlatego nie jestem tym faktem rozczarowana. Nie zauważyłam też, aby ten peeling działał na mnie antystresowo i odprężająco - takie działanie czuję tylko po użyciu kosmetyków, które mają w składzie lawendę.

W peelingu intensywnie regenerującym nie podoba mi się to, że drobinki peelingujące zawieszona są w niego galaretowatej, gęstej strukturze przez co trudniej się go zmywa ze skóry. Z drugiej strony dzięki tej strukturze sprawdzi się przy skórze suchej, bo wyczuwa się oleistość w trakcie masowania nim skóry, dzięki czemu nie jest przesuszona, ani nie ma uczucia ściągnięcia skóry.

Pojemność: 200 ml

Cena:
- ujędrniający peeling myjący kosztuje 11,99 zł
- peeling intensywna regeneracja kosztuje 13,99 zł

Skład:
- ujędrniający peeling myjący MAXLSIM: Aqua, Polyethylene, Sodium Lauret Sulfate, Triethanolamine, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Coco-Glucoside, Xantan Gum, Disodium EDTA, Glycerin, Ethylhehyglycerin, Hordeum Distichon (Barley) Extract, Propylene Glycol, Fomes Officinalis (Mushroom) Extract, Camelia Sinensis Leaf Extract, PVP, Escin, Caffeine, Threonine, Theophylline, Phenoxyethanol, Methylparaben, Parfum, Limonene, Hexyl Cinnamal, Linalool, Ci 19140, CI 42090.

- peeling intensywna regeneracja: Aqua, Polyethylene, Sodium lureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Xanthan gum, Allantolin, Glycerin, Prunus Perica (Peach) Kernel Oil, Sorbitol, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract, Algae Extract, methylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Alcohol, Linlool, Alpha-Isomethyl Ionone, Coumarin, Benzyl Salicylate, CI 16035, CI 17200, CI 19140.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję firmie Lirene za udostępnienie mi tych produktów do przetestowania. Pragnę zaznaczyć, że fakt otrzymania kosmetyków za darmo w żaden sposób nie wpłynął na obiektywność mojej recenzji.

45 komentarzy

  1. na razie testuję peeling bzowy z Joanny i jest świetny:) ps. u mnie też zdecydowanie za gorąco..

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Lirene :)
    U mnie w nowym poscie możesz zobaczyć jak zabezpieczyć swoje zdjęcia i treść bloga przed kopiowaniem :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię peelingi gruboziarniste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę gruboziarniste peelingi.

      Usuń
  4. a co ja mam powiedzieć, mieszkając na poddaszu, jestem jak w saunie wszystkie okna pootwierane a duszno, parno blleee..
    uwielbiam z serii Maxslim jest mocny, zostawiłam go sobie na specjalną okazję, bo inne na które trafią są średnio zdzierające

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiem co czujesz, bo u mnie też okna pootwierane, wiatrak chodzi i nic to nie daje.

      Usuń
  5. chętnie bym wypróbowała peeling intensywna regeneracja czytałam już o nim dużo dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na szczęście mam domek parterowy, ze strychem (dodatkowo bardzo stary, w zeszłym roku miał 100. rocznicę = grube ściany) więc mam zimno w całym domku (pod warunkiem zasłoniętych okien), a woda gorąca dzięki słoneczku (panele słoneczne) :)

    A co do peelingów, oba miałam, oba bardzo polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak samo nie wierzę w wyszczuplające/antycellulitowe/ujędrniające działanie peelingu - przynajmniej stosowanego solo.
    Ja od jakiegoś czasu zamiast takich zdzieraków, używam gąbki Syrena - nadaje się w sumie do całego ciała, a skóra po takim masażu chłonie wszelkie smarowidła niczym gąbka właśnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. drugi peeling wydaje się ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. lubie pilingi chociaż w lato mam wrażenie ze przyspieszają zanikanie opalenizny:D mialam ten czerwony i fajnie mi się z nim współpracowało;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne kolory mają. Super recenzja.
    Dzięki za komentarz. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam te peelingi! Obydwa miałam i sobie chwalę

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie na 4 jest 29,1 i też męka wielka :) co do pellingu zielonego muszę go zakupić ♥ ale na bank nie dostosowania jako sam produkt- musi być koniecznie balsam

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę sobie kupić jakiś peeling.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja też mieszkam na pierwszym piętrze i jest u mnie strasznie gorąco...

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubie peelingi , fajnie się po nich czuję, tak lekko i świeżo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie próbowałam peelingów Lirene, ale ostatnio polubiłam peeling Ziaja masło kakakowe;)

    OdpowiedzUsuń
  18. oo czekałam na tą recenzję!

    OdpowiedzUsuń
  19. miałam ten czerwony i bardzo go polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. widziałam ten zielony na jakims blogu , ale nie próbowałam.
    - zapraszam do mnie na nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardziej przekonuje mnie ten Maxslim. Jesteś kolejną osobą która pozytywnie się o nim wypowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  22. wyglądają jak galaretki owocowe :)
    lubię peelingi w każdej postaci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak im się tak przyjrzeć, to faktycznie wyglądają jak galaretki na tym zdjęciu :))

      Usuń
  23. Dzięki za odwiedziny, dzięki za info o tych pilingach. Jeśli chodzi o ten czerwony, to myślałam, że będzie o zapachu wiśni a tu mamy olej brzoskwiniowy :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oo to tak jak u mnie, tez mam pokój na na piętrze i nie da się wytrzymać, dlatego muszę przenosić się na dół podczas tych upałów :). Pozdrawiam, Optymistyczna

    OdpowiedzUsuń
  25. mmmm wyglądają smakowicie:D
    u mnie w pokoju też 29 stopni:(

    pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie natomiast dzisiaj deszczowo niestety.
    Kosmetykow tych nigdy nie mialam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Używałam balsamu do ciała z serii Maxslim i byłam bardzo zainteresowana peelingiem z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie na piętrze 33 stopnie, na dole trochę chłodniej 28 ;) niech te upały się skończą, bo nawet wentylator nie wiele pomaga. Chyba skuszę się na peeling z serii Maxslim.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale mają super kolorki :D!

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie też w pokoju taki gorąc ;)

    Fajne peelingi! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam ten intensywna regeneracja i lubię, skóry po użyciu jest gładka i nawilżona :)
    Chętnie później wypróbuję tego maxslim.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja uzywalam kiedys pomaranczowego peelingu z Lirene, ale strasznie drapal :(
    Teraz mam zamiar wyprobowac nowosc od Eveline - diamentowy peeling 4D :)
    Pozdrawiam i zapraszam :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie używałam, ale z pewnością warto spróbować, kolory zachęcają, takie świeże :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja też ich używałam i jak dla mnie są rewelacyjne :)

    Zapraszam do mnie http://fashionmissm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. POdzielam opinię, sama używam od dłuższego czasu i jest super

    www.okomody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń