11 września 2013

L'Oreal Volume Million Lashes Excess Noir

Mam już kilka sprawdzonych tuszy do rzęs. Jednak lubię też testować i poznawać inne. Jakiś czas temu bardzo lubiłam używać maskarę Volume Million Lashes (tą złotą wersję). Ostatnio zachciałam wypróbować czy bardzo różni się od niej wersja Volume Million Lashes Excess Noir (złoto-czerwona).


Zaczniemy może od kilku słów od producenta:

Objętość bez umiaru. Czerń bez umiaru. Rzęsy którym nie można się oprzeć. Odkryj najnowszą maskarę Volume Million Lashes Excess Noir, która łączy zniewalającą głębie czerni z:

Legendarnym efektem miliona rzęs
Wyjątkowym podkreśleniem spojrzenia
Objętością bez umiaru
 
Zniewalająca głębia czerni dzięki pigmentom „neo-black”.

- INTENSYWNA CZERŃ

Dla najbardziej wyrazistego spojrzenia
- ELEKTRYZUJĄCA OBJĘTOŚĆ
Legendarna szczoteczka dla efektu miliona rzęs
- PRECYZYJNIE ROZDZIELONE RZĘSY
 Optymalna doza tuszu



Maskara znajduje się w złoto-czerwonym opakowaniu (to właśnie tym czerwonym kolorem odróżnia się od złotej wersji). Prezentuje się ono bardzo ładnie. Ten tusz do rzęs używam już ponad miesiąc i jak na razie nic złego nie dzieje się z opakowaniem - nie porysowało się, ani napisy się z niego nie pościerały.

Początki używania tej maskary były trudne. Zresztą z tą złotą wersją było tak samo. Przy pierwszych użyciach maskara jest zbyt mokra i źle się jej używa. Potrzeba dużo czasu, aby ją odpowiednio nałożyć i otrzymać taki efekt jaki bym chciała. Później (czyli mniej więcej tak po dwóch tygodniach), gdy maskara ta zaczynała gęstnieć używało mi się jej coraz lepiej. Aktualnie świetnie mi się z nią współpracuje.


Jej szczoteczka jest dosyć duża i silikonowa. Jest ona dobrze wyprofilowana. Różni się nieco od tej jaką ma wersja złota - jest dłuższa i nieco cieńsza. Obie używa mi się tak samo dobrze. Kolor jaki otrzymujemy na rzęsach jest intensywnie czarny. Maskara nie osypuje się, nie kruszy. Jednak zdarza jej się odbić na skórze. Ładnie rozdziela rzęsy i je pogrubia. Mi w zupełności wystarczy jak nałożę jej jedną warstwę. 


Podsumowując: polubiłam używać tą wersję mascary. Jest ona dobra i porządna. Jednak najlepiej kupować ją na promocji, bo jej cena standardowa jest dość wysoka.

Pojemność: 9 ml

Cena: ok. 50 zł

Miałyście styczność z tą maskarą ???
A może używałyście którąś z pozostałych wersji maskar Volume Million Lashes ???

51 komentarzy

  1. Miałam kiedyś tą wersję złoto-czarną, ale nie sprawdziła się i wróciłam do Maybelline Colossal Volum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z niej zadowolona. U mnie się dobrze sprawdza. Ale wiadomo - każdy ma inne upodobania tuszowe.

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam okazji używać maskar Volume Million Lashes, ale efekt jest bardzo ładny na Twoich rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cena bardzo wysoka, ja ostatnio testuje tańsze tusze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - jest to drogi tusz. Można kupić dużo tańsze, które będą dawały podobne efekty.

      Usuń
  4. Faktycznie, cena jest wysoka, ale efekt na oko mi się podoba:) Szkoda,że ma za rzadką konsystencję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko na początku jest taki rzadki - aktualnie już nieco zgęstniał i dobrze się go używa.

      Usuń
  5. nie miałam tej maskary ale widzę, że na blogach jest teraz mnóstwo jej opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tafię na promocję to pewnie się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - najlepiej na promocji ją kupić.

      Usuń
  7. Jestem wierna MaXFactor 2000Calorie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. dla mnie ich maskary są za drogie, a szkoda bo efekt całkiem ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też są za drogie, dlatego mogę je kupić raz na jakiś czas i gdy są na promocji.

      Usuń
  9. nie miałam niestety...a żałuje, bo efekt fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czaj się na jakąś promocje :))

      Usuń
  10. nie skusiłabym się, wolę pump up od lovely ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej maskary nie używałam jeszcze.

      Usuń
  11. Nie miałam ani jednej ani drugiej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. też polubiłam ten tusz, dobry jest

    OdpowiedzUsuń
  13. ja uwielbiam wersje w czarnym opakowaniu ze zlota "nakretka" lepsza od tej calej zlotej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z czarno-złotej jeszcze nie miałam.

      Usuń
  14. miałam ją, ale po miesiącu zaczęła się sypać :-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to niedobrze. Moja się jak na razie jeszcze nie osypuje.

      Usuń
  15. Czytałam o niej że się ją masakrycznie zmywa i, że strasznie oblepia rzęsy czymś ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam z nią takich problemów. Mi się ją dobrze zmywa i nie oblepia mi niczym dziwnym rzęs.

      Usuń
  16. Ja póki co przerzuciłam się na tańsze tusze, bo stwierdziłam, że niektóre perełki dają taki sam efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - ja tez na co dzień kupuję tańsze tusze. Na przykład bardzo lubię ten w zielonym opakowaniu z Wibo.

      Usuń
  17. Nie miałam, trochę zbyt drogie są :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przepadam za takimi szczoteczkami, ale efekt po podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku wydawało mi się, że te szczoteczki są za duże, ale dobrze mi się je używa.

      Usuń
  19. bardzo fajne szczoteczki, zastanawiałam się czym rózni się od tej całej złotej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nad tym zastanawiałam. Tusz wydaje się być taki sam, ale na pewno jest różnica w szczoteczce.

      Usuń
  20. Świetny efekt, śliczne paczałki:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Używałam tą złotą wersję, tej nigdy :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń